Dwie kulawe kaczki
W krajach anglosaskich często używa się terminu „lame duck” (czyli „kulawa kaczka”), oznaczającego polityka, który jeszcze sprawuje swój urząd, ale jego czas już się kończy.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
W krajach anglosaskich często używa się terminu „lame duck” (czyli „kulawa kaczka”), oznaczającego polityka, który jeszcze sprawuje swój urząd, ale jego czas już się kończy.
Podziały na frakcje w Prawie i Sprawiedliwości nie są niczym nowym. Wizja wewnętrznych konfliktów w największej partii opozycyjnej od miesięcy rozpala wyobraźnię dziennikarzy i budzi zaniepokojenie wielu wyborców. Ostatnie dni przyniosły wyjątkowe zintensyfikowanie niepokojących sygnałów. Co ciekawe, nie brak też głosów, że tak naprawdę mamy do czynienia z chaosem kontrolowanym, obliczonym na poszerzenie elektoratu i zdobycie nowych koalicjantów.
Skala mniejszych i większych prawnych naruszeń i niedociągnięć całego procesu powołania nowych sędziów TK robi wrażenie i jest bardzo rozwojowa.
Największą wartością wygranej Pétera Magyara dla polskich komentatorów wydawało się możliwe zerwanie z rosyjskim komponentem dyplomacji poprzednika.
Przekierowanie uwagi polskiej opinii publicznej na sukces węgierskich liberałów o niejasnym programie i dość specyficznym pochodzeniu politycznym będzie w najbliższych dniach bardzo na rękę Donaldowi Tuskowi. Gdy rząd pogrąża się w kolejnych aferach, a obywatele na własnej skórze odczuwają zmiany w dostępie do opieki medycznej, premier i jego ludzie rozpaczliwie potrzebują jakiegokolwiek sukcesu. Choćby i nad Dunajem, prawie 550 km na południowy zachód od Warszawy.
Od 13 grudnia 2023 r. obserwujemy wciąż jeden i ten sam schemat działania. Wszystko to, o co przed tą datą graniczną ówczesna opozycja oskarżała Prawo i Sprawiedliwość, robi koalicja pod wodzą Donalda Tuska.
W Wielki Piątek na warszawskim Służewcu spłonął duży, drewniany krzyż, stojący na terenie Kościoła pod wezwaniem św. Maksymiliana Marii Kolbego. Już sam spektakularny pożar krzyża w Wielki Piątek był czymś symbolicznym i złowieszczym – zwłaszcza w kraju, w którym władza chce „opiłowania katolików”. To jednak nie wszystko. Dokładnie przed tym krzyżem historyczną homilię wygłaszał papież Jan Paweł II podczas swojej pierwszej pielgrzymki do ojczyzny.
Od zmiany rządu ręczne sterowanie wymiarem sprawiedliwości stało się normą. Minister Adam Bodnar – przez najtwardszych zwolenników władzy uważany za nie dość zdeterminowanego – w trakcie swojej pracy w ministerstwie dopuścił do kilku powszechnie znanych i drastycznych sytuacji, takich jak tortury wobec ks. Michała Olszewskiego i dwóch byłych urzędniczek resortu sprawiedliwości.
Media próbują wykazać, że decyzja Karola Nawrockiego dotycząca SAFE spotkała się z niezrozumieniem większości Polaków – zatem również jakiejś części jego wyborców.
Prezydent Karol Nawrocki po konferencji prasowej nie był zbyt wyrozumiały dla dziennikarza TVN24. Trudno się dziwić – pracownik stacji, w której panować musi dziś spora nerwowość, uległ chyba atmosferze z miejsca pracy i zachował się co najmniej dziwnie.
Profile polityków Koalicji Obywatelskiej w mediach społecznościowych w ostatnich dniach promują przede wszystkim dwa przekazy: optymistyczne wykresy, obrazujące wyniki sondaży wyborczych, w których ich partia prowadzi kilkoma, czasem kilkunastoma punktami procentowymi nad największą siłą opozycyjną, i utrzymane w ciemnych barwach grafiki, z których wynika jednoznacznie, że po wecie prezydenta w sprawie SAFE nie poradzimy sobie z żadnymi zagrożeniami – od ulicznego bandytyzmu do napaści na polskie granice. Rządzący mają jednak inne zmartwienia, więc teraz zależy im na odwróceniu uwagi od pedofilii w Kłodzku, drastycznych podwyżek na stacjach benzynowych, fatalnej sytuacji budżetowej i kryzysu w ochronie zdrowia.
W środę w porannej rozmowie z Republiką wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz nie mógł się nachwalić współpracy z obecnym wiceszefem SKW Krzysztofem Duszą.
Dziś na holding z Wiertniczej patrzy każdy – jedni z nadzieją na radykalne zmiany, inni z obawą przed tymi zmianami.
Rząd Donalda Tuska nie poniósł żadnej politycznej odpowiedzialności za to, jak zlekceważył zagrożenie powodziowe i dramat, który spotkał ofiary kataklizmu.
Sam pan swoim medialnym oprawcom utorował drogę, panie marszałku. Pora to zrozumieć.
Szymon Hołownia regularnie przekonuje się o tym, jak brutalne jest środowisko polityczne, z którym związał swoje losy, i jak bezwzględne potrafi być jego medialne zaplecze.
W czwartek 26 lutego Sejm będzie debatować nad wnioskiem PiS o wotum nieufności dla ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego. Polityk PSL swoją funkcję pełni zaledwie kilka miesięcy, lecz już podpadł rolnikom. Jego poprzednika Czesława Siekierskiego zapamiętamy głównie z upokorzenia, jakiemu poddał go premier Donald Tusk w czasie krótkotrwałej i pozorowanej walki rządu z alkotubkami. Krajewski ma dziś dużo większe zmartwienia.
Ostatnio trochę się u nas mówi, że choćby i planeta się grzała, u nas powrócą mroźne zimy, a tegoroczna nie jest żadną anomalią.
Nie milkną echa telewizyjnych wywiadów udzielonych przez parę prezydencką. Karol Nawrocki w Polsacie News potwierdził, że jest konkretnym graczem na polskiej scenie politycznej. Marta Nawrocka w TVN24 utwierdziła natomiast w przekonaniu, że pozostaje sobą – osobą skromną i bliską zwykłym ludziom.
Jest rzecz, której ani zrozumieć, ani usprawiedliwiać nie mogę – to zapisywanie się do PZPR już po Wujku, po Lubinie, po stanie wojennym. A mamy takich ludzi w polityce.