Beatyfikacja przyjaciela Polski
Fulton J. Sheen (1895–1979) był amerykańskim arcybiskupem, znanym z działalności medialnej oraz zdecydowanego antykomunizmu. Jego beatyfikacja ma znaczenie nie tylko dla Kościoła w USA.
Fulton J. Sheen (1895–1979) był amerykańskim arcybiskupem, znanym z działalności medialnej oraz zdecydowanego antykomunizmu. Jego beatyfikacja ma znaczenie nie tylko dla Kościoła w USA.
Homo sovieticus żyje i ma się dobrze. Nadal bezrefleksyjnie kłania się władzy i wciąż żywi nienawiść do tego, co dawne, tradycyjne, łacińskie, chrześcijańskie.
Kiedy słuchałem peanu Włodzimierza Czarzastego o UE, dzięki której pan marszałek nie sra już w polu, przypomniała mi się kłótnia komunistycznego premiera Mieczysława Rakowskiego z robotnikami w Stoczni Gdańskiej.
Prokuratura Waldemara Żurka, aby ukręcić śledztwo w sprawie zeznań Lecha Wałęsy, zrobiła z niego wtórnego analfabetę.
Słyszę narzekania, że globalna publiczność nigdy się nie dowie, jaka jest prawdziwa fabuła „Lalki”, bo Netflix pokazał zupełnie inną historię. Irytuje mnie to nieco.
Co to się stało? Czytając ostatnie „rewelacje" TVN 24 i Wirtualnej Polski, przecierałem oczy ze zdumienia. Tak radykalnej krytyki mecenasa uśmiechniętego premiera nie widziałem od lat.
Wychowankom niemieckich fundacji za chwilę zwyczajnie może zawalić się świat. Ich wyśniony ideał na naszych oczach przestaje istnieć.
Nie pierwszy raz rzeczniczka praw dziecka staje się niechlubną bohaterką medialnych doniesień. O ile historię jej nacisku na lodziarnię, która nagradzała dzieci za świadectwo z paskiem, można uznać jeszcze za niegroźny przejaw głupoty urzędnika państwowego, o tyle ostatnio nagłośnioną sprawę odebrania dzieci rodzinie pod jej naciskiem należy potraktować bardzo poważnie.
Zradykalizowanie swojej grupy przeciwko zewnętrznym wrogom pomaga ją skonsolidować i umacnia władzę lidera. Trzeba być jednak ostrożnym – zbyt sfanatyzowana grupa może stać się dla przywódcy pułapką. Zdecydowana większość (około 70–80 proc.) wyborców KO domaga się twardych rozliczeń.
Marco Rubio właśnie znalazł się w pozycji, w której przed nim był tylko Henry Kissinger. Łącząc funkcję sekretarza stanu z rolą doradcy prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego, skupia w swoich rękach dwa kluczowe kanały kształtowania amerykańskiej polityki zagranicznej.
Ma zapanować marazm. To jedna z cech rozpoznawczych rządów Donalda Tuska. Tak samo było w czasach jego poprzedniej kadencji.
Z jednej strony prężenie muskułów, z drugiej – skrywany strach.
Lektura książki twórcy amerykańskiej psychologii egzystencjalnej Rollo Maya „Człowiek w poszukiwaniu siebie”, która powstała w połowie minionego wieku, a w Polsce została opublikowana dopiero teraz, potwierdza ważną prawdę.
Efekt mrożący polega na wzbudzeniu w kimś strachu, obawy, która to obawa ma sparaliżować daną osobę, a przede wszystkim jej działania.
Donald Trump w ONZ po raz kolejny przedstawił świat widziany z perspektywy „America First” i pokazał wyraźnie jego wizję polityki zagranicznej: „pokój przez siłę”, presję militarną i twarde negocjacje.
Sytuacja finansów publicznych Polski staje się coraz gorsza z dnia na dzień. 2 mld zł dziennie – na tyle zadłuża nas obecna władza. A do końca roku jeszcze daleko.
Afera wokół Dawida Kacprzyka i Warszawskiego Szpitala Południowego rozmyła się na wszystkich możliwych płaszczyznach. Lekarz milioner pracuje w placówce w Jaktorowie, podwarszawskiej miejscowości, w której partyjne wpływy Koalicji Obywatelskiej są wyjątkowo mocne.
Netflixowa „Lalka” to nie ekranizacja, lecz nieporozumienie. Bolesław Prus napisał powieść o polskich marzeniach i klęskach, ale także o społeczeństwie, które po przegranym powstaniu szuka dla siebie nowej drogi.