Czerwiec bez tęczy
Jeśli ścinamy nie za duże drzewo zwykłą piłą, wiemy: najpierw idzie opornie, długo, długo nic się nie dzieje, aż nagle, dość gwałtownie, wszystko trzeszczy i zaraz potem leci, łamiąc się po drodze u samej nasady. Jeśli kroimy duży kawał mięsa w kostkę, też jest tak, że najpierw wydaje się to dość żmudne, a w pewnym momencie dzieje się właściwie samo. Albo jeśli naprawiamy stare, zdezelowane auto, a jesteśmy bohaterami „Christine” Stephena Kinga… No dobrze, może to ostatnie to gorszy przykład.