Kto by słuchał Kasandry?
Jeszcze trochę, a będziemy się wszyscy od rana wsłuchiwać w głosy muezzinów wielbiących Allaha z wysokich minaretów górujących nad dachami europejskich miasteczek.
Jeszcze trochę, a będziemy się wszyscy od rana wsłuchiwać w głosy muezzinów wielbiących Allaha z wysokich minaretów górujących nad dachami europejskich miasteczek.
Gdy de facto zacznie obowiązywać pakt migracyjny w sensie realnym, wtedy cała masa nierozgarniętych fanatyków wspierających lewicę i Donalda Tuska zobaczy, „na co głosowała”.
W ogóle zlikwidujmy wszelkie nagrody i wyróżnienia. Niech dobrze uczące się dzieci nie dostają w szkole nagród w postaci na przykład książek!
Przypomniał mi się stary dowcip: w lesie odbywa się zapowiedziane przez lwa dzielenie zwierząt na mądre i piękne. Sarna wskakuje bez namysłu na polankę z napisem „piękne”. Sowa nie myśląc wiele, wlatuje na tę z napisem „mądre”. Tam też idzie lis. Cietrzew rozkładając ogon, stąpa w stronę napisu „piękne”. I tak zwierzęta idą raz na lewo, raz na prawo, dzieląc się na piękne i mądre. W końcu zostaje żaba. Ta staje na rozkraczonych łapach, zaczyna gardłowo rechotać kum-kum, łypie okiem w jedną stronę, łypie w drugą, po czym rozkłada „ręce” i charkotliwie wyznaje: „Ja się przecież, k…., nie rozdwoję”.
Być może jedną z najciekawszych spraw dotyczących Bitwy Warszawskiej z połowy sierpnia 1920 roku było takie współdziałanie wszystkich sił polskich biorących w niej udział, dzięki któremu mogło się w ogóle udać słynne „kontruderzenie znad Wieprza”. Gdy 16 sierpnia oddziały Frontu Środkowego, pod bezpośrednim dowództwem Józefa Piłsudskiego, uderzyły na sowiecką Grupę Mozyrską – był to początek porażającej klęski bolszewików. Jednak wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej. Plan obarczony był wielkim ryzykiem.
Kiedy się patrzy na tę rocznicę, trudno nie myśleć o tym, że Polacy – w wielkiej mierze – także przyczynili się do wielkości i niezwykłości USA. Przy czym nie chodzi tu jedynie o Pułaskiego czy Kościuszkę, chociaż w jasny i zrozumiały sposób wpletli się oni w historię Stanów Zjednoczonych. Pułaski uratował życie prezydentowi Waszyngtonowi i już samo to powoduje, że moglibyśmy sobie pomyśleć – gdyby nie pewien dzielny Polak, to dzieje Ameryki mogłyby się potoczyć zupełnie innym torem.
Na polskim cmentarzu wojskowym na Monte Cassino widnieje słynny napis – „Przechodniu, idź powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w Jej służbie”. Jest tak duży, że by dobrze go przeczytać należałoby wznieść się ku niebu lub iść w górę cmentarza, minąć rzędy trawertynowych grobów, i dotrzeć w okolice krzyża z polskim orłem w koronie. Gdyby była otwarta furtka znajdująca się w górnej części nekropolii, moglibyśmy pójść dawną ścieżką dla mułów w stronę Domku Doktora i wzgórz 569 i 593. Teraz ten teren jest porośnięty drzewami, ale w czasie bitwy i tuż po niej był całkowicie niemal pozbawiony całej roślinności. Gdy więc żołnierze z Dywizji Karpackiej wznieśli swój pomnik na 593, być może widać było wówczas ten napis na cmentarzu. A może faktycznie, jak chcą niektórzy, najlepiej czyta się go z… nieba?