Rzecznik praw obywatelskich zwraca uwagę na zagrożenia wypływające z przepisów dotyczących tzw. małego świadka koronnego. To jest narzędzie w rękach prokuratury do walki politycznej – mówią rozmówcy „Codziennej”. W oparciu o zeznania takich osób bodnarowcy oskarżają ks. Olszewskiego, posła Romanowskiego. Podobnie rozpętano aferę z Agencją Rezerw Materiałowych, gdzie kluczowe zeznania złożyła Justyna G. Świadkowie koronni byli już wykorzystywani przez Tuska do walki z przeciwnikami, np. środowiskami kibicowskimi. To właśnie świadek koronny bezpodstawnie obciążał „Starucha”.
Litwa i pozostałe kraje bałtyckie stały się naturalnym wrogiem Rosji w nieogłoszonej oficjalnie wojnie z Zachodem już w 2008 r., gdy wraz ze śp. prezydentem RP Lechem Kaczyńskim do Tbilisi udali się litewski przywódca Valdas Adamkus oraz liderzy Łotwy i Estonii, by zademonstrować światu, że należy zatrzymać rosyjski imperializm. Kilka lat później prezydent Litwy Dalia Grybauskaitė jako jedna z pierwszych osób na tak wysokim stanowisku nazwała Rosję państwem terrorystycznym, co ściągnęło na nią falę krytyki i oburzenia, że mogła w taki sposób przedstawić swojego sąsiada. Od wielu już lat Litwa systematycznie i konsekwentnie powtarza światu o zagrożeniach wynikających z rosyjskiego imperializmu – mówi w rozmowie z portalem Niezależna.pl dr Andžej Pukšto, litewski historyk i politolog z Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie.
- Państwo, w którym prawo stanowi ten, który ma władzę, a nie Sejm RP, nie jest państwem demokratycznym. Gdy zmieni się władza, przyjdą następni i będą powoływali się na działania swoich poprzedników. Ja jednak wolałbym, żeby służby państwa i sądy broniły obywateli i praw obywateli, a nie żeby obywatele wykonywali polecenia władzy, które nie są zgodne z obowiązującym prawem - powiedział dzisiaj w TV Republika polityk Lewicy, Marek Balt.