Jak Kwaśniewska sprzedawała "buty za 350 zł". UJAWNIAMY szczegóły operacji CBA

Patryk Luboń/Gazeta Polska

  

"Wstrząsające", "Były prezydent powinien siedzieć" - to reakcje niektórych posłów po wysłuchaniu wystąpienia Mariusza Kamińskiego, które przekonało nawet część polityków PO. „Gazeta Polska” już w 2011 r. dotarła do szczegółów operacji specjalnej CBA w sprawie sprzedaży willi w Kazimierzu Dolnym.

Oto fragment tekstu Doroty Kani zamieszczonego w "Gazecie Polskiej" w 2011 r.

Chodziło o operację CBA, która – jak dowiedziała się „GP” – nosiła kryptonim „Krystyna”. Jej celem było zebranie dowodów, że Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy dysponują majątkiem, który nie ma pokrycia w ich dochodach, a więc pochodzi z nielegalnych źródeł. [...]

Temat majątku Kwaśniewskich szybko ucichł. Aż do marca 2007 r., kiedy opinia publiczna poznała szczegóły rozmowy Józefa Oleksego, byłego premiera i ministra spraw wewnętrznych w rządach SLD oraz byłego marszałka Sejmu, z biznesmenem Aleksandrem Gudzowatym. Pogawędkę nagrano we wrześniu 2006 r. Oleksy opowiadał Gudzowatemu o niewyjaśnionym pochodzeniu majątku „małego krętacza” – jak go nazywał – „Olusia Kwaśniewskiego”.

OLEKSY: Kupili przecież w Kazimierzu całe wzgórze od Jaśka Wołka. To jest ten artysta. Byłem tam. Piękne. Ale ich sprawa, ja nikomu nie zazdroszczę. Tylko że gdyby ktoś się zawziął, to apartament u Krauzego to jest minimum 4,5 mln zł. Przecież to jest 400 m, tam chodzi po 11 tys. metr, to policz sobie, ile to kosztuje, ten 400-metrowy apartament. Dom w Kazimierzu – nie umiem tego wycenić, ale na pewno jest to droga sprawa. Jazgarzew 6 ha działki z asfaltową drogą zrobioną do samego domu przez pola. I to nie jest wszystko. Ma tego majątku trochę. Jak zderzysz jego wynagrodzenia prezydenckie, a nawet Joli dochody, no to co z tego, że ona ma 100 tys. za ten program w telewizji [TVN Style], by się wstydziła tam występować.
GUDZOWATY: Miesięcznie?
OLEKSY: Nie, do grudnia [Kwaśniewska zaczęła pracę w charakterze prezenterki TVN w kwietniu 2006 r. – przyp. aut.]. Za całość kontraktu. I robi takie pierdoły. Raz oglądaliśmy to z Majką i więcej nie oglądam. Siedzi wyfiokowana Jola i przez 15 minut czy więcej uczy obywateli, jak jeść bezę. Teraz on [Kwaśniewski] ma dołączyć jeszcze na kolejne 10 tys., ale nie uzbiera, żeby nie wiem, jak się naharował, to nie uzbiera tyle, ile potrzebuje na wylegitymizowanie tego.

Po ujawnieniu „taśm Gudzowatego” katowicka prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie majątku byłej pary prezydenckiej. Prokuratorzy podejrzewali, że Kwaśniewscy poprzez zakup nieruchomości legalizują dochody z nieujawnionych źródeł, przy okazji dokonując oszustw podatkowych. Mówiąc krótko – zakładano, że mogą prać brudne pieniądze.

Prokuratura zleciła prowadzenie śledztwa Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu. CBA ustaliło, że Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy nie mieli na tyle dużych dochodów, by jednocześnie nabyć apartament w Wilanowie (od Pirelli PeKaO Estate) oraz posiadłość w Kazimierzu.

Z jawnych akt późniejszej sprawy sądowej wynika, że Aleksander Kwaśniewski miał kłopoty ze wskazaniem podmiotu, od którego w 2006 r. otrzymał pieniądze (nie potrafił udokumentować, że pieniądze pochodziły z wykładów). Złożył korektę zeznań podatkowych i zapłacił odsetki.

Tymczasem CBA wzięło pod lupę sprawę willi w Kazimierzu. Od wielu lat Kwaśniewscy często bywali w rezydencji, przyjmowali tam także swoich gości. Czuli się jak u siebie. Mieszkaniec jednego z sąsiednich domów opowiedział „Gazecie Polskiej”, że w 2001 r. prezydent Kwaśniewski przyjmował w Kazimierzu prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmę. Po zakończeniu części oficjalnej w pobliskim domu wczasowym „Karlik” panowie udali się właśnie do willi pod basztą. [...]

Zgodnie z dokumentacją, od lat 80. właścicielką willi była Maria J., ekspartnerka Jana Wołka, przyjaciółka Jolanty Kwaśniewskiej.

Jeszcze w 2005 r. Maria J. wykazywała minimalne dochody, rzędu 7,6 tys. zł rocznie. Jej status materialny poprawił się na przełomie 2005 i 2006 r. CBA ustaliło, że w ostatnich miesiącach 2005 r. na konto Marii J. zaczęły wpływać ratami spore kwoty. Razem było to 830 tys. dol. Z inicjatywy prokuratury sprawą tą zainteresował się Urząd Kontroli Skarbowej w Lublinie.

Równocześnie za zgodą prokuratora generalnego i sądu CBA założyło Marii J. podsłuch. Wynikało z niego, że Maria J. reguluje bieżące opłaty za pieniądze otrzymywane od osoby określanej w rozmowach z synem Janem J. jako „koleżanka”.

Podczas podsłuchanej rozmowy z Kwaśniewską o abonamencie na kablówkę była prezydentowa przypominała Marii J.: „pamiętaj, żeby było dużo kanałów sportowych, bo Olek tak je lubi oglądać”. [...]

Funkcjonariusze CBA zakładali, że willa w Kazimierzu, odkąd zrobił się wokół niej szum medialny, przestała być atrakcyjna dla jej domniemanych właścicieli i będą chcieli się jej pozbyć. Postanowili przeprowadzić zakup kontrolowany. Dlatego Małecki [agent CBA Tomasz Kaczmarek], grając zamożnego biznesmena działającego na rynku nieruchomości, zaproponował Janowi J. i jego matce, że chętnie odkupi rezydencję i urządzi w niej spa. Jak się okazało, propozycja trafiła na podatny grunt.

Zanim doszło do transakcji, Maria J. sprawdzała Małeckiego – m.in. poprzez znajomą sędzię z Krakowa. Gdy sprawdzenie nie wykazało zagrożenia, zaproponowała za willę cenę 3,5 mln zł. Ale Małecki się na to nie zgodził.

Z podsłuchów wiadomo, że Maria J. zadzwoniła do Jolanty Kwaśniewskiej. – Klient mówi, że 350 złotych za te buty to za drogo. Trzeba obniżyć cenę – tłumaczyła. W drodze negocjacji Maria J. uzgodniła z Małeckim ostateczną kwotę 3,1 mln zł.

Pewnego dnia Jan J. zakomunikował Małeckiemu: „Moja mama jest na spotkaniu z prawdziwymi właścicielami. Będzie decyzja, czy sprzedają, czy nie”. W tym czasie Maria J. spotkała się z Jolantą Kwaśniewską na Kongresie Kobiet.

Po powrocie wyraziła zgodę na transakcję. Jednocześnie zaproponowała, by półtora miliona zostało przekazane „pod stołem”, ażeby sprzedający zapłacił mniejszy podatek.

Do finalizacji transakcji miało dojść 29 lipca 2009 r. Nieco wcześniej Maria J. zadzwoniła do Marka M.

– Słuchaj, Marek, nie wiem czy wiesz, ale sprzedajesz swój dom.
– Sprzedaję mój dom? A, dobra – odparł szef Budimeksu.


Tymczasem CBA zwróciło się do Andrzeja Czumy o zgodę na przeprowadzenie zakupu kontrolowanego. Minister poprosił o czas na gruntowne zapoznanie się z wnioskiem. Następnego dnia wyraził zgodę na przeprowadzenie operacji. – Miał pełną wiedzę na temat tego, o co chodzi w tej sprawie, jakie działania CBA zamierza przeprowadzić i udzielił osobistej zgody – stwierdził Mariusz Kamiński, co zresztą potem potwierdził sam Andrzej Czuma.

Funkcjonariusze przygotowali 1,5 mln zł w znakowanych banknotach. Zakładali, że pieniądze trafią do prawdziwych właścicieli willi.

Zdarzenia z 29 lipca 2009 r. układają się w scenariusz filmu sensacyjnego. Zgodnie z umową z Janem J. Małecki ma mu najpierw przekazać 1,5 mln zł, a potem pojechać na podpisanie aktu notarialnego opiewającego na resztę sumy. Pieniądze są w walizce. W czasie, gdy Jan J. pod okiem kamer CBA w mieszkaniu agenta Tomka liczy banknoty (co potrwa parę godzin), Maria J. wraca z pobytu w mazurskim domu wynajmowanym przez Kwaśniewskich. W drodze odbiera telefon od byłej prezydentowej.

– Marylko, ą propos tej torby z butami, którą masz odebrać, to dobrze by było, żeby te buty miały rozmiar europejski.

Maria J. kontaktuje się z Markiem Zabrzeskim, który w imieniu Kwaśniewskiej zarządza jej agencjąnieruchomości Royal Wilanów. Zaraz oddzwania do Jolanty Kwaśniewskiej: – Wiesz, Jolu, jestem już po rozmowie z Markiem i a propos tego samochodu, to ten samochód będzie w dobrym standardzie amerykańskim.

Funkcjonariusze CBA domyślają się, że Jolanta Kwaśniewska i Maria J. rozmawiają o wymianie gotówki ze sprzedaży willi ze złotych na euro. W drugiej rozmowie – na dolary.

Wnioski śledczych potwierdziły późniejsze zeznania Marka Zabrzeskiego. –Tydzień wcześniej Jolanta Kwaśniewska powiedziała mi, że Marysia będzie miała do mnie interes. Wczoraj znowu Jolanta zadzwoniła i upewniła się, czy jestem na miejscu. 

Chodziło o prośbę Kwaśniewskiej, by wymienić gotówkę. Zabrzeski pojechał do kantoru zapytać, czy jest możliwa wymiana tak dużej kwoty na dolary.

Funkcjonariusze CBA wiedzieli w tym momencie, że znaczone banknoty nie trafią do Kwaśniewskich, bo wcześniej zostaną wymienione na walutę obcą. Jednak kontynuowali akcję. Jan J. zdążył przeliczyć pieniądze i przekazać je matce. Tomasz Małecki pojechał do biura notarialnego podpisać umowę. Wręczył obecnemu tam już Markowi M. karteczkę z potwierdzeniem otrzymania zapłaty napisaną przez Jana J. Ten kiwnął głową i transakcja – nie bez oporów notariusza, oponującego przeciwko niskiej cenie zakupu – została sfinalizowana.

Maria J. zawiozła pieniądze do Zabrzeskiego. Ten wszedł z pieniędzmi do swojego biura i zamknął je w sejfie.

Jeszcze tego samego wieczoru bohaterowie tych wydarzeń zostali zatrzymani przez CBA. Funkcjonariusze zabezpieczyli w biurze Marka Z. całą kwotę użytą w operacji. Następnie w willi w Kazimierzu przeprowadzono przeszukanie. Znaleziono ukryty sejf. O sejfie tym zeznał świadek incognito: „J. pokazywali mi dom, co gdzie jest. Wtedy też chcieli wyjąć z sejfu jakieś dokumenty, plany, ale nie mieli szyfru. Z kontekstu rozmowy wywnioskowałem, że szyfr posiada Jolanta Kwaśniewska. Janek powiedział do matki, by do niej zadzwoniła. – Nie będę nigdzie dzwonić – odparła”.

Ponadto śledczy znaleźli ukryte pomieszczenie za półkami z książkami, a w nim rozmaite przedmioty należące do byłej pary prezydenckiej, m.in. albumy pamiątkowe, pismo Jolanty Kwaśniewskiej do redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” Pawła Lisickiego z żądaniem sprostowania, a nawet projekt umowy licencyjnej między Aleksandrem Kwaśniewskim a wydawnictwem BGW.

Całość artykułu TUTAJ

ZOBACZ ROZMOWĘ Z BYŁYM WICESZEFEM CBA

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

"Pieśń, która szła przed wojskiem wyprzedzała kule - porażała wroga". WYJĄTKOWY KONCERT

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

- Dlaczego żołnierze szli do boju i śpiewali pieśni? Ponieważ tworzyło to wspólnotę, dodawało wiary, dodawało siły, powodowało, że mniej martwili się o swoje życie, a bardziej byli skłonni do podejmowania ryzyka walki - mówił redaktor naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz podczas Festynu Rodzinnego "Nam twierdzą będzie każdy próg". - Pieśń, która szła przed Wojskiem, przed bagnetami, często wyprzedzała kule - porażała wroga - zaznaczył Sakiewicz.

Na Placu Teatralnym w Warszawie trwa  Festyn Patriotyczny „Nam twierdzą będzie każdy próg” z okazji 98. rocznicy zwycięskiej Bitwy Warszawskiej 1920 roku.

Patronat honorowy nad koncertem objął premier Mateusz Morawiecki oraz minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

- Cieszę się, że jak co roku możemy razem śpiewać pieśni patriotyczne i tu na placu, i z Telewizją Republika, oraz przez portal niezalezna.pl - także przez inne media, które nam towarzyszą

- powiedział na początku redaktor naczelny "Gazety Polskiej".

- Śpiewanie pieśni ma szczególny charakter, bo buduje wspólnotę serc. Dlaczego żołnierze szli do boju i śpiewali pieśni? Ponieważ tworzyło to wspólnotę, dodawało wiary, dodawało siły, powodowało, że mniej martwili się o swoje życie, a bardziej byli skłonni do podejmowania ryzyka walki, ryzyka skrajnego. W 1920 roku to ryzyko było wielkie, ale pieśń, która szła przed wojskiem, przed bagnetami, często wyprzedzała kule - porażała wroga

- powiedział redaktor Sakiewicz do zebranych na Placu Teatralnym w Warszawie.

Jak przypomniał redaktor naczelny "Gazety Polskiej" "pieśni, które dzisiaj śpiewamy były w większości zakazane za czasów komunistycznych".

- Oni wiedzieli, że pieśń potrafi być silniejsza od armat, bo wspólnota, którą tworzy, przetrwa w nas, przetrwa następne pokolenia. I śpiewajmy razem, bo budujemy wspólnotę na wiele setek lat. Niech ta pieśń trwa i przypomina o wielkim sukcesie Polski - zakończył Tomasz Sakiewicz.

Obecnie trwa koncert, w którego trakcie na scenie pojawia się wiele gwiazd polskiego estrady. Zapraszamy - jeszcze jest czas, aby dołączyć do nas!

Źródło: niezalezna.pl,

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl