Balcerowicz siedzi cicho
Rządzącej koalicji udała się sztuka rzadko w Polsce spotykana: bezrobocie rosło nawet latem, choć z zasady wakacyjne prace dawały w sezonie urlopowym lekkie zwyżki zatrudnienia
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Rządzącej koalicji udała się sztuka rzadko w Polsce spotykana: bezrobocie rosło nawet latem, choć z zasady wakacyjne prace dawały w sezonie urlopowym lekkie zwyżki zatrudnienia
Podczas prezentacji budżetu na 2027 r. minister finansów Andrzej Domański mówił, że wedle unijnych wskaźników bezrobocie w Polsce w przyszłym roku wyniesie 6 proc.
Szkoda, że nie było głośniej w mediach o niedawnej wypowiedzi ekonomisty Janusza Jankowiaka, przed wieloma laty doradcy Donalda Tuska, który wyśmiał wpis na oficjalnym koncie Koalicji Obywatelskiej na X.
Na Campus Polska „ministra” ponoć od edukacji, Barbara Nowacka, zabawiała się w najlepsze feminatywami. Przedstawiła się publice jako „gospodarka”: że niby gospodyni, ale jeszcze bardziej, jak by to powiedzieć, feminatywnie. Jak skomentować to kuriozum?
Wielokrotnie słyszałem z ust ludzi „rozsądnych i wyważonych”, że krytyka elit III RP w wykonaniu prawicy i altleftu jest przesadzona. Rzeczywistość przelicytowała nasze intuicje.
Nic nie słychać, żeby platformerskie VIP-y, z Donaldem Tuskiem i Marcinem Kierwińskim na czele, wybierały się do Głuchołazów i okolic, by przyjrzeć się sytuacji pogodowej. I przy okazji pochwalić się antypowodziowymi inwestycjami.
Jest już pewne, że podwyżka płacy minimalnej w 2027 r. to właściwie ochłap rzucony społeczeństwu przez Donalda Tuska. Szczególnie mniej zamożni boleśnie odczują dobrodziejstwa władzy „demokratów i liberałów”. Przypomnijmy, że od początku przyszłego roku minimalna pensja wyniesie 4950 zł brutto. To wzrost o 144 zł brutto.
Demokrację mają na ustach, a chciwość w sercach. Tak najkrócej da się podsumować najnowsze doniesienia o aferze powodziowej. Znienawidzone przez Koalicję Obywatelską CBA bada sprawę grubych machlojek z udziałem polityków rządzącej partii oraz ich krewnych i znajomych.
Kilka dni temu na stronie głównej portalu Wyborcza.pl zobaczyłem wideomateriał pod tytułem „Zagraniczni turyści zachwycają się Polską”.
Do 2015 r. ekipa Platformy Obywatelskiej stawiała na tanie państwo.
„Z każdym dniem nieuchronnie rośnie liczba osób, które mogą mnie pocałować w cztery litery” – mniej więcej tak brzmi znane, memogenne powiedzonko. Najwyraźniej Donald Tusk również wziął je za swoją dewizę.
Kierowane przez lewicową polityk Barbarę Nowacką MEN chce zlikwidować domy wczasów dziecięcych. Niedawno decyzję w tej sprawie potwierdziła arcylewacka Katarzyna Lubnauer.
Gigantyczny wyciek wrażliwych danych polskich pacjentów i pacjentek to jedno. Drugie to porażająca niefrasobliwość rządzących polityków, dla których ta sprawa – jak zwykle – sprowadza się chyba tylko do wizerunkowego kłopotu. Postpolityczność w czasach geopolitycznych zawieruch to najgorsze, co mogło się nam przydarzyć. Elity skupione wokół Donalda Tuska to nie technokraci, to ludzie, którzy sprowadzili politykę do sztuki gaszenia pożarów. A i to im już nie wychodzi - pisze Krzysztof Wołodźko w "Gazecie Polskiej".
Miała być uśmiechnięta Polska, jest neoliberalna pożoga. Coraz gorsze wieści dotyczą nie tylko onkologii, ale choćby reumatologii. Spadają notowania rządu i Koalicji Obywatelskiej, ale coraz bardziej złowieszczo brzmi pytanie: czy obecny rząd straci władzę, nim zdąży nieodwracalnie zdemolować publiczną ochronę zdrowia? Na szali jest zdrowie i życie Polaków, coraz wyraźniej traktowanych przez trzynastogrudniowców jak zbędny finansowy koszt w politycznej grze.