Niemiecka inwestycja
Początek września to rocznica wybuchu II wojny światowej. Pomimo wielu lat w Polsce wciąż jeszcze pamięta się, kto zaczął i kto kogo napadł.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Początek września to rocznica wybuchu II wojny światowej. Pomimo wielu lat w Polsce wciąż jeszcze pamięta się, kto zaczął i kto kogo napadł.
Nikt tak nie szkodzi sztuce jak artyści. Oczywiście można stosować zasadę o oderwaniu dzieła od twórcy - ba, bez tej zasady wielu z nas nie miałoby chyba w ogóle czego słuchać i czytać poza kilkoma słabymi, ale za to do bólu prawicowymi autorami - niemniej bywa to trudne.
Gdy było już jasne, że Boris Johnson odejdzie ze stanowiska, polska opozycja żegnała go z wyjątkową niechęcią. Samo to jest już pewną wskazówką, jak oceniać byłego brytyjskiego premiera.
Pierwszą edycję Campusu Polska Przyszłości zdominowały niefortunne wypowiedzi zaproszonych gości, które nie tyle stały się zaczątkiem fermentu intelektualnego po stronie opozycji, ile paliwem dla związanych z PiS mediów na długie miesiące. W tym roku, o czym pisałem w pierwszym poświęconym imprezie tekście, opublikowanym w „Codziennej”, impreza jest przede wszystkim próbą wykreowania nowego układu sił, a może i budowania bliższej współpracy po stronie opozycji. Rafał Trzaskowski kolejny raz próbuje udowodnić Donaldowi Tuskowi, że jako jedyny polityk PO jest w stanie nawiązać z nim walkę polityczną i tym razem udaje mu się to lepiej niż w 2021 r.
Umarł wielki światowy przywódca, który tak umiłował wolność i demokrację, że opętany ideą niesienia wyzwolenia narodom Związku Sowieckiego i Europy Wschodniej, rzucił wyzwanie betonowi partyjnemu i zupełnie pokojowo rozmontował komunizm, a następnie i sam ZSRS. No, może niezupełnie tak było, ale przecież o zmarłych albo dobrze, albo wcale.
„You gotta fight for your right (to party)” – śpiewał amerykański zespół Beastie Boys. W tym roku mija 35 lat, odkąd przebój podbił dyskoteki i stacje muzyczne.
Kanclerz Olaf Scholz zapowiada dalsze naciski na Polskę i Węgry. Twierdzi, że nawet sondaże w obu krajach pokazują, że ich obywatele oczekują głębszej ingerencji UE w „obronę praworządności”, a więc po prostu – ich politykę i suwerenność.
Lista gości tegorocznej edycji imprezy Rafała Trzaskowskiego Campus Polska Przyszłości niewątpliwie imponuje rozmiarem, a zarazem zaskakuje rozrzutem ideowym. Dla prawie każdego znajdzie się tu coś miłego – stara komuna przebrana w neoliberalne szaty, w osobach Marka Belki czy Dariusza Rosatiego, aktywiści queer, gender i Homokomando, ale też uciekinierzy ze Zjednoczonej Prawicy i bardzo wielu polityków nieplatformerskiej, przynajmniej oficjalnie, opozycji. Co powiedział nam inaugurujący imprezę weekend?
Nad kinem historycznym w III RP zawsze ciążyło pewne fatum. Zostawmy na boku produkcje komercyjne, robione tylko z myślą o wyciąganiu kasy najpierw od państwowych instytucji, a później od szkół i rodziców. Zostawmy też na boku ekstrema takie, jak „Pokłosie” Władysława Pasikowskiego. Jemu zresztą w miarę i tak się przecież udało, poświęcony Kuklińskiemu „Jack Strong” był filmem całkiem niezłym.
Pakt Ribbentrop-Mołotow nie należy tylko do dalekiej i bolesnej przeszłości, ale odbija się echem w inwazji Rosji na Ukrainę – powiedziała rocznicowo Ursula von der Leyen. Przemówienie szefowej Komisji Europejskiej jest, jak to bywa w takich sytuacjach, poprawne raczej politycznie niż historycznie: nie dowiemy się z niego na przykład, jakie to tajemnicze państwo było drugim sygnatariuszem umowy.
Trudno się dziwić bliższym Prawu i Sprawiedliwości mediom, że rzuciły się na kompromitującą wypowiedź Donalda Tuska dotyczącą „upiornej myśli” o zasiadaniu w ławach poselskich. Usłyszeliśmy bowiem Tuska, jak rzadko, szczerego i takiego, jakim go najlepiej znamy – niechętnego do pracy i uważającego politykę na poziomie krajowym za coś dużo poniżej jego powołania i aspiracji. Jednak elektorat słowa te pewnie wybaczy. Dużo większym problemem dla wyborców Platformy będzie szarża Radosława Sikorskiego w obronie wiz dla obywateli Federacji Rosyjskiej.
Pierwsze doniesienia o martwych rybach, masowo znajdowanych w Odrze w radiowych serwisach wyłapałem jeszcze w lipcu. Każdy tego typu sygnał jest niepokojący – nigdy nie wiadomo, czy będzie jakąś lokalną, nieistotną anomalią, czy zapowiedzią dużej katastrofy ekologicznej. Po kilku dniach wybuchła panika, w olbrzymim stopniu sprowokowana nie przez realne zagrożenie (które, owszem, istniało), a przez media i polityków.
Konsumencka panika, w PRL całkiem uzasadniona i dobrze przez wielu zapamiętana, przeżyła swoje czasy, by z pełną mocą już w gospodarce rynkowej wrócić najpierw przed modnymi knajpami i w czasie promocji w supermarketach.
Adam Mickiewicz modlił się do Boga o wojnę powszechną między narodami. Dzisiejsza opozycja nie idzie tak daleko, dziś prosi tylko o to, by w kolejnych próbkach wody pobieranych z Odry znalazły się większe ilości rtęci. Ta brudna, skażona woda pozwoliłaby zmyć z siebie blamaż, jakim było zmanipulowanie stanowiska niemieckich władz i próba wywołania paniki związanej z odrzańską katastrofą ekologiczną.
Pieniędzy z KPO nie ma i wszystko wskazuje na to, że nie będzie. PiS pomału zaczyna chyba oswajać się z tą myślą. Opozycja atakuje z tego powodu rząd, obronę suwerenności przedstawiając w barwach zdrady stanu. Dla jednych jest ona bezcenna, dla innych policzalna co do eurocenta.
Gdy GUS przymierzał się do podania danych o lipcowej inflacji, niektórzy z dziennikarzy, chcąc popisać się swoim znakomitym poinformowaniem, stresowała swoich odbiorców tajemniczym zapowiadaniem sporej niespodzianki. Co odważniejsi mówili nawet, że będzie to niespodzianka prawdziwa, czyli dobra. I faktycznie – lipcowa inflacja przyhamowała, co niektórym daje nadzieje, że najgorsze już za nami.
23 lipca opublikowano badanie firmy Kantar, w którym Koalicja Obywatelska po raz pierwszy od wielu lat wyprzedziła Prawo i Sprawiedliwość. Choć był to wynik odosobniony i niepotwierdzony żadnym trendem, kibice i politycy opozycji ogłosili swój wielki triumf. Prezes PiS do sprawy podszedł z dużo większym dystansem. Chyba słusznie, kolejny sondaż, od Research Partner, dawał jego partii niemal samodzielną większość w Sejmie.
Nie cichnie burza po raporcie Amnesty International poświęconym wojnie na Ukrainie. Dokument, który równie dobrze mógłby powstać w dowolnej prokremlowskiej redakcji w Moskwie, jest chwalony i wykorzystywany przez rosyjskie władze i prorosyjskich trolli, piszących o „końcu mitu Ukrainy jako ofiary”. Poza tą grupą raport odbierany jest jednak tak, jak na to zasługuje.
Unia Europejska chciałaby odbierać krajom członkowskim coraz więcej suwerenności i kompetencji, to oczywiście nic nowego. O tym, jak wygląda to w relacjach z Polską, napisałem sto artykułów i jeszcze sto kolejnych przyjdzie mi napisać, chyba że TSUE zrobi z tym porządek i mi tego pisania skutecznie zabroni.
Wyprawa Nancy Pelosi na Tajwan była podróżą emocjonującą dla całego świata. W monitorującym trasy wszystkich przelotów serwisie Flight radar każdy ruch jej samolotu śledziło tylu ludzi, że nie wytrzymały tego serwery, których wytrzymałość próbie ogniowej poddały przecież pierwsze dni tegorocznej napaści Rosji na Ukrainę. Czy władze chińskie zdecydują się jeszcze na jakąś awanturę, czy powrócą do koszar z prowadzonych z rozmachem ćwiczeń, dowiemy się pewnie dość szybko.