Nowy cud sierpniowy
Czy Donald Tusk, nagrywając w środę rano swoje specyficzne orędzie wierzył, że naprawdę będzie w stanie ukraść show Karolowi Nawrockiemu? W pewnym stopniu, choć przecież niczym w popularnym memie „powinno wyjść inaczej” wystąpienie premiera było głębokim przyznaniem się do porażki. Tusk mówił do swoich wyborców, że to smutny dzień, w którym przegrały wszystkie ludzkie i polityczne cnoty i czarował, że jedyną dobrą reakcją na porażkę jest wiara w zwycięstwo. Nie doprecyzował tylko, czy chodzi o triumfy przyszłe czy o to, by to właśnie przegrany przed chwilą pojedynek traktować jako wygrany i się o to z całym światem wykłócać.