Który też – przepraszam, że zdradzam już zakończenie opowieści – przejdzie ulicami, może nawet odbędzie się to tak spokojnie, jak w ubiegłym roku. Strona liberalna zwyczajnie nie czuje patriotyzmu, próbuje go więc, w zależności od potrzeb, zdyskredytować, ośmieszyć lub zawłaszczyć, za każdym razem przegrywając ideowe starcie. Tak stało się również w poniedziałek, a prezydent Trzaskowski zapewnił Robertowi Bąkiewiczowi wielki sukces frekwencyjny i medialną obecność. Bo, jak się zdaje, bez narodowców liberałowie żyć przecież nie potrafią, a i w ratuszowej korespondencji byłoby bez nich jakoś pusto.