Nawrocki w wywiadzie dla #GP: Silna Polska liderem Europy i kluczowym sojusznikiem USA Czytaj więcej w GP!

Skandaliczne tezy pod patronatem IPN‑u

Polacy zagrożeni wymordowaniem całych rodzin, którzy nie zdecydowali się na pomoc Żydom, to de facto „pomagacze”, a nawet „beneficjenci” Zagłady – te skandaliczne tezy wygłosił Jan Tomasz Gross. Stwierdził również, że Armia Krajowa nie przeszkadzała

Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska
Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska

Polacy zagrożeni wymordowaniem całych rodzin, którzy nie zdecydowali się na pomoc Żydom, to de facto „pomagacze”, a nawet „beneficjenci” Zagłady – te skandaliczne tezy wygłosił Jan Tomasz Gross. Stwierdził również, że Armia Krajowa nie przeszkadzała Niemcom w eksterminacji Żydów. Jego występ współorganizował IPN.

Dwudniowa konferencja zorganizowana została w Warszawie w 70. rocznicę powstania w warszawskim getcie. Badacze m.in. z Polski, USA, Izraela i Francji omawiali postawy ludności nieżydowskiej wobec rozgrywającego się na ich oczach dramatu Żydów. We wtorek odbyła się dyskusja „Co zostało z Hilbergowskiej triady »Sprawcy-ofiary-świadkowie«”.

Obojętność wobec Zagłady nie była neutralna moralnie, to postawa, z której wypada się wytłumaczyć – mówił Jan Tomasz Gross. Odniósł się w ten sposób do postaw spotykanych na terenach, na których dokonywał się Holokaust. – Postawę ludzi określanych dotychczas jako „świadkowie Zagłady” lepiej opisuje sformułowanie „ułatwiacze” i „pomagacze” w Zagładzie – mówił.

Pomimo starań historyka z gdańskiego IPN‑u dr.hab. Grzegorza Berendta, który zwracał uwagę, że w dyskusji o świadkach Zagłady brakuje mu zainteresowania się warunkami, w jakich żyła nieżydowska część społeczeństwa pod okupacją, i zastanowienia się, czy udzielenie komukolwiek pomocy leżało w możliwościach tych ludzi, wydźwięk dyskusji był jednoznaczny.

Głosy z sali również przechylały się na stronę autora „Złotych żniw”. Padły nawet podziękowania za uświadamianie, że liczba Polaków ratujących Żydów była niewielka. Z kolei znana ostatnio z doszukiwania się homoseksualnych wątków w „Kamieniach na szaniec” dr Elżbieta Janicka wygłosiła teorię, która sprowadziła się do słów, że „bez świadków zbrodnia byłaby niemożliwa”.

W opozycji do tych wypowiedzi  mówił, również z sali, Mateusz Szpytma, historyk z krakowskiego IPN‑u- Nie ukrywam, że mam pewną pretensję do organizatorów, że w tym temacie brakuje czegoś co byłoby przeciwieństwem obojętności, brakuje mi tu słowa "współczucie" - mówił  - W związku z tym chciałem zapytać panelistów jak miał się rozkład w społeczeństwie okupowanej Polski tych, którzy okazywali współczucie. Od razu zaznaczę, że nie myślę tu o tych, którzy pomagali, tych, którzy byli Sprawiedliwymi, Polakami Ratującymi Żydów, ale o tych którzy mieli stosunek współczujący. Bo wydaje mi się, że słowo "bezsilność" to nie to samo co słowo "współczucie” - stwierdził Szpytma, autor wielu publikacji, m.in o bohaterskiej rodzinie Ulmów, która  została zamordowana właśnie za pomoc Żydom.

Gross odparł, że zaprzeczeniem teorii o ewentualnym współczuciu są powojenny antysemityzm i agresja Polaków wobec ocalałych z Holokaustu.

Czytaj cały artykuł w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"
 

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wojciech Mucha