Polacy nad opłatkiem
Czy my, Polacy, dzieląc się opłatkiem, potrafimy usłyszeć to, co jest prawdziwą treścią przesłania płynącego do nas wraz ze światłem betlejemskiej stajenki?
Czy my, Polacy, dzieląc się opłatkiem, potrafimy usłyszeć to, co jest prawdziwą treścią przesłania płynącego do nas wraz ze światłem betlejemskiej stajenki?
W równą rocznicę wybuchu Powstania Listopadowego, 29 listopada 1860 roku, pod kościołem karmelitańskim w Warszawie zebrał się patriotyczny tłum. Wspólne modlitwy i śpiewy przed statuą Matki Boskiej (postawionej tam rok wcześniej), zorganizowała grupka studentów z Karolem Nowakowskim na czele. Notabene, jeśli ktoś kiedyś będzie w Warszawie w okolicy owego kościoła, zwanego też przesuwnym, niech zajrzy „za plecy” tej Matki Boskiej: nadal jest tam wyryty napis z datą 1859.
„Legiony to żołnierska nuta, Legiony to straceńców los” – śpiewali legioniści Piłsudskiego, jadąc wagonami do miejsc internowania w roku 1917. Beliniacy mieli ze sobą ułańskie czaka. Nawiązywały one kształtem do tych sprzed stu lat, do tych które mieli na głowach żołnierze Legionów Polskich bijących się o Rzeczpospolitą w blasku napoleońskich orłów.
Zapewne wielu Polaków czuje dumę patrząc na poczynania swojego prezydenta. Obstawiam (nawet jeśli sondaże tego jakoś nie pokazują), że tę dumę czuje ich coraz więcej – mają bowiem ku temu powody. Owszem, będą pluć, jątrzyć i sarkać ci, dla których „okrągły stół” to nie zabytkowy mebel, ale artefakt o jakiejś wielkiej mocy, istna relikwia ludu z Czerskiej i Wiertniczej. Tak, będą plwać jadem i gotować się ze złości. Ale dla normalnych ludzi takie posunięcie, jak oddanie owego symbolu transformacji do Muzeum Historii Polski, to po prostu ruch mądry i racjonalny.
Cesarz Oktawian August zdawał sobie doskonale sprawę, że podczas drogi na szczyt władzy musi otoczyć się zaufanymi ludźmi. Jednym z nich był wierny przyjaciel jeszcze z czasów szkolnych, „homo novus”, Marek Wipsaniusz Agrypa – zwycięzca spod Akcjum, budowniczy akweduktów i wielu budynków użyteczności publicznej w Rzymie. Dzisiaj jego imię znane jest każdemu turyście zwiedzającemu Wieczne Miasto, który robi sobie zdjęcie Panteonu – na frontonie widnieje bowiem napis poświęcony Agrypie. Czy jednak ów turysta wie, że to samo miano mogłoby być wypisane na fontannie di Trevi?