Lekcja pokory
Tak mogłoby być: wszędzie ruiny i zgliszcza.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Tak mogłoby być: wszędzie ruiny i zgliszcza.
Są takie sytuacje, gdy człowiek musi przyznać się do swojej cywilizacji. Jedną z nich jest przykra konieczność uporania się z szambem, które wybiło. Człowiek cywilizowany wie, że musi powtrzymać jego wylew, a zarazem zrobić wszystko, żeby się w nim nie ubrudzić. Co robi?
Zapytałam różnych moich znajomych, czy to oni są tym nieuchwytnym Zorro, który spuszcza nad głowami transparenty z ostrzeżeniem przed Rafałem T. i znika. Większość odpowiedziała, że tak. Niektórzy wyjawili w największej tajemnicy, że to ich dobrzy znajomi, linoskoczki i alpiniści, a nawet, że to ich… koty w przebraniu.
„Przelękła się ziemia i zamilkła, kiedy Bóg podniósł się na sądy, alleluja” (Ps 75). Jak każda nagła śmierć i ta jest wstrząsem. Nie znaczy to jednak, że nie należy uważać na słowa, jakie się przy tej okazji wypowiada.
Na spotkaniach z Karolem Nawrockim atmosfera jest inna niż podczas mitingów jego konkurenta z Warszawy. Nie wyczuwa się napięcia, nastroju sztucznej gali. Kandydat z Gdańska nie sili się, by wydać się nadzwyczajną osobowością. Polacy mogą czuć się z nim jak na rodzinnym pikniku. Zwyczajnie i swojsko.
Ciekawa i pouczająca jest kariera pewnych słów, które zastępują inne słowa. Te, których wypowiadanie stało się rzeczą wstydliwą. Głównym słowem zastępczym jest „demokracja”. Walczymy o demokrację „prawdziwą”. Chcemy, żeby demokracja w naszym kraju zwyciężyła.
To jeszcze trudniejsze niż sam plan i skuteczne przeprowadzenie go. Poświadczają to wszyscy, którzy weszli na tę drogę, mamieni wizją łatwego i szybkiego sukcesu: „Zrobimy to i spadną na nas bogactwa, splendory!”.
Zawirowania wokół Poczty Polskiej i protesty jej pracowników rodzą pytania, czy likwidacja tej instytucji to tylko nowy biznesowy plan, jak wszystkie pomysły rządzącej ekipy po prostu genialny, czy także próba wyeliminowania jednej z ważniejszych instytucji zaufania społecznego.
W piątek 21 lutego został pochowany ks. Grzegorz Dymek. Dlaczego giną księża? We wspomnieniach o zamordowanym kapłanie podkreślano, że był dobrym człowiekiem, zawsze uśmiechniętym i życzliwy ludziom. Przypomniano jego pracę budowniczego kościoła, proboszcza kłobuckiej parafii.
Z perspektywy mieszkańców naszego kraju wygląda to chaotycznie i niezbornie.
Przez lata uważano, że ostatnią bitwę w dziejach intelektualnych sporów stoczą marksizm i faszyzm. Chrześcijaństwo traktowano jako skazany na zapomnienie przesąd. „Alternatywę nieba i piekła”, filozoficzne przesłanki chrześcijaństwa odrzucono.
Malowanie wielkich płaszczyzn ziemi i nieba dla Józefa Chełmońskiego zawsze było najważniejsze. Pomagało mu zrozumieć jego miejsce w świecie i przeznaczenie; człowiek był u niego pomiędzy niebem a ziemią.
Kostium „nieco pensjonarski”, „dziwna stylizacja”, kapelusz, który odpycha sztywnością – to najłagodniejsze komentarze na temat kreacji Melanii Trump podczas inauguracji prezydentury męża. Spekulacje, czy pierwsza dama zamierzała „nietypowym kostiumem o nieco militarnym kroju” zamanifestować własną „bojowość”, rozgrzewają sieć.
Obserwujemy dziwny spektakl. Najważniejszą osobą w państwie chce być ktoś, kto postanowił zrzucić kostium światowca i zamierza przyciągnąć swoją szarą przeciętnością.
Choć mamy za sobą trudny rok – musieliśmy patrzeć, często bezsilnie, jak niszczony jest dorobek ostatnich lat naszego państwa – to przyniósł on także zwycięstwa. Nie były one tak oczywiste, ale to nie znaczy, że nieistotne.
Prezenty świąteczne to jedna z najmilszych tradycji Bożego Narodzenia. Lubimy je dostawać, ale jeszcze bardziej dawać. Lubimy sprawiać niespodzianki, zaskakiwać pomysłowością, być bezinteresowni, hojni, nawet rozrzutni. Lubimy wydawać się sobie samym lepszymi.
Prezydent Warszawy postanowił stworzyć w centrum stolicy największy na kuli ziemskiej jarmark kolorowych świateł, sztuczny świat. Bo to przecież „Zimowe Święta”, „Święta Choinki” idą! Mamy się radować i fetować, że zimno będzie i Nowy Rok za pasem.
Coraz więcej osób usiłuje dziś potwierdzać swoją egzystencję przez atak na inną osobę. Kąsam, oskarżam, besztam, zaczepiam, oczerniam, więc żyję – przekonują sami siebie, parafrazując słynne powiedzenie Kartezjusza.
Ciemno robi się na nieboskłonie lewicowych mediów w USA – państwowych i prywatnych – blisko, wręcz rodzinnie związanych z celebrytami. Blask roztaczany na ekranach przez gwiazdy kina, rozrywki i sportu gwałtownie blednie i szarzeje, idą ciężkie dni.
Moja znajoma, z zawodu krawcowa, powiedziała mi, że lubi Donalda Trumpa, choć jest trochę dziwny. Dopytywana dlaczego wyznała, że mówi i zachowuje się w sposób odbiegający od zwyczajów obowiązujących na najwyższych piętrach władzy, znanych z mediów.