Polska obroni NATO przed Rosją. Eksperci z uznaniem o polskiej armii

/ Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Paweł Kryszczak

Dziennikarz „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl, gdzie pisze o obronności.

Kontakt z autorem

Zdaniem Johna Schindlera, byłego analityka amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA), polska armia byłaby kluczową siłą w odparciu ewentualnej rosyjskiej agresji na państwa tworzące wschodnią flankę NATO. – gdyby pozostałe państwa Sojuszu traktowały kwestie bezpieczeństwa oraz obronności tak poważnie jak Polska, to zagrożenie ze strony Rosji nie byłoby warte dyskusji – stwierdził ekspert na łamach branżowego brytyjskiego czasopisma „The Observer”.

W swoim obszernym tekście John Schindler sporo miejsca poświęca zbliżającym się rosyjsko-białoruskim manewrom „Zapad ‘17”, które w dn. 14–20 września odbędą się na Białorusi. Zdaniem eksperta, ćwiczenia wojskowe mogą bardzo szybko przerodzić się w zakrojoną na szeroką skalę rosyjską inwazję zbrojną w regionie. Amerykański ekspert przypomniał, że władze Kremla wielokrotnie stosowały podobny scenariusz w przeszłości. Tak było m.in. w 1968 r., gdy sowieckie wojska wkroczyły do Czechosłowacji, oraz w 2008 r., gdy armia Kremla zaatakowała Gruzję.

- Czy „Zapad ‘17” organizowany jest, aby onieśmielić Białoruś, której reżim nie chce być dłużej chłopcem na posyłki? Czy po zakończeniu ćwiczeń Rosja nie pozostawi na Białorusi kilku tysięcy żołnierzy? Czy może te ćwiczenia są przykrywką rosyjskiej agresji? – zastanawia się Schindler na łamach brytyjskiego czasopisma „The Observer”.

Jego zdaniem, w wypadku ewentualnego konfliktu zbrojnego w regionie, Polska zajęłaby strategiczną pozycję.

- Warszawa jest nadzwyczaj ostrożna, bo zna Rosjan bardzo dobrze – przyznał ekspert.

Były analityk amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) zwrócił uwagę, że Polska sukcesywnie zwiększa swój potencjał militarno-obronny i usprawnia działanie armii.

- Polska należy do nielicznego grona państw NATO, które przeznaczają co najmniej 2 proc. PKB na obronność. Ponadto środki te są należycie spożytkowane – uważa ekspert. – Polskie siły zbrojne pozostają bastionem Paktu Północnoatlantyckiego w konfrontacji z Władimirem Putinem i coraz bardziej agresywną Rosją. Jeśli pozostała część NATO traktowałaby tematy obrony i bezpieczeństwa tak poważnie jak Polska, to zagrożenie ze strony Rosji nawet nie byłoby dyskutowane – przyznał Schindler.

Ze słowami amerykańskiego analityka na temat rosnącego zagrożenia ze strony Rosji zgadza się gen. Dariusz Wroński, ekspert Warszawskiego Instytutu Inicjatyw Strategicznych (WIIS).

- „Zapad ‘17” stanowi zagrożenie nie tylko dla bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO, ale również dla Białorusi, na której po ćwiczeniach może pozostać kilka tysięcy rosyjskich żołnierzy – mówi gen. Wroński w rozmowie z „Codzienną”.

Nieco odmiennego zdania jest dr Rafał Brzeski, ekspert ds. bezpieczeństwa międzynarodowego.

- Pozostawienie dużych rosyjskich sił na Białorusi jest bardzo ryzykowne i może zwiększyć napięcie, zwłaszcza w północno-wschodniej części Europy – uważa ekspert.

Dodaje jednak, że przy okazji manewrów należy się spodziewać licznych prowokacji wymierzonych w Polskę.

- 17 września, w rocznicę sowieckiej napaści na Polskę, na terytorium naszego kraju może wlecieć „zbłąkany” rosyjski dron lub kilka rosyjskich czołgów „zupełnie przypadkowo” przekroczy naszą granicę – ostrzega dr Brzeski.

Jego zdaniem słowa uznania kierowane pod adresem polskiej armii przez byłego analityka NSA nie są przypadkowe.

– Kiedy w NATO oraz UE dało się słyszeć głosy, że Polska przesadza co do zagrożenia ze strony Rosji, wojska Putina nagle zajęły Krym oraz część Ukrainy. Polska jest przezorna i dobrze przygotowana, a co najważniejsze: w pełni czuje zagrożenie płynące ze Wschodu – nie ma wątpliwości ekspert.

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Małgorzata Wassermann ujawnia: Nikt wcześniej nie dociekał skąd Marcin P. wiedział, że interesuje się nim ABW

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

„To już kolejny świadek, który o tym mówi, że Marcin P. już w pierwszej rozmowie posługuje się faktem, że u niego pracuje Michał Tusk” - mówi szefowa sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold. Według Małgorzaty Wassermann wszystko zaczyna układać się w „pewną całość”. Jak dowiedział się portal niezalezna.pl, komisja śledcza rozważy, czy w związku z zachowaniem przesłuchiwanej dziś teściowej założyciela Amber Gold, nie złożyć wniosku o ukaranie świadka za odmowę składania zeznań.

Przed komisją śledczą ds. Amber Gold zeznawał były szef parabanku Finroyal Andrzej K., który mówił, że sugerował Marcinowi P. albo współpracę, albo przejęcie Finroyal przez Amber Gold.

- Zacznę od dwóch faktów, które komisji są znane, a opinii publicznej może nie. Pierwsza sprawa, to jest to, że pan Marcin P. powiedział panu Andrzejowi K., że pozostaje w zainteresowaniu ABW. Jest istotne, od kiedy on miał wiedzę, że pozostaje w zakresie zainteresowania służb, co jest tak na marginesie bardzo ciekawe. To wynika z protokołów. My to wiemy. To jest niesamowite, ale nikt tego wątku nigdy nie pogłębiał. To znaczy, nikt nie dociekał, skąd on miał tę wiedzę i z kim się nią dzielił – mówi Małgorzata Wassermann.

Kolejny wątek na który zwraca uwagę szefowa komisji śledczej to brak jakiegokolwiek sensownego uzasadnienia transakcji przelania Andrzejowi K. docelowo dwunastu milionów przez Marcina P.

- Pan Andrzej K. nie jest w stanie w żaden sposób uzasadnić tej transakcji [...] Dzisiaj stawiam pytanie, czy to po prostu nie było czyste pranie pieniędzy [...] Macie państwo świadomość, że opowieści pana Andrzeja K. o jego prężnie działającej firmie nie zasługują na wiarę w żadnym wypadku.  Trzecia sprawa - i to jest już kolejny świadek, który o tym mówi - Marcin P. w pierwszej rozmowie posługuje się faktem, że u niego pracuje Michał Tusk. Czyli nie polegają na prawdzie te zeznania, w których mówiło się, że nikt o tym nie wiedział, ani nie był to dla niego parasol ochronny. To po prostu się układa w pewną całość. - podkreśla szefowa komisji śledczej ds. Amber Gold.

 Ponadto w rozmowie z naszą reporterką Małgorzata Wassermann podkreśla, że Marcin P. W pewnym momencie zaczął przewalać spore sumy pieniędzy.

- My wiemy, że zaczął on przelewać pieniądze w tym momencie, gdy było jasne, że jego firma idzie ku upadkowi. To były te miesiące, który organy państwa polskiego dały mu na to szybkie upłynnienie i wyprowadzenie tych pieniędzy. Tak na ten moment ja to widzę. Nie mówię, że nie zmienię zdania, jak poznam cały materiał dowodowy, ale musicie państwo przyznać, to jest kolejna osoba, która bez jakiegokolwiek zapowiedzenia, bez czegokolwiek... bez sprawdzenia przychodzi do Marcina P, a on jej w cudowny sposób przelewa miliony. [...] Ktoś był gwarantem tych transakcji. Ktoś te transakcje po prostu pilotował i nikt mi nie wmówi, że przychodzi z ulicy, jeden czy drugi pan i mówi, że chciałby mu sprzedać 15 mln euro długu, a Marcin P. mówi, „to jest dla mnie bardzo dobry interes, przeleję panu 12 milionów”. - podkreśla Małgorzata Wassermann.

Odnosząc się do przesłuchania teściowej Marcina P. szefowa komisji śledczej ds. Amber Gold nie wyklucza złożenia wniosku o ukaranie świadka za odmowę składania zeznań.

Jak już informowaliśmy przesłuchanie Danuty Jacuk-Plichty było dość specyficzne.

- Czy świadek pobrała z tytułu stosunku pracy 576 836 zł i 37 groszy? – usłyszała pytanie podczas dzisiejszego przesłuchania Danuta Jacuk-Plichta, teściowa założyciela Amber Gold Marcina P.
- O matko... – tylko tyle wydusiła z siebie kobieta, której przy ogłoszeniu sumy własnych „zarobków” opadła szczęka. Dosłownie.  - Nie odpowiem na to pytanie, ponieważ nie chcę ani sobie, ani bliskim mi osobom zrobić krzywdy .


CZYTAJ WIĘCEJ: Szef Amber Gold zszokował nawet swoją teściową Z wrażenia opadła jej szczęka. WIDEO
 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Będą poprawki PiS do ustaw o KRS i SN?

/ Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

Rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości przyznaje, że partia nie wyklucza poprawek do prezydenckich projektów ustaw o KRS i SN. „Nas kosmetyka nie interesuje - chcemy zmian strukturalnych i kadrowych” - mówiła Beata Mazurek.

Na antenie TVP Info rzeczniczka PiS pytana była o przedstawione przez prezydenta Andrzeja Dudę projekty ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym.

- Nie wykluczamy poprawek do prezydenckich projektów ustaw o KRS i SN. Nas kosmetyka nie interesuje - chcemy zmian strukturalnych i kadrowych, bo bez zmian kadrowych uważamy, że ta reforma nie przyniesie oczekiwanego nie tylko przez nas, ale przede wszystkim przez Polaków, którzy mają styczność z wymiarem sprawiedliwości, skutku - mówiła na antenie TVP Info Beata Mazurek.

Jej zdaniem propozycje dziś przedstawione „otwierają dyskusję”, jednak zwróciła uwagę na potrzebę jak najszybszej realizacji zapowiedzi reformy sądownictwa.

- Tak naprawdę czekamy też na to, co zobaczymy jutro, bo dzisiaj poznaliśmy kilka aspektów tych ustaw, o których mówił pan prezydent, ale nie znamy szczegółów. Chociażby nie wiemy, jakie kryteria będą decydowały o tym, że pan prezydent zdecyduje się na to, by niektórym sędziom, którzy ukończyli 65. lat, dać możliwość dalszego orzekania czy też nie. Chcieliśmy i chcemy gruntownej reformy wymiaru sprawiedliwości, która skutecznie wyeliminowałaby nieprawidłowości i spowodowałaby, że wymiar sprawiedliwości byłby pozytywnie oceniany przez Polaków. Mamy przekonanie, że porozumienie między nami a panem prezydentem zostanie osiągnięte, bo tutaj nie chodzi o to, kto będzie bardziej zadowolony - czy my, czy pan prezydent - tu chodzi o to, żeby znaleźć taki kompromis, który skutecznie zapewni to, o czym mówiliśmy w kampanii wyborczej. Nie wykluczamy przedłożenia poprawek. Dzisiaj za wcześnie jest mówić, czy będziemy mówić o poprawkach, ani jakich, ponieważ nie znamy całości projektów ustaw - ani jednej, ani drugiej. Wszystko zależy od tego, jaką decyzję podejmie Marszałek, prezydium Sejmu – mówiła Beata Mazurek.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl