Przed omówieniem stanu badań chciałbym zacytować prof. Tomasza Strzembosza, którego słowa powinny stanowić fundament rozważań na ten temat:

Nic nie może usprawiedliwić mordów dokonanych na jakiejkolwiek grupie ludności cywilnej. Nic nie usprawiedliwia zabijania mężczyzn, kobiet i dzieci tylko dlatego, że są reprezentantami jakiejś klasy społecznej, jakiegoś narodu, jakiejś religii, bo wszelkie wymierzanie sprawiedliwości musi mieć charakter indywidualny. Zbrodni takich nie można uzasadnić ani własnymi przekonaniami, ani rozkazem przełożonego, ani >>koniecznością dziejową<<, ani dobrem jakiegoś innego narodu, klasy, religii czy grupy społecznej, ani też dobrem żadnej organizacji – wojskowej czy cywilnej, jawnej czy zakonspirowanej. 

Sąsiedzi
W 2000 r. ukazała się w Polsce książka, mieszkającego na stałe w USA, Jana Tomasza Grossa „Sąsiedzi. Historia zagłady żydowskiego miasteczka”, w której autor opisał mord dokonany na Żydach 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem. Według autora polscy mieszkańcy miasteczka dokonali tamtego dnia pogromu zabijając i paląc w stodole 1600 Żydów. „Istotną sprawą jest masowy udział Polaków w mordowaniu i nieobecność Niemców, jako osób aktywnie zaangażowanych w proces zabijania ludzi. Dla mnie jest to sprawa zupełnie niewątpliwa” – stwierdził Gross w jednym z wywiadów. Książka wywołała ogromną dyskusję. Bardzo szybko część historyków zarzuciła autorowi brak warsztatu naukowego (nie jest zawodowym historykiem), bardzo swobodne i wybiórcze podejście do źródeł, polegające na takim ich doborze, żeby pasowały do zakładanych przez niego tez i uogólnieniach nie mających podstaw w innych źródłach. Przykładowo Gross pomija właściwie udział Niemców w zbrodni, sprowadzając ich działania do tego, że robili tylko zdjęcia, a jego wywód oparty jest głównie o relacje Szmula Wasersztejna, które w wielu miejscach są mówiąc oględnie nierzetelne, co przed laty podkreślał między innymi prof. Tomasz Strzembosz. Według ustaleń IPN z relacji Wasersztejna wynika, że podczas wydarzeń w Jedwabnem musiał być w kilku miejscach naraz. W postanowieniu IPN o umorzeniu śledztwa czytamy m.in.:

Dzień 10 lipca 1941 r. w biografii Szmula Wasersztejna jest przedstawiony jako trwające od rana pasmo pastwienia się nad Żydami oraz okrutnych morderstw. Dokonała tego ludność miasteczka. Nie było natomiast widać członków miejscowego posterunku policji niemieckiej. Autor biografii podał, że na ulicach widział trupy młodych kobiet z rozpłatanymi brzuchami, zwłoki dzieci pokrojonych na kawałki, nagie kobiety z pośladkami pociętymi brzytwami. Na ulicy cmentarnej leżała kupa trupów. [...], powyższe fakty nie znajdują zupełnie potwierdzenia w materiałach czynności przeprowadzonych w śledztwie.

Inny ze świadków cytowanych w książce „Jedwabne”, Eliasz Grądowski, jak się okazało był w tym czasie w Związku Sowieckim, czego Gross nie napisał i nie zaznaczył także, że jest to relacja z drugiej ręki. Te i inne wątpliwości związane z jego tezami były jednym z powodów podjęcie śledztwa przez IPN.
 

Cały artykuł Piotra Dmitrowicza można przeczytać w najnowszym numerze tygodnika Gazeta Polska.