Dziękuję za pięć niezwykłych lat

  

To było niesamowitych pięć lat. Pełnych wyzwań, ciężkiej pracy, ale też niezwykle twórczych i przepełnionych radością z dobrze wypełnionego obowiązku. O czym mówię? Oczywiście o Telewizji Republika.

Gdy ponad pięć lat temu zakładaliśmy ją z grupą niezależnych dziennikarzy, pewnie niewielu myślało o tym, że będzie trwała ona tak długo. Gdy kilka lat temu walczyliśmy o prawdę w mediach, niewielu pewnie przypuszczało, że tak szybko uda się zmienić w Polsce i w polskich mediach tak wiele. I choć nie zawsze było łatwo, choć konkurencja wielokrotnie próbowała nas zniszczyć, a świetnie przygotowani u nas dziennikarze przechodzili do innych redakcji (niech ich Pan Bóg prowadzi w nowych miejscach pracy), to przetrwaliśmy i jesteśmy trwałym, a także liczącym się głosem na rynku medialnym. I to mnie bardzo, ale to bardzo cieszy, bo i dla mnie osobiście te pięć lat było niesamowitych. W każdym wymiarze, i redaktorskim, i dziennikarskim. Dlatego dziękuję tym wszystkim, z którymi w tym okresie pracowaliśmy. I współzałożycielom, i dziennikarzom, wszystkim pracownikom, ale przede wszystkim widzom. Bez Was nie byłoby Telewizji Republika. Telewizji prawdziwie niezależnej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...
Tagi

Z deszczu pod rynnę – historia nagrywania

  

Dwóch wysokich rangą urzędników rządu PO-PSL powiedziało mi, że w 2011 i 2012 r. w kuluarach ówczesnych resortów krążyła informacja, jakoby spotkania odbywane w niektórych budynkach rządowych były nagrywane.

Wieści te rozniosły się lotem błyskawicy, a poszczególne pomieszczenia zaczęły być masowo sprawdzane urządzeniami wykrywającymi podsłuchy. Nic jednak nie wykryto. Wówczas okazało się, że najprawdopodobniej chodzi o nagrania dokonywane w ramach ochrony najważniejszych osób w państwie przez ówczesne Biuro Ochrony Rządu. Doniesienia o rzekomym nagrywaniu okazały się tak „skuteczne”, że urzędnicy rządu PO-PSL w celu uniknięcia rejestracji rozmów zaczęli spotykać się na mieście. W prywatnych rozmowach polecano sobie rzekomo bezpiecznie miejsca do rozmów. Tak właśnie rządowe VIP-y trafiły z deszczu pod rynnę, czyli do restauracji Sowa i Przyjaciele. Ta historia, o ile okaże się prawdziwa, wskazuje, że nagrań najważniejszych ludzi PO-PSL może być bardzo dużo, a tylko część z nich to rozmowy zarejestrowane przez kelnerów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...
Tagi

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl