Niemiecki majstersztyk: Zlikwidowali próg wyborczy i szturmują Parlament Europejski

  

Z jednej strony Niemcy od lat wzmacniają swoją pozycję, jako hegemona w Unii Europejskiej i żądają od innych oddania części narodowej suwerenności, a z drugiej posiadając tak zwane ustawy okołotraktatowe, wzmacniają w konfrontacji z unijnym prawem rolę Federalnego Trybunału Konstytucyjnego i Bundestagu. Tym razem likwidując 3-proc. próg wyborczy do PE znacznie powiększyli ilość własnych mniejszych partii, które zasiądą w unijnych ławach poselskich.

Niemiecki Federalny Trybunał Konstytucyjny uznał 3-procentowy próg w wyborach do Parlamentu Europejskiego za niezgodny z konstytucją, co oznacza, iż już w najbliższych wyborach 25 maja 2014 roku nie będzie on obowiązywał. Tutejsze media komentując ten wyrok nie mają żadnych wątpliwości, że teraz otwartą drogę do PE mają wszelkie skrajne niemieckie partie od partii Piratów, do neonazistów z Narodowo Demokratycznej Partii Niemiec. Jest pewne, że już przy okazji najbliższych wyborów w Parlamencie znajdzie się dużo większe niż dotychczas spektrum niemieckich partii politycznych. Do 2011 roku zarówno w wyborach do Bundestagu, jak i do Parlamentu Europejskiego obowiązywał 5-proc. próg wyborczy. Trzy lata temu Federalny Trybunał Konstytucyjny zakwestionował to ograniczenie i obniżył próg do PE do 3 proc. Jednak i to rozwiązanie zostało skutecznie zaskarżone przez dziewiętnaście różnych ugrupowań, w tym neonazistowską NPD.

Próg naruszał konstytucję
Prezes FTK Andreas Vosskuhle uzasadniając wyrok stwierdził, że istniejący próg naruszał art. 21 pkt 1 Ustawy Zasadniczej, czyli zasadę równości wyborów i naruszał artykuł 3 ustęp 1 GG gwarantującą równość szans partii politycznych.

- Każdy głos oddany w wyborach musi mieć taką samą wartość - powiedział Vosskuhle, dodając, że każdy wyborca musi mieć takie same szanse.

Z wyroku najbardziej zadowoleni są ci, którzy zaskarżyli zasadę progu wyborczego, czyli partia Piratów, tak zwani Wolni Wyborcy i neonazistowska NPD. Thorsten Wirth, przewodniczący Piratenpartei Deutschland nie kryjąc zadowolenia z wyroku FTK stwierdził, że „nareszcie wybory do PE będą sprawiedliwe”, a głos dużej części wyborców nie będzie – tak jak to miało miejsce do tej pory – lekceważony.

Niemiecki Trybunał pozostał gwarantem prawnym
Zdaniem berlińskiego prawnika Stefana Hambury decyzja sędziów pokazała, że Federalny Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe ciągle jest ostatnią ostoją porządku prawnego w Niemczech i pilnuje, aby w tym kraju w jak najszerszym znaczeniu jednak obowiązywało prawo Republiki Federalnej.

- Wyrok Trybunału pokazał, że jego orzecznictwa w rzeczywistości stoją na straży prawa niemieckiego. Sędziowie robią wszystko, aby oddziaływanie prawa unijnego nie sięgało za bardzo w głąb prawa narodowego. Dzisiejsze orzeczenie pokazało, że niemiecki Trybunał Konstytucyjny nie do końca uważa, iż Parlament Europejski jest tym samym, co narodowy parlament. Likwidując 3-proc. próg wyborczy Federalny Trybunał Konstytucyjny nadal próbuje zachować suwerenność w swoim orzecznictwie – tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl mec. Hambura.

Adwokat jest zdania, że wyrok FTK oznacza, iż dotychczas nieobecne małe niemieckie partie znajdą się w Parlamencie Europejskim.

- Małe ugrupowania, które do tej pory nie miały szans, teraz bez progu wyborczego będą reprezentowane w PE, co oznacza, że Niemcy wprowadzą tam większe spektrum partyjne niż dla przykładu Polska, gdzie progi nadal obowiązują – twierdzi Hambura. Jego zdaniem istniejące w Niemczech tak zwane ustawy okołotraktatowe umożliwiają z jednej strony utrzymanie silnej niemieckiej pozycji w Unii Europejskiej i pozwalają na kształtowanie Unii pod ich dyktando, a z drugiej Berlin potrafi je znakomicie wykorzystać do zabezpieczenia swojego ustawodawstwa i własnych interesów.

 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

2 x 2 = 4? - niekoniecznie. Poseł od „Belzebuba” ma inną teorię. Nobel z matematyki murowany

Arkadiusz Myrcha / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Po tekście w "Gazecie Wyborczej" o rzekomej łapówce, jaką miał wręczyć Gerald Birgfellner, w sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy. Austriak ponoć zeznał, że nie wie komu, gdzie i kiedy wręczył łapówkę, ale kontrowersje wzbudził też fakt, że 50 tys. zł miało się znajdować w kopercie. Do grona komentujących kolejny "kapiszon" redakcji z Czerskiej dołączył poseł Arkadiusz Myrcha. Zdaniem polityka Platformy, który wsławił się nazwaniem jednego z "Trzech Króli" Belzebubem, upchnięcie tak dużej kwoty do koperty nie stanowi problemu. Wystarczy 10 banknotów po... 500 zł.

Arkadiusz Myrcha postanowił się włączyć na Twitterze do dyskusji o rzekomej łapówce, opisywanej w "Gazecie Wyborczej". Odpowiadając na wpis posła "Porozumienia", Kamila Bortniczuka, który poddał w wątpliwość, czy jest możliwe włożenie 50 tys. zł do koperty, wpadł na genialny pomysł. 

Polityk Platformy - prywatnie mąż posłanki Kingi Gajewskiej - chcąc udowodnić karkołomną tezę opisaną w "Wyborczej" podpowiedział, jak można to zrobić - wystarczy włożyć do koperty 10 banknotów po... 500 zł.

Prawdopodobnie, kiedy już emocje opadły, albo też poseł wspomógł się kalkulatorem i stwierdził, że wówczas kwota byłaby dziesięciokrotnie niższa - tweet Myrchy został usunięty. 

Mimo usunięcia wpisu, rachunkowa wpadka młodego posła totalnej opozycji była żywiołowo komentowana.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, twitter.com

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl