Rząd dał nam to, co nasze
Polityczne perpetuum mobile – dam ci coś, co nie jest moje i nie będzie twoje.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Polityczne perpetuum mobile – dam ci coś, co nie jest moje i nie będzie twoje.
Znany głównie z podgrzewania negatywnych emocji portal publikuje nagrania z przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego. Prokuratura informuje, że dostęp do tychże nagrań miała w całości tylko jedna osoba.
Wśród wielu pytań, jakie wywołuje rozłam w PiS, pojawia się chyba najważniejsze z punktu widzenia kolejnych lat: czy nowa sytuacja w tej partii uratuje Donalda Tuska i pomoże mu utrzymać władzę na kolejne cztery lata? Na razie nie brakuje głosów, że gdy politycy opozycji zajmują się głównie sobą, automatycznie mniej mówi się o aferach i problemach obozu rządzącego. To tylko jedna strona medalu.
Napiszę krótko. Oddajcie nam Ziobrę. Give us Ziobrę back! Poszukujemy tego człowieka za zbrodnie, które oburzyć muszą każdego w każdym kraju.
Prokuratura wciąż nie chce przesłuchać Dawida Kacprzyka, człowieka niewątpliwie znajdującego się w centrum afery Szpitala Południowego. Dużo więcej uwagi poświęciła za to sygnaliście dr. Emilowi Jędrzejewskiemu.
Adam Borowski, którego kandydatura na rzecznika praw obywatelskich nie miała w tym Sejmie szans powodzenia, zapowiada stworzenie Biura Społecznego RPO – na wzór działania Zbigniewa i Zofii Romaszewskich w PRL. Choć trudno się spodziewać, by dzisiejsze władze uznawały działalność takiego rzecznika, jego powołanie jest potrzebne, a nawet niezbędne. Trudno bowiem spodziewać się, by powołana Sylwia Gregorczyk-Abram była zdolna do należytego wypełniania obowiązków wobec obywateli i równego ich traktowania.
„Citizen Vigilante” niemieckiego reżysera Uwe Bolla to typowa opowieść o samotnym mścicielu wymierzającym sprawiedliwość tam, gdzie system zawodzi.
Nie minęło wiele czasu, jak wcześniej szerzej nieznany poseł KO z Piaseczna Piotr Kandyba stał się na kilkadziesiąt godzin najczęściej cytowanym politykiem w Polsce.
Każdemu zabraknie trochę, każdy komuś zabierze i nagle w nowym Sejmie stara Platforma wyląduje sama, bez zdolności koalicyjnej…
Odkąd zrobiło się głośno wokół przekazania Ukrainie rakiet do systemu Patriot, polski rząd wpadł w ogromną pułapkę wizerunkową. Słyszymy np., że tak naprawdę winny w tej sytuacji jest PiS, który w 2022 r. rozpoczął masowe przekazywanie uzbrojenia wschodniemu sąsiadowi.
Są ludzie, którzy w swoim entuzjazmie wobec każdej obcej potęgi w każdym sporze będą za Polskę się wstydzić, przepraszać i błagać o wybaczenie.
Prezydent Karol Nawrocki nie został zaproszony na gdański szczyt poświęcony odbudowie Ukrainy.
W niedawnym tekście „Wyborczej” o kampanii Trzaskowskiego, po roku poddanej wielkiej krytyce, okazało się, że była zła, chaotyczna, taka sama jak kandydat.
Donald Tusk zapowiedział budowę pomnika Tadeusza Mazowieckiego i zwołał wielki marsz na 4 czerwca 2027 r. Tusk chce tym samym powtórzyć schemat sprzed poprzednich wyborów: najpierw liczna demonstracja, generująca falę społecznych emocji, a później dojechanie na tych emocjach aż do głosowania.
W Krakowie ekipa podpadła tym, że przeginała, nawet jak na niskie standardy III RP.
Rok temu Karol Nawrocki wygrał mecz od początku ustawiony pod jego przeciwnika. Rafał Trzaskowski miał podstawy, by wierzyć w swoją wygraną. W jego kampanię zaangażowane były nie tylko media publiczne i prywatne stacje telewizyjne, ale też służby specjalne, przekazujące dziennikarzom informacje, do których dostęp był ściśle reglamentowany.
Politycy Koalicji Obywatelskiej i prezydenci dużych miast znaleźli się od niedzielnego wieczoru w bardzo niekomfortowej sytuacji. Ewidentnie mało który z nich brał pod uwagę, że krakowskie referendum przynajmniej w kwestii odwołania Aleksandra Miszalskiego okaże się skuteczne.
Partia Pracy dostała łomot, tyle że nie konserwatyści na tym skorzystali, a zyskała partia reform UK Farage’a.
W poniedziałek, a więc jeszcze przed planowanymi na dziś dużymi protestami w Warszawie, przed siedzibą premiera ustawiło się Miasteczko Gniewu organizowane przez Roberta Bąkiewicza i jego środowisko. Przez cały wieczór w poniedziałek trwały policyjne próby usunięcia tego zgromadzenia.
Polska podpisuje SAFE, choć nie ma do tego podstaw prawnych, więc premier miga się od sygnowania i wysyła dwóch ministrów.