Kulisy spotkania szefów MSZ Polski i Niemiec

/ Arkadiusz Lawrywianiec/Gazeta Polska

  

Polsko-niemieckie spotkanie w Harmężach było okazją do poruszenia aktualnych kwestii dwustronnych i międzynarodowych. Ministrowie omówili wspólne projekty i spotkania dwustronne planowane na bieżący rok, a także sytuację Polonii w Niemczech. Rozmawiali również o ustaleniach niedawnego spotkania Merkel-Putin, konflikcie na Ukrainie oraz stanowiskach Polski i Niemiec wobec budowy gazociągu Nord Stream 2. Wśród tematów rozmów znalazły się też zagadnienia europejskie, w tym zaangażowanie w państwach bałkańskich, a także kwestie stosunków transatlantyckich.

- Znajdujemy się w miejscu, które z jednej strony jest ważnym symbolem naszej trudnej polsko-niemieckiej historii, z drugiej - partnerstwa polsko-niemieckiego [...] Ta wizyta ma na celu podkreślenie relacji pomiędzy naszymi państwami oraz dokonanie analizy, jak współpracę można rozwinąć - powiedział minister Jacek Czaputowicz podczas dzisiejszych rozmów z szefem niemieckiej dyplomacji Heiko Maasem w Centrum św. Maksymiliana w Harmężach niedaleko Oświęcimia.

W trakcie wizyty w prowadzonym przez franciszkanów centrum ministrowie wspólnie zwiedzili wystawę „Klisze pamięci. Labirynty”. Składająca się z ponad 250 kompozycji rysunkowych wystawa autorstwa Mariana Kołodzieja, jednego z pierwszych więźniów Auschwitz-Birkenau, przedstawia jego niezwykłą interpretację obozowego dramatu.

Spotkanie ministrów spraw zagranicznych Polski i Niemiec poprzedził pobyt delegacji niemieckiej w Miejscu Pamięci i Muzeum Auschwitz-Birkenau.

"Wizyta niemieckiego dyplomaty w byłym obozie zagłady była potwierdzeniem wagi, jaką oba kraje przywiązują do kultury pamięci, oraz poczucia odpowiedzialności za przekazanie zobowiązania do jej kultywowania przyszłym pokoleniom. Służyć temu miała także obecność podczas wizyty słuchaczy Akademii Dyplomatycznej niemieckiego MSZ, jak również spotkanie ministra Maasa z polską i niemiecką młodzieżą w Międzynarodowym Domu Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu" - informuje MSZ.

Po spotkaniu ze swoim niemieckim odpowiednikiem szef polskiego MSZ wyraził nadzieję, że Polska i Niemcy będą wspólnie kontynuować współpracę w obszarze upamiętnienia ofiar niemieckich zbrodni nazistowskich.

Wizyta w Harmężach była kolejnym już spotkaniem szefów polskiej i niemieckiej dyplomacji w ostatnich miesiącach.

 

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Czy ORP Orzeł odnajdzie się w pobliżu Szkocji?

Po włączeniu w skład brytyjskiej 2. Flotylli Okrętów Podwodnych ORP Orzeł otrzymał numer burtowy 85A.

  

W niedzielę z Gdyni wyruszyła piąta już wyprawa w poszukiwaniu wraku zaginionego w maju 1940 r. okrętu wojennego ORP „Orzeł”. Kilkuosobowa grupa chce przebadać ok. 600 km2 dna Morza Północnego w pobliżu wybrzeży Szkocji. Rejs potrwa 14 dni.

Bardzo na to liczymy, że ta piąta ekspedycja będzie zarazem ostatnią, a następne wyprawy będą miały już tylko bardziej charakter inwentaryzacyjny.

– powiedział jeden z organizatorów wyprawy, Tomasz Stachura.

We wtorek rano w porcie Thyboron w Danii, poszukiwacze przesiądą się na trzydziestometrowy kuter rybacki. Jednostka, dzięki wsparciu Instytutu Morskiego w Gdańsku, zostanie wyposażona w profesjonalne urządzenia poszukiwawcze, takie jak echosonda wielowiązkowa (MBES), umożliwiająca badanie dna morskiego w paśmie o szerokości nawet do 400 m.

Od początku przychylamy się do hipotezy, że ORP Orzeł został zatopiony omyłkowo i przypadkowo przez brytyjski samolot. Naszym zdaniem właśnie „friendly fire" jest najbardziej prawdopodobną z ośmiu wersji zaginięcia okrętu. I ta hipoteza jest jak najbardziej do sprawdzenia. Bo są takie hipotezy, których w żaden sposób nie można dziś udowodnić, jak chociażby najechanie okrętu na minę.

– dodał Stachura.

Członkowie ekspedycji chcą przebadać około 600 km kw. dna morskiego na obszarze znajdującym się ok. 120 mil morskich na wschód od szkockiego portu Rosyth oraz 200 mil od wybrzeży Danii. Tam bowiem miał nastąpić atak przeprowadzony 3 czerwca 1940 r. przez brytyjską maszynę Lockheed Hudson. Pilot, w wyniku błędnej identyfikacji okrętu podwodnego, który został uznany za niemieckiego U-Boota, miał zrzucić na sojuszniczego Orła trzy 250-funtowe bomby, prawdopodobnie powodując jego zatopienie.

To już piąta wyprawa pod hasłem „Santi odnaleźć Orła” (Santi to nazwa firmy, której szefem jest Stachura, będącej sponsorem przedsięwzięcia ). W trakcie trzech wypraw – w 2014, 2015 i 2017 r. – przeczesano za pomocą sonarów trzy wytypowane obszary dna Morza Północnego w pobliżu angielskich wybrzeży. Z kolei w 2016 r. poszukiwania prowadzono u wybrzeży Holandii, a ich rejon wyznaczono w oparciu o hipotezę zakładającą, iż ORP Orzeł został zatopiony przez niemiecki okręt.

Przed ekspedycjami z serii Santi odbyło się kilka innych wypraw mających na celu odnalezienie wraku Orła. Część z nich prowadziła Marynarka Wojenna działająca wspólnie z kilkoma innymi instytucjami, w tym z Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku. Wszystkie dotychczasowe wyprawy zakończyły się fiaskiem.

W środę w tygodniku GP ukaże się dodatek poświęcony polskiej marynarce. O walce Orła i innych okrętów pisze Tomasz Panfil. Z kolei o kształtowaniu się floty handlowej i turystycznej będzie można przeczytać w artykule Piotra Dmitrowicza.

Źródło: dzieje.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl