Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża oświadcza, iż nie jest to konwój organizowany przez struktury Międzynarodowego Ruchu Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca, ani pod ich patronatem - czytamy na stronie Polskiego Czerwonego Krzyża. Tymczasem Polska Akcja Humanitarna uważa, że rosyjski konwój łamie standardy skutecznej akcji pomocy potrzebującym.  

"W związku z pojawiającymi się spekulacjami na temat humanitarnego konwoju z Rosji na Ukrainę, Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża oświadcza, iż nie jest to konwój organizowany przez struktury Międzynarodowego Ruchu Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca, ani pod ich patronatem. W związku z pojawiającymi się spekulacjami na temat humanitarnego konwoju z Rosji na Ukrainę, Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża oświadcza, iż nie jest to konwój organizowany przez struktury Międzynarodowego Ruchu Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca, ani pod ich patronatem. Jest to inicjatywa władz rosyjskich. MKCK nadal oczekuje na informacje dotyczące zawartości ciężarówek, jak również ustalenia dotyczące gwarancji bezpieczeństwa i poszanowania podstawowych wartości zgodnych z pryncypiami organizacji" - informuje PCK.

Tymczasem Monika Korowajczyk z Polskiej Akcji Humanitarnej powiedziała portalowi niezalezna.pl, że z konwój z Rosji na Ukrainę obserwuje z dużym niepokojem, dlatego, że "jest on przede wszystkim źle zorganizowany z kilku powodów".

- Po pierwsze, podstawą skutecznej akcji humanitarnej jest nieorganizowanie jej przez jedną ze stron konfliktu, musi być również zachowana apolityczność. Akcja prowadzona przez Rosjan odbiega od tych standardów również dlatego, że dziś nie robi się akcji pomocy poprzez tak duży samochodowy konwój. To są obrazki z lat 90. Nie zwozi się materiałów z kraju darczyńcy, ale kupuje na miejscu, w kraju poszkodowanym. Transport bardzo dużo kosztuje i pieniądze lepiej wydać w kraju poszkodowanym wspierając jego lokalny rynek i kupując produkty, które mieszkańcy Ukrainy znają i których potrzebują"
- mówi pracownik PAH.