Tuszowanie afery
Afery w Szpitalu Południowym wydają się nie mieć końca. To ciąg patologii, układów i demoralizacji, która sprowadza placówkę na dno, ale też rujnuje wizerunek lekarzy.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Afery w Szpitalu Południowym wydają się nie mieć końca. To ciąg patologii, układów i demoralizacji, która sprowadza placówkę na dno, ale też rujnuje wizerunek lekarzy.
Umorzenie śledztwa ws. dwóch wież – sporu, który powinien zostać wyjaśniony na sali sądowej przez austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera, a nie przez prokuraturę, zamyka wiele lat drążenia tematu. Padały najostrzejsze zarzuty pod adresem Jarosława Kaczyńskiego, włącznie z korupcją.
Zgodnie z przewidywaniami na łamach wczorajszej „Codziennej” instytucje państwa podległe Donaldowi Tuskowi dociskają nie tego, który oszukał pacjentów i podatników, lecz sygnalistę. Doktor Emil Jędrzejewski jest odzierany z wiarygodności kolejno przez premiera, ministra sprawiedliwości, prokuraturę, a także pas transmisyjny Koalicji Obywatelskiej – „Gazetę Wyborczą”.
Lekarz, który ujawnił wstrząsający charakter układów w ochronie zdrowia, może liczyć się z różnymi represjami – łącznie z zarzutami i procesami. Emil Jędrzejewski mówił w Kanale Zero wprost, że boi się o bezpieczeństwo własne i rodziny. To, co ujawnił ws. praktyk w Szpitalu Południowym, tłumaczy agresywną postawę polityków KO na czele z Romanem Giertychem i Bartoszem Arłukowiczem. Oni wiedzą, że odbezpieczono granat, który może wysadzić partię rządzącą w powietrze.
Zastanawiająca jest nadaktywność europosła Bartosza Arłukowicza w sprawie afery w Szpitalu Południowym. Odkąd układ z Dawidem Kacprzykiem wyszedł na jaw, wspomniany polityk dwoi się i troi, by odsunąć odpowiedzialność od swojej partii, obrzucić błotem sygnalistę nieprawidłowości, a przy tym atakuje dziennikarzy.
Silni razem, czyli najtwardsze jądro wyborców Koalicji Obywatelskiej, rechotali z Roberta Bąkiewicza i Ruchu Obrony Granic pobitych przez niemiecką policję dlatego, że chcieli postawić krzyż przed pomnikiem polskich ofiar II wojny światowej w Berlinie.
Rozszerzenie mistrzostw świata do 48 drużyn, które rozegrają łącznie 102 mecze, spodobało się kibicom z odległych od Europy krajów, które w dotychczasowych warunkach nie miałyby szans zakwalifikować się do turnieju.
Papież Leon XIV kończy pielgrzymkę w Hiszpanii, która z pewnością jest sukcesem po ponad roku pontyfikatu. Ojciec Święty zainteresował Ewangelią zlaicyzowanych obywateli kraju, który wybiera od 2018 r. lewicowe władze, co jest efektem światopoglądu ogromnej części narodu.
Leszek Kraskowski usłyszał zarzuty kierowania gróźb karalnych i nielegalnego posiadania broni. Sąd Rejonowy w Piasecznie zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla dziennikarza, który opisywał w szczegółach aferę Polnordu. Wątpliwości budzi choćby to, że na posiedzeniu nie było adwokata, gdyż ten zbyt późno dowiedział się o rozprawie. Redaktor od kilku tygodni był na celowniku śledczych i sądu, który zlecił jego poszukiwania w związku z prywatnym aktem oskarżenia o zniesławienie Jana Pińskiego, medialnego sprzymierzeńca Romana Giertycha. Trudno interpretować kłopoty Kraskowskiego inaczej niż jako próbę zagięcia parolu na dziennikarzy patrzących władzy na ręce, zwłaszcza w sytuacji, gdy prokuratura zintensyfikowała działania podważające wiarygodność niezależnych mediów.
Dwa lata temu nielegalny imigrant śmiertelnie ugodził polskiego obrońcę granic, sierżanta Mateusza Sitka. Żołnierz zginął na służbie, która nie byłaby zapewne potrzebna w tamtym miejscu, gdyby nie plan destabilizacji wschodniej flanki NATO realizowany konsekwentnie od pięciu lat przez Rosję i Białoruś.
Aleksander Miszalski – mimo upływu kolejnych dni od referendum – nadal nie rozumie, dlaczego musi oddać władzę w Krakowie po zaledwie dwóch latach sprawowania urzędu prezydenta. Twierdzi, że zbyt słabo się komunikował i dzielił sukcesami, mieszkańcy nie rozumieli jego intencji, a poza tym padł ofiarą hejtu.
Aleksander Miszalski został odwołany z funkcji prezydenta Krakowa, a cudem uratowała się rada miasta – do jej dymisji zabrakło minimalnej większości.
Najpierw „uśmiechnięci” pod wpływem małżeństwa Brejzów rzucili się na Bogu ducha winną asystentkę po fałszywym zgłoszeniu o próbie samobójczej dziecka w biurze-domu Tomasza Sakiewicza, serwując nam teorie rodem z esbeckich motywów. Potem strategię kontynuowała już policja za pośrednictwem portalu TVN24, informując, że prezes Republiki w czasie policyjnej interwencji przebywał w swoim mieszkaniu „bez spodni”. Ta insynuacja – kompletnie bez znaczenia – również ma poniżyć współpracowniczkę redaktora Sakiewicza i dorobić gębę środowisku konserwatywnych dziennikarzy. Od piątku trwa festiwal pogardy i niekompetencji, który próbuje się przykryć, robiąc z ofiar sprawców kryzysu państwa rządzonego przez Donalda Tuska.
Waldemar Żurek w ostatnim wywiadzie dla Polsatu News z marsową miną rzekł, że Zbigniew Ziobro przebywa w USA. Eureka! Wszyscy od niemal dwóch tygodni to wiedzą, były minister sprawiedliwości udziela zza oceanu wywiadów Republice, a szeryf od „rozliczeń”, nie wiadomo po co, potwierdził ten szeroko znany fakt.
Gdyby atak wymierzony w ostatnich dniach w Republikę dotknął TVN24 za rządów PiS, Donald Tusk i inni politycy opozycji broniliby telewizji, oskarżając ówczesną władzę o najgorsze praktyki. W przypadku konserwatywnej stacji przedstawiciele obozu władzy albo drwią, albo szerzą teorie spiskowe, które mają podważyć zaufanie widzów do nielubianej przez nich stacji.
Profesor Ireneusz Kamiński, jeden z najlepszych ekspertów w Polsce od prawa międzynarodowego i praw człowieka, pisze i mówi o tym, co powinien wiedzieć jako minister sprawiedliwości Waldemar Żurek – ale z jakiegoś powodu nie ma pojęcia o zagadnieniach związanych z wylotem Zbigniewa Ziobry do USA.
Bartosz Arłukowicz to dziś jeden z najgłośniejszych obrońców Koalicji Obywatelskiej, zaangażowany w rozmywanie afery w warszawskim Szpitalu Południowym. Zanim jednak stał się politycznym bulterierem Donalda Tuska, bezlitośnie punktował jego rząd przy okazji afery hazardowej, by ostatecznie zdradzić lewicowe ideały dla ministerialnego stołka. Jak wyglądała pełna wolt polityczna droga byłego ministra? O tym w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska" pisze Grzegorz Wszołek.