Informacja o śmierci ks. Lecha Lachowicza, bestialsko skatowanego przez napastnika na plebanii w Szczytnie, przepełniła smutkiem wiernych nie tylko z archidiecezji warmińskiej. W sieci pojawiło się wiele wzruszających wspomnień. "Kochał Ojczyznę i Kościół" - pisze kapłan, który miał okazję z nim pracować w jednym mieście. Padają też wspomnienia wiernych o mocnych, wolnościowych kazaniach w czasie komunizmu.
"Ksiądz Lech Lachowicz, proboszcz parafii św. Brata Alberta w Szczytnie niestety nie żyje. Informacje potwierdziła nam rzecznik szczycieńskiej policji st. sierżant Emilia Pławska oraz prokurator rejonowy Artur Bekulard. Lekarze stwierdzili zgon w okolicach godziny 10:30" - czytamy na profilu "Tygodnik Szczytno" na platformie Facebook,
W procesie o prowokację wobec Jerzego Popiełuszki w 1983 roku sąd i strony pytają m.in. o nadzór nad sprawą karną, którą sprokurowano wobec księdza. "Moja rola była podrzędna, a sprawa była nadzorowana na najwyższym szczeblu" - ocenił świadek, b. funkcjonariusz, formalnie prowadzący wtedy sprawę księdza.