Na ulicach miast może się pojawić tysiąc elektrycznych pojazdów

Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Mariusz Andrzej Urbanke

Kontakt z autorem

Czeka nas wielka przesiadka z autobusów napędzanych silnikami spalinowymi do e-busów. Polskie gminy już kupują autobusy elektryczne. Jednak prawdziwa rewolucja w komunikacji miejskiej nastąpi dzięki rządowemu Programowi Rozwoju Elektromobilności, który właśnie startuje - pisze dziś "Gazeta Polska Codziennie".

Już 20 lutego br. Ministerstwo Rozwoju i Ministerstwo Energii wraz z Polskim Funduszem Rozwoju, Narodowym Centrum Badań i Rozwoju oraz Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej pod auspicjami Związku Miast Polskich podpiszą listy intencyjne z 36 miastami i gminami, które chcą, by po ich ulicach jeździły polskie e-busy. Obecnie autobusy elektryczne z Polski są popularne głównie za granicą. Pojazd z Bolechowa, Solaris Urbino Electric, zdobył nawet prestiżową nagrodę „Bus of the Year 2017”. Nasze miasta natomiast nadal zatruwają często przestarzałe diesle, które przyczyniają się do powstawania smogu. Mogą to zmienić wspomniany rządowy program oraz zaangażowanie gmin w jego realizację. Dzięki temu na ulicach polskich miast może się pojawić nawet 1000 nieemitujących spalin e-busów.

Co ważne, rząd stawia na polską myśl techniczną. Wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin jest przekonany, że samorządowcy rozumieją potrzebę korzystania z osiągnięć polskiej nauki i równocześnie rozumieją potrzebę dobrze pojętego patriotyzmu gospodarczego. – Do dzisiaj nie mogą pogodzić się z tym, że po torach pomiędzy polskimi miastami przemieszcza się włoski pociąg, podczas gdy mamy równie dobrej jakości polskie pociągi – powiedział Polskiej Agencji Prasowej.

Jak informuje resort nauki, NCBR, które jest agencją wykonawczą tego resortu, wraz z samorządami określi konkretne potrzeby miast dotyczące e-busów, w tym np. maksymalne koszty nowych pojazdów. Następnie wspólnie wystąpią w roli zamawiającego w postępowaniu publicznym, które wyłoni wykonawców projektów. Konsorcja, wśród których mogą znaleźć się zarówno instytucje naukowe, jak i producenci z sektora prywatnego, mogą liczyć nawet na 100 mln zł na realizację badań i budowę prototypu. Nad programem cały czas będzie czuwało NCBR, które wybierze jeden bądź dwa najlepsze projekty do realizacji. 

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Edukacja pod okiem partii

Edukacja pod okiem partii

CBA prześwietli sprawę billboardów

CBA prześwietli sprawę billboardów

Makieta Powstania Wielkopolskiego z klocków…

Makieta Powstania Wielkopolskiego z klocków…

Odwołano ponad sto lotów z i do Polski

Odwołano ponad sto lotów z i do Polski

Odsłonięto pomnik węgierskich bohaterów w…

Odsłonięto pomnik węgierskich bohaterów w…

Franciszek zreorganizował papieski instytut ds. nauk o małżeństwie i rodzinie

Papież Franciszek / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Ojciec Święty powołał nowy Papieski Instytut Teologiczny Jana Pawła II ds. Nauk o Małżeństwie i Rodzinie, reorganizując poprzedni, założony przez Jana Pawła II. Ma on odpowiadać na wyzwania duszpasterskie w duchu jego adhortacji po synodach o rodzinie.

Watykan ogłosił papieski dokument pod nazwą Motu Proprio, na mocy którego powstała ta nowa instytucja akademicka.

Nowy instytut zastąpi utworzony w 1981 roku przez polskiego papieża Instytut Studiów nad Małżeństwem i Rodziną, działający na Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie.

Franciszek napisał, że Janem Pawłem II, który go założył, powodowała „wielka troska o rodzinę”. Następnie papież przypomniał, że w ostatnim czasie odbyły się dwa synody biskupów na temat małżeństwa i rodziny, a ich rezultatem była adhortacja apostolska „Amoris laetitia”.

Ta droga synodalna – zauważył – sprawiła, że temat ten znalazł się ponownie w centrum uwagi Kościoła, a to doprowadziło Kościół do odnowionej świadomości wyzwań duszpasterskich, na które musi odpowiedzieć. Wymaga to jego zdaniem tego, by na poziomie akademickiej dyskusji na temat małżeństwa i rodziny „nie zabrakło nigdy perspektywy duszpasterskiej oraz uwagi skierowanej na rany ludzkości”.

Papież podkreślił, że dobro rodziny ma decydujący wpływ na przyszłość świata i Kościoła.

Zmiany antropologiczno-kulturowe, które wpływają na wszystkie aspekty życia i wymagają analitycznego, zróżnicowanego podejścia, nie pozwalają nam na to, by ograniczać się do praktyk duszpasterskich i misyjnych, odzwierciedlających formy i wzory z przeszłości
– ocenił papież, uzasadniając swą decyzję.

Mając jasne postanowienie wierności nauczaniu Chrystusa, musimy patrzeć z inteligencją uczuciową i mądrym realizmem na rzeczywistość rodziny w dzisiejszych czasach, w całej jej złożoności, w jej blaskach i cieniach 
– podkreślił Franciszek w liście apostolskim.

Dlatego – jak zaznaczył – postanowił nadać nowy porządek prawny Instytutowi Jana Pawła II, aby „dalekowzroczna intuicja” polskiego papieża, dzięki której powstała ta akademicka instytucja, była obecnie jeszcze bardziej „uznawana i ceniona”.

Franciszek ogłosił, że na mocy jego decyzji poszerza się pole zainteresowań Instytutu, zarówno jeśli chodzi o wymiar zadań duszpasterskich i misji kościelnej, jak i rozwój nauk społecznych, kulturowych i antropologicznych, co – jak podkreślił – ma „fundamentalne znaczenie dla kultury życia”.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Edukacja pod okiem partii

/ Florian B35; creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/deed.en

Według statutu Instytutu Konfucjusza jego centrala jest zarządzana przez radę, z której ponad 20 członków to albo wiceministrowie chińskiego rządu, albo wysocy rangą urzędnicy w różnych departamentach partii komunistycznej. A przewodniczący rady jest jednym z 25 czołowych członków Biura Politycznego Komunistycznej Partii Chin (KPCh) – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie” Doris Liu, reżyser filmu „W imię Konfucjusza” o Instytutach Konfucjusza.

Doris Liu tłumaczy w rozmowie z "GPC", dlaczego zrobiła film o Instytutach Konfucjusza (IK). "Jako chińska imigrantka mieszkająca w Kanadzie w naturalny sposób byłam zainteresowana wszystkim, co dotyczy relacji chińsko-kanadyjskich, i Kanadyjczykami chińskiego pochodzenia" - mówi.

Opowiada też, jaką rolę w promowaniu IK w innych krajach, m.in. w Polsce, odgrywają komunistyczne władze Chin. 

"Według statusu IK jego centrala (zwana Hanban) jest zarządzana przez radę, z której ponad 20 członków to albo wiceministrowie chińskiego rządu, albo wysocy rangą urzędnicy w różnych departamentach partii komunistycznej

- wyjaśnia.
 

A przewodniczący rady jest jednym z 25 czołowych członków Biura Politycznego Komunistycznej Partii Chin. Wszystkie IK są zatwierdzane i nadzorowane przez Hanban, który bezpośrednio podlega chińskiemu ministerstwu edukacji. Tak więc IK są w rzeczywistości kontrolowane przez Komunistyczną Partię Chin"

- dodaje.

Całość wywiadu w "Gazecie Polskiej Codziennie".
 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl