Niewidzialna broń Rosji
Morze Bałtyckie, północno-wschodnia Polska, a wraz z nią wschodnia flanka NATO ponownie „świecą się” na czerwono.
Kierownik działu Świat „Gazety Polskiej Codziennie”. Dziennikarz tygodnika „Gazeta Polska” oraz portalu Niezależna.pl
Dziennikarz z wykształcenia i zamiłowania. Z zawodem związany od 2012 roku. W mediach Strefy Wolnego Słowa od 2014 roku. Autor wielu tekstów poświęconych głównie polityce wschodniej, a także z zakresu bezpieczeństwa, obronności i armii. Prywatnie pasjonat militariów oraz fan piłki nożnej.
Kontakt: [email protected]
Morze Bałtyckie, północno-wschodnia Polska, a wraz z nią wschodnia flanka NATO ponownie „świecą się” na czerwono.
Gdy chodzi o sprawy dotyczące zwykłych Polaków, takie jak rosnące ceny w sklepach i na stacjach czy podwyżki rachunków za prąd i ogrzewanie, rząd Donalda Tuska zaczyna stosować taktykę niedźwiedzia, który właśnie szykuje się do zimowego snu.
Rządowa opowieść o sukcesie rozjeżdża się z naszą codziennością równie gwałtownie, co nogi na oblodzonym chodniku. Donald Tusk, broniąc ministra finansów Andrzeja Domańskiego, kreślił we wtorek z sejmowej mównicy wizję wybitnego fachowca, dzięki któremu polska gospodarka stała się w Europie potęgą. W sumie mógł też nic nie mówić, bo sejmowa arytmetyka od początku dawała Domańskiemu pewność, że wniosek o wotum nieufności trafi do kosza.
Rosja prowadzi neoimperialną politykę, a ludzie z otoczenia Władimira Putina codziennie pompują w propagandzie wizję rychłej wojny z NATO.
Jedni powiedzą, że Władimir Putin rozgrywa Donalda Trumpa, jak chce. Drudzy – że amerykański przywódca doskonale wie, kogo ma po drugiej stronie, więc stosuje różne polityczne sztuczki, by wywrzeć na rosyjskim zbrodniarzu konkretne decyzje, mające doprowadzić do choćby częściowego rozejmu.
„Gospodarcza pętla”, „ostateczny cios”, „dotkliwe sankcje – gdy czytam nagłówki tekstów poświęconych nakładaniu kolejnych restrykcji i obostrzeń na popleczników Putina i ich biznesy, mam wrażenie, że to nic innego jak powielanie sterty dokumentów, które są skuteczne jak budzik dzwoniący godzinę po wyjściu z pracy. Latem Unia Europejska przyjęła 21. (!) pakiet sankcji przeciwko Rosji.
Iran czy Irak, Austria czy Australia, odwaga czy odważnik – jak się okazuje, w niektórych przypadkach nie ma to większego znaczenia. Skandaliczne jest jednak to, że sprawy te dotyczą naszego bezpieczeństwa. Myślałem, że alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa jest skompromitowany do tego stopnia, że już nic nie przebije wcześniejszych wpadek z „ostrzeganiem” obywateli o zagrożeniu.
Ostatnie wezwania Kremla, by dyplomaci i obcokrajowcy opuścili Kijów, to nic innego jak kolejna próba szantażowania Zachodu.
Decyzja o ulokowaniu centrum serwisowego pocisków PAC-3 MSE w Polsce to nie tylko sukces dyplomatyczny i prestiżowy, ale przede wszystkim kapitalny krok otwierający zupełnie nowe możliwości operacyjne i przemysłowe. W dobie napięć geopolitycznych, wojny na Ukrainie oraz wyczerpywania się globalnych zapasów obrony przeciwrakietowej, inwestycja ta drastycznie zmienia architekturę bezpieczeństwa tej części Europy. To, co dziś jest „tylko” serwisem, jutro stanie się fundamentem pod pełną produkcję PAC-3 MSE. Polska przestaje być wyłącznie kupującym i użytkownikiem zaawansowanej technologii z USA, staje się jej kluczowym gwarantem i współtwórcą w tej części świata – mówi portalowi Niezależna.pl gen. bryg. pilot rez. Dariusz Wroński, były dowódca wojsk aeromobilnych.
To, co robi obecny rząd, to powolne dorzynanie polskiej służby zdrowia, w szczególności szpitali powiatowych. Cięcie kosztów odbija się nie tylko na personelu medycznym, ale głównie na pacjentach. Działania podejmowane przez Ministerstwo Zdrowia w najmniejszym nawet elemencie nie poprawią polskiej opieki zdrowotnej, a wręcz przeciwnie, stwarzają kolejne problemy. Na końcu tego łańcucha jest pacjent, oczekujący w wydłużających się kolejkach, a gdy już dostanie się do szpitala, przebywa tam w coraz gorszych warunkach – mówi portalowi Niezależna.pl senator Waldemar Kraska z PiS, były wiceminister zdrowia.