Dzisiaj przed posiedzeniem zarządu Małgorzata Kidawa-Błońska oświadczyła, że nie będzie brała udziału w tych wyborach prezydenckich.

Oprócz Rafała Trzaskowskiego teoretyczne szanse, by zostań kandydatem PO ma też były szef MSZ i były marszałek Sejmu Radosław Sikorski, który pojawił się na posiedzeniu zarządu, choć nie jest jego członkiem. Sikorski powiedział dziennikarzom, że jest gotów kandydować. W czwartek postulował on, by w PO przeprowadzić "szybkie prawybory" kandydata na prezydenta.

Przed posiedzeniem zarządu Robert Kropiwnicki powiedział dziennikarzom, że to Kidawa-Błońska "uchroniła Polaków przed wyborami, w których mogli stracić zdrowie i życie".

"Teraz czas na kolejne decyzje"

- podkreślił Kropiwnicki.

Zapowiedział, że decyzja zarządu zapadnie w ciągu dwóch godzin.

"Mamy nadzieję, że nasi wyborcy będą popierać dobrych kandydatów, jednego z nich dzisiaj pokażemy"

- zaznaczył poseł.

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki powiedział dziennikarzom, że nowy kandydat "zostanie wybrany na zarządzie nie po to, żeby zajmować drugie miejsce, lecz po to, by wygrać wybory prezydenckie dla dobra Rzeczpospolitej".

"Mogą państwo być pewni, że zarząd w swojej zbiorowej mądrości wybierze najlepszą możliwą osobę"

- zaznaczył Grodzki.

Pytany o ocenę obu kandydatur - Trzaskowskiego i Sikorskiego - powiedział, że obaj mają "formaty prezydenckie".

"Wszystko się musi odbyć w ten sposób, byśmy 6 sierpnia mogli uczestniczyć w zaprzysiężeniu nowego prezydenta, ktokolwiek nim będzie, a wierzę, że będzie to kandydat KO"

- podkreślił.

Dodał, że "czasu nie ma za dużo", więc "Senat też maksymalnie przyspieszy swoje prace" nad ustawą o wyborach prezydenckich.

Nowy kandydat ma być przedstawiony od razu jako popierany przez wszystkie ugrupowania Koalicji Obywatelskiej - w tym celu w czwartek trwały intensywne konsultacje między kierownictwem PO, a kierownictwami Nowoczesnej, Inicjatywy Polskiej i Zielonych.