Z raju na ziemię
Tysiące Polaków – turystów i celebrytów – utknęły na Bliskim Wschodzie po wybuchu wojny z Iranem. Region, który do niedawna był synonimem raju na ziemi, stał się piekłem, z którego chcieli się wydostać wszyscy jednocześnie.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Tysiące Polaków – turystów i celebrytów – utknęły na Bliskim Wschodzie po wybuchu wojny z Iranem. Region, który do niedawna był synonimem raju na ziemi, stał się piekłem, z którego chcieli się wydostać wszyscy jednocześnie.
W lutym byliśmy świadkami nacisków ambasadora Niemiec Miguela Bergera na rząd Donalda Tuska, by większość sejmowa uchwaliła prawo ustanawiające furtkę dla małżeństw homoseksualnych.
Rokrocznie wzrasta liczba legalnych aborcji. Coraz częstszą przesłanką jest zdrowie psychiczne kobiety. To najczęstszy motyw w krajach Zachodu, jak na przykład we Francji.
Podgrzewanie konfliktu między marszałkiem Włodzimierzem Czarzastym a ambasadorem Tomem Rose’em nie służy polskiej racji stanu. Czarzasty powiedział zbyt dużo, a antyamerykanizm lewicy co chwilę się ujawnia.
Ujawnione przez Departament Sprawiedliwości akta ze sprawy finansisty Jeffreya Epsteina obnażają kolejne elementy układanki, w którą byli zaangażowani najbardziej wpływowi ludzie na świecie. Łączy ich jedno – czerpanie satysfakcji z cudzego cierpienia.
Polska powinna zachować rozsądek w konflikcie o duńską wyspę.
Okazuje się, że po raz kolejny mocarstwa dogadują się ponad naszymi głowami, a nasz kraj aspirujący do grona 20 największych gospodarek świata nie ma faktycznej mocy politycznej, aby decydować o sobie.
Pominięcie Polski w decydujących rozmowach o pokoju na Ukrainie jest dowodem na faktyczną izolację naszego kraju.
Konwencja Koalicji Obywatelskiej, gdzie stara partia zniknęła i pojawiła się rzekomo nowa, to zmiana kosmetyczna. Ten pozorny lifting nie doda wiarygodności starzejącemu się Donaldowi Tuskowi. Wyborcy nie dadzą się po raz kolejny nabrać na tę pozorną zmianę, pokazywanie tych samych liderów w innej konfiguracji czy uderzanie w ckliwe tony.
Informacja o biznesowym zaangażowaniu Andrzeja Dudy to koronny przykład na brak zagospodarowania czasu byłych prezydentów. Wejście do kręgów gospodarczych może oznaczać, że Duda pójdzie drogą Aleksandra Kwaśniewskiego, który stał się na arenie międzynarodowej znanym lobbystą, ale działającym głównie na rzecz obcych państw.
Te małe narody, których istnienie między takimi żywiołami jak rosyjski czy niemiecki i tak jest ewenementem, wiedzą, jak zabezpieczyć swoje przetrwanie. W bałtyckich stolicach budowana jest obrona cywilna, a bezpieczeństwo lokalne często opiera się na dobrowolnych organizacjach obrony terytorialnej. Bałtowie doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak przetrwać w trudnych czasach, i już nieraz bronili się przed najeźdźcami.
Po zwycięskim spotkaniu z Litwą, na którym polscy kibice przywitali premiera Donalda Tuska tradycyjną przyśpiewką „Donald, matole, twój rząd obalą kibole!”, politycy KO prześcigali się w obrażaniu i oczernianiu kibiców reprezentacji.
Wojna na Ukrainie pokazuje, jak istotną rolę na polu walki odgrywają innowacje oraz proces uczenia się armii. Po początkowym zmasowanym ataku najcięższym sprzętem, nierzadko pamiętającym czasy ZSRS, Rosjanie zorientowali się, że można czynić szkody dużo mniejszymi nakładami. Wypracowali więc zdolność budowy i dystrybucji na pole walki niedrogich dronów, które wyrządzają niemal tyle szkód co rakiety, a są znacznie tańsze. Z rojem takich bezzałogowców wabików zmierzyła się także kilka tygodni temu Polska. I wciąż nie ma na to właściwej, niepochłaniającej ogromnych środków, odpowiedzi.
Rząd postanowił odpowiedzieć na wyzwania dotyczące obrony cywilnej. Nie przez budowę nowych schronów czy powszechne szkolenia wojskowe. Od kilku dni publikuje spoty, jak spakować plecak bezpieczeństwa i uciec. Z pozoru wszystko w porządku, taka wiedza się przyda.
Włączanie sygnałów alarmowych bez poinstruowania mieszkańców terenów zagrożonych, jak się mają zachować, wezwania do spakowania plecaka ewakuacyjnego, gdy nie wiadomo, gdzie ludzie mają się chować – to wszystko przypomina czasy z początków pandemii.
Na tegorocznym Forum Ekonomicznym w Karpaczu trudno było znaleźć powody do optymizmu. Zniknęły tematy inwestycyjne w naszym regionie. Można było odnieść wrażenie, że jest coraz mniej przedstawicieli firm zagranicznych. Za to pojawiły się pawilony dotyczące obrony cywilnej. Paneliści narzekali na horrendalne ceny energii, katastrofę demograficzną, presję ze strony migracji, napięcia związane z wojną na Ukrainie. W kuluarach – dużo pretensji do rządu. Za brak wizji, słabą realizację zadań, małą siłę przebicia na arenie międzynarodowej. A przecież jeszcze kilka lat temu mieliśmy tyle powodów do optymizmu. Polska miała ambicje stać się liderem gospodarczym i militarnym Europy Środkowo-Wschodniej.
Nieustanny napływ migrantów zmienia strukturę społeczną Starego Kontynentu. Tego lata pod presją znalazły się już nie tylko Włochy, ale także Grecja. Liczba łodzi z rozbitkami przybywającymi na greckie wyspy zwiększyła się o blisko 180 proc.
Wokół ustawy pomocowej dla ukraińskich uchodźców pojawiło się wiele skrajnych emocji. Prezydenckie weto wpisuje się w formę rywalizacji między Pałacem Prezydenckim a rządem, ale jest konstytucyjną, zwyczajną prerogatywą głowy państwa. Pierwsze miesiące urzędowania Karola Nawrockiego z pewnością będą naznaczone próbą wywalczenia sobie silniejszej pozycji w kształtowaniu polityki państwa. Silniejszej od tej, którą miał jego poprzednik – Andrzej Duda. Zresztą to weto w teorii popierali najważniejsi politycy KO w kampanii wyborczej – Donald Tusk i Rafał Trzaskowski.