Terroryzm patoaktywistów
Aktywizm na rzecz zwierząt staje się formą socialmedialnego terroru i bezprzykładnego linczu, który zastrasza lokalne władze i instytucje publiczne. Doskonale widać to na przykładzie historii prywatnego zoo w Łącznej.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Aktywizm na rzecz zwierząt staje się formą socialmedialnego terroru i bezprzykładnego linczu, który zastrasza lokalne władze i instytucje publiczne. Doskonale widać to na przykładzie historii prywatnego zoo w Łącznej.
Dziwnym trafem doniesienia o planowanym zamachu na premiera Donalda Tuska i wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza zbiegły się w czasie z trzema wydarzeniami: atakami młodocianych nożowników w niedofinansowanych polskich szkołach; aferą, której głównym bohaterem stał się Michał Kołodziejczak, do niedawna pupil lidera trzynastogrudniowców; przytłaczającym zwycięstwem w Krakowie Łukasza Gibały nad Moniką Piątkowską (Koalicja Obywatelska).
Dawno, dawno temu, czyli w 2009 r., rząd Donalda Tuska wprowadził zmiany finansowania sanepidu, które doprowadziły do poważnych problemów stacji sanitarnych.
Trzeba przyznać Donaldowi Tuskowi, że jak chce, to potrafi… zadbać o własny wizerunek.
Rządząca koalicja oszczędza na opiekunach i osobach z autyzmem.
Słyszę narzekania, że globalna publiczność nigdy się nie dowie, jaka jest prawdziwa fabuła „Lalki”, bo Netflix pokazał zupełnie inną historię. Irytuje mnie to nieco.
Wszystkie znaki na ziemi i niebie, czyli wskaźniki mikro- i makroekonomiczne, wskazywały, że prędzej czy później zapalą się światła alarmowe dla polskiej gospodarki i finansów publicznych. I tak się stało w ten weekend: agencja ratingowa Moody’s obniżyła Polsce długoterminowy rating z poziomu A2 na A3.
To niezwykłe, w jak krótkim czasie i w niemal każdej sprawie przebiegliśmy od opowieści o błogim końcu historii do niemal apokaliptycznych wieszczb. Niegdysiejsi piewcy resetu, którzy drukowali i zaczytywali się w „Liście Putina do Polaków”, dziś stoją w pierwszym szeregu „dobrze poinformowanych” panikarzy.
Na Campusie Polska Donald Tusk z miedzianym czołem opowiadał, iż w polityce nie trzeba kłamać i w ogóle warto mówić prawdę. Stary nowy premier uwielbia raz po raz wcielić się w rolę naczelnego moralisty politycznego III RP i perorować o przyzwoitości.
Rządzącej koalicji udała się sztuka rzadko w Polsce spotykana: bezrobocie rosło nawet latem, choć z zasady wakacyjne prace dawały w sezonie urlopowym lekkie zwyżki zatrudnienia
Podczas prezentacji budżetu na 2027 r. minister finansów Andrzej Domański mówił, że wedle unijnych wskaźników bezrobocie w Polsce w przyszłym roku wyniesie 6 proc.
Szkoda, że nie było głośniej w mediach o niedawnej wypowiedzi ekonomisty Janusza Jankowiaka, przed wieloma laty doradcy Donalda Tuska, który wyśmiał wpis na oficjalnym koncie Koalicji Obywatelskiej na X.
Ludzie władzy nie chcą rozmawiać o powrocie zasadniczej służby wojskowej, bo w czasie nieustannej kampanii wyborczej i skrajnej polaryzacji światopoglądowej każdy czas uważają za niedobry. Daleko mi do politycznej sympatii wobec Sławomira Mentzena, ale należy docenić, że jasno i wyraźnie zabrał w tej sprawie głos. Niestety, dzisiaj problemem nie są wyłącznie sprawy organizacyjno-techniczne, ale kilka dekad przysposabiania Polaków do życia w skrajnym indywidualizmie i logice prywatyzacji wszelkich społecznych relacji.
Gigantyczny wyciek wrażliwych danych polskich pacjentów i pacjentek to jedno. Drugie to porażająca niefrasobliwość rządzących polityków, dla których ta sprawa – jak zwykle – sprowadza się chyba tylko do wizerunkowego kłopotu. Postpolityczność w czasach geopolitycznych zawieruch to najgorsze, co mogło się nam przydarzyć. Elity skupione wokół Donalda Tuska to nie technokraci, to ludzie, którzy sprowadzili politykę do sztuki gaszenia pożarów. A i to im już nie wychodzi - pisze Krzysztof Wołodźko w "Gazecie Polskiej".