Lesbos, piękna grecka wyspa na Morzu Egejskim, znów stoi przed nie lada wyzwaniem. Tylko w środę rano przybyło na nią ponad 2,5 tysiąca imigrantów - głównie z Afganistanu. W czwartek - kolejne 1200. To jednak nie koniec - w stronę wyspy nadciągają kolejni przybysze.

W ciągu trzech godzin do brzegów wyspy Lesbos dotarło ok. 40 gumowych pontonowych łodzi. Na każdej znajdowało się ok. 60-70 imigrantów. Gdy odnotowano ten rekordowy napływ uchodźców, na horyzoncie pojawiło się 9 kolejnych łodzi.

Nie inaczej było dziś, w czwartek: w ciągu godziny na Lesbos przybyło 1200 imigrantów!

Warto podkreślić, że wśród przybyłych większość stanowią Afgańczycy, o których niemal w ogóle się nie mówi podczas unijnych dyskusji o rozdziale uchodźców. Pojawiali się oni już wcześniej na Lesbos, ale nigdy nie stanowili tak przytłaczającej większości.

Nadciągnięcie nowej fali imigrantów - większej niż wszystkie do tej pory - jest dla mieszkańców Lesbos kolejnym niemiłym zaskoczeniem. Pisaliśmy już, że nielegalni migranci, którzy przybywają nieustannie na grecką wyspę, całkowicie wymknęli się spod kontroli. Służby nie mogą dać sobie rady z coraz większym bałaganem tam panującym – mieszkańcy wyspy żyją w ciągłym strachu, na ulicach miast dochodzi do regularnych walk, a Lesbos zamieniła się w jedno wielkie zaśmiecone obozowisko.

Bywały dni, gdy na ulicach stolicy wyspy trwały regularne zamieszki. Pakistańczycy bili się z Afgańczykami, a Syryjczycy z imigrantami z innych krajów. 4 września doszło również do bitwy między imigrantami a gospodarzami wyspy - Grekami. Rozruchy wybuchły, gdy hordy nielegalnych imigrantów próbowały wtargnąć na prom płynący w stronę Grecji kontynentalnej. Gdy służby porządkowe chciały uniemożliwić przejęcie promu przez uchodźców, ci zaatakowali ich kamieniami. Interweniowała straż graniczna i policja, która zmuszona została do użycia granatów ogłuszających.