Zakładnicy rządu
77 proc. – w sondażach to nokaut, a nie chwilowa zadyszka, niegroźne zawahanie czy efekt sezonu ogórkowego. Tyle właśnie procent Polaków uważa, że rząd Donalda Tuska nie radzi sobie z aferami wokół służby zdrowia.
77 proc. – w sondażach to nokaut, a nie chwilowa zadyszka, niegroźne zawahanie czy efekt sezonu ogórkowego. Tyle właśnie procent Polaków uważa, że rząd Donalda Tuska nie radzi sobie z aferami wokół służby zdrowia.
We wrześniu w Nowym Jorku na zgromadzeniu ONZ ma gościć premier Izraela Beniamin Netanjahu. Tymczasem nowy burmistrz miasta Zohran Mamdani zapowiedział, że podejmie kroki, aby zatrzymać go za zbrodnie wojenne; sprawdza teraz, czy może zlecić to metropolitalnej policji.
Donald Tusk wydaje się wręcz oburzony, że Polacy domagają się reakcji na ponowny wzrost cen paliw. Już poprzednio wprowadzenie regulowanych cen paliw zostało tak naprawdę wymuszone na rządzie przez PiS.
Sytuacja wokół Prawa i Sprawiedliwości przypomina dziś stan sprzed stu lat, gdy w Europie walczyły ze sobą dwa nurty – demokratyczny i autorytarny. Ten demokratyczny bywał nazbyt często kompromitowany korupcją i ostentacyjnym karierowiczostwem w partiach politycznych, autorytarny drażnił i niepokoił rządami silnej ręki, które przeistaczały się w dyktaturę. A jednak po stu latach budzimy się w podobnym stanie rzeczy: odczuwa się pewne znużenie demokracją, a wraz z nim nieufność wobec systemu partyjnego, jako nie tyle nieskutecznego, co zbyt kosztownego, wymagającego zbyt wiele zachodu, by zdobyć zaufanie niezbędnej większości. A zaufanie to rzadki klejnot.
Prokuratura wciąż nie chce przesłuchać Dawida Kacprzyka, człowieka niewątpliwie znajdującego się w centrum afery Szpitala Południowego. Dużo więcej uwagi poświęciła za to sygnaliście dr. Emilowi Jędrzejewskiemu.
Czasem wystarczy dać im mówić i już. Na przykład pani Katarzyna Kotula, była sekretarz stanu ds. równości, dostała szansę i ją wykorzystała. Mimo że jest za równością, to jednak nie jest za równością wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn. Nie tylko ona uważa, że kobiety powinny wcześniej przechodzić na emeryturę, ale chodzi o argumenty, których użyła, żeby przekonać do swojej tezy opinię publiczną.
Dyktator Czeczenii Ramzan Kadyrow ostrzegł, że podległe mu siły są w stanie w każdej chwili ruszyć na Zachód, by uderzyć w państwa wspierające militarnie i politycznie Ukrainę. W tej deklaracji jednego z najbardziej gorliwych namiestników Putina nie ma cienia przypadku – ani pod względem momentu, ani przyjętej formy.
Jednym z głównych kryteriów wielkości myśliciela jest jego zdolność do wyrażenia problemów epoki, w której żyje, i mentalności narodu, z którym się utożsamia. Z tego punktu widzenia Friedrich Nietzsche jest wielkim filozofem. Zdiagnozował wnikliwie stan kultury europejskiej – „śmierć Boga” i kryzys wartości.
Jak zauważyła redaktor Dorota Gawryluk, rządowi Tuska najłatwiej jest likwidować coś, czego nigdy nie było. Jak słynny VIP-room w Szpitalu Południowym. Czy z równą pewnością siebie władza będzie zaprzeczać faktowi oddania głowic do naszych nielicznych Patriotów Ukraińcom?
16 lipca w Szanghaju, w przeddzień Światowej Konferencji Sztucznej Inteligencji (WAIC), przedstawiciele 29 państw podpisali umowę o utworzeniu Światowej Organizacji Współpracy w Dziedzinie Sztucznej Inteligencji (WAICO) z siedzibą w Szanghaju. Wśród założycieli są: Rosja, Białoruś, Serbia, Kuba, Wenezuela, Nikaragua, Mjanma, Laos, Pakistan, a także Brazylia, Indonezja i RPA. Uwagę zwraca to, że do organizacji nie przystąpiło ani jedno państwo zachodnie, Indie ani Japonia. W ceremonii uczestniczył sekretarz generalny ONZ António Guterres. Konferencję po raz pierwszy osobiście otworzył Xi Jinping. I właśnie jego przemówienie warto przeczytać uważnie: Xi mówi w nim o zamiarach Pekinu – trzeba tylko umieć zinterpretować jego słowa.
Adam Borowski, którego kandydatura na rzecznika praw obywatelskich nie miała w tym Sejmie szans powodzenia, zapowiada stworzenie Biura Społecznego RPO – na wzór działania Zbigniewa i Zofii Romaszewskich w PRL. Choć trudno się spodziewać, by dzisiejsze władze uznawały działalność takiego rzecznika, jego powołanie jest potrzebne, a nawet niezbędne. Trudno bowiem spodziewać się, by powołana Sylwia Gregorczyk-Abram była zdolna do należytego wypełniania obowiązków wobec obywateli i równego ich traktowania.
Zawarte w czerwcu między USA a Iranem porozumienie o tymczasowym zawieszeniu broni przestało już dawno istnieć, co nie jest niespodzianką.
Różne widzieliśmy wakacyjne występy polskich polityków (np. słynna podróż na Maderę Ryszarda Petru w środku zimy), ale nawet najbardziej doświadczeni obserwatorzy polityki zostali zaskoczeni tym, co zrobiła Izabela Bodnar, czyli poseł nowo powstałej Unii Centrum.
Chińskie podróbki duszą bolesławieckie zagłębie ceramiczne: skopiowane logo, zalew tandetnych imitacji, bezradne interwencje. I nagle wielkie zdziwienie. Czym tu się dziwić? Kradzież cudzej własności intelektualnej to w komunistycznych Chinach nie margines, lecz filar modelu gospodarczego – od kubka po myśliwiec.
Słyszę, że premier Donald Tusk planuje wielką odyseję kosmiczną. Rok w rok lider Koalicji Obywatelskiej swoim zwyczajem ogłasza wielki przełom, przyspieszenie czy pakiet reform. Zmieniają się tylko nazwy inicjatyw pod publiczkę.
Sylwia Gregorczyk-Abram została nowym rzecznikiem praw obywatelskich. Niby nie powinno to dziwić, wszak wybór ten jest jak najbardziej logiczny. A jednak zdumiewa to, w jaki sposób pani mecenas bezczelnie zbywa pytania o swój udział w grupie Wejście na WhatsAppie – przejmującej siłowo media publiczne.
„Nasi żołnierze nie walczyli z komunizmem na polach bitew całego świata tylko po to, by to zagrożenie znów podniosło swój ohydny łeb tutaj, w Ameryce. To jest jak rak. Trzeba go wyciąć” – oświadczył Donald Trump.
15 lipca 1959 roku komuniści obchodzili 15-lecie swojej „ludowej” władzy. „Trybuna Robotnicza” podała trasę przejazdu I sekretarza KC KPZR Nikity Chruszczowa przez Zagórze zapewne po to, aby ludność mogła „spontanicznie” przywitać Wielkiego Brata. Sowiecka delegacja, której towarzyszył I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka, miała przejechać m.in. ulicą Armii Czerwonej. Nikt nie wiedział, że w nocy, tuż obok posterunku MO – wydawałoby się w miejscu najbardziej bezpiecznym – umieszczono bombę.