
Kosmiczna wyprawa
Wystarczyła niespodziewana przegrana w wyborach, by nagle tak wielu ludzi totalnie odleciało we własny kosmos.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Wystarczyła niespodziewana przegrana w wyborach, by nagle tak wielu ludzi totalnie odleciało we własny kosmos.
Choć taśmy, które usłyszeliśmy dzięki Telewizji Republika, pokazały nam, że wielki konflikt między Romanem Giertychem a Adamem Bodnarem jest w dużym stopniu pozorowany, nie znaczy to wcale, że Bodnar może być pewien swojego stanowiska. To zresztą wyjątkowo ciekawy zwrot akcji. Gdy coraz głośniej mówi się, że ministra sprawiedliwości mógłby zastąpić szef NRA, Przemysław Rosati, Roman Giertych, wcześniej też typowany na to stanowisko, ma swoje własne kłopoty.
Trudno uznać zakończoną polską prezydencję w UE za sukces. Politycznie nie wydarzyło się za wiele – dla Polski rząd nic nie ugrał, biernie podporządkowując się najsilniejszym unijnym graczom.
Lepiej zamieniać zdjęcie profilowe w mediach społecznościowych z takiego z piorunem na takie bez niż na odwrót.
Szaleństwo, w które wpadła polska polityka po wyborach prezydenckich, zdaje się nie mieć granic. Z drugiej strony cieszy, że pojawiają się też głosy rozsądku. Ale i w tej radości jest trochę smutku, ponieważ marnie świadczy o politykach fakt, że normalne, odpowiedzialne postawy są dla nas pozytywnym zaskoczeniem.
Wygląda na to, że po Szymonie Hołowni i Władysławie Kosiniaku-Kamyszu od szaleństwa premiera i jego ludzi odcina się kolejny koalicjant.
Na stronie Polski 2050 znaleźć możemy bardzo ciekawy dokument, zatytułowany „12 gwarancji Trzeciej Drogi”. Czego tam nie ma: „Prosty i stabilny system podatkowy; dobrowolny ZUS dla przedsiębiorców; 6% PKB na edukację; koniec kolejek do lekarzy specjalistów; rodzinny PIT; „Kobiety, do przodu!” (bez rozwinięcia); koniec niekontrolowanego napływu żywności z Ukrainy; tani prąd i czyste powietrze; asystent osobisty dla niepełnosprawnych; mieszkania w dobrej cenie i akademiki za złotówkę; „państwo jako uczciwy pracodawca”; 50% wydatków na modernizację armii w polskich zakładach.
Wyborcy Rafała Trzaskowskiego – niepogodzeni z wynikiem wyborów – masowo złożyli protesty wyborcze. Ilość nie przeszła jednak w jakość. Prawdopodobnie duża ich część nie zostanie rozpatrzona w związku z niechlujnym, niespełniającym wymogów formalnych charakterem.
Po przegranych wyborach Donald Tusk bardzo chciał poczuć się choć na chwilę zwycięzcą. Dlatego złożył w Sejmie wniosek o wotum zaufania dla swojego rządu, które oczywiście uzyskał. Sytuacja w polskiej polityce jest dziś bardzo chaotyczna, również na skutek podważania wyników wyborów, a ferment prowadzić może do niekontrolowanych, wręcz desperackich ruchów. Możemy spodziewać się natężenia konfliktów w obozie władzy.
W dniu, w którym ważyły się losy rządu, do Radia Zet udał się minister infrastruktury Dariusz Klimczak, polityk PSL. I choć z tego dnia zapamiętamy wiele gróźb, manipulacji i kłamstw jego pryncypała, to i Klimczakowi udało się powiedzieć coś, co przejdzie do historii polskiej polityki.
Ciekawe, czy zostanie coś z obiecanych podwyżek, ulg i inwestycji, które Donald Tusk ogłosił dwa dni przed wyborami…
Trudno opisać wczorajsze wydarzenia, nie wpadając w banalne frazy o dwóch Polskach, może nawet – dwóch światach. Rano w sejmie o wotum zaufania ubiegał się Donald Tusk. Skutecznie, ale jednak nie bez dużych kosztów własnych, widocznych na twarzy i w formie zarówno premiera, jak i jego ministrów. Po południu Karol Nawrocki odbierał z rąk szefa PKW, Sylwestra Marciniaka, zaświadczenie o wyborze na prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej.
Wygrana Karola Nawrockiego ucieszyła wyborców prawicy, która od lat nie widziała tak szerokiego pospolitego ruszenia. Od Morawieckiego do Brauna, od „Solidarności” do Korwin-Mikkego, od Szydło do Mentzena… Od góry, reprezentowanej przez polityków z pierwszych stron gazet i ław parlamentarnych do dołu, gdzie swoje filmiki nagrywały tańczące do melodii „Mama powtarzała…” młode i hoże użytkowniczki TikToka. Braki materiałów oficjalnych łatały materiały tworzone spontanicznie, a zabraną bezprawnie dotację w sporym stopniu uzupełniła ludzka ofiarność. A że walka trudna i do tego prowadzona z przeciwnikiem silnym i nieuczciwym, to i radość po wszystkim wielka. Zwłaszcza, że tym razem naprawdę wiele było do stracenia.
Szymon Hołownia złożył nowemu prezydentowi gratulacje i liczy na współpracę, równocześnie jednak głośno zastanawia się, czy w przyszłości głowy państwa nie powinno wybierać Zgromadzenie Narodowe. Demokracja demokracją, jednak społeczeństwo, jak widać, nie do każdej jej formy dorosło – oczywiście w ocenie największych demokratów.
Końcówka kampanii to przede wszystkim rozpaczliwe obrzucanie Karola Nawrockiego błotem. Czy to znak, że sondaże wewnętrzne są dla Rafała Trzaskowskiego niekorzystne?
To miał być ostateczny cios w Karola Nawrockiego. Mocne, obyczajowe oskarżenia, powtórzone we wszystkich wiodących mediach, za którymi stało dwóch „wiarygodnych” świadków.
Gdy lokatorzy przychodzą na radę Warszawy, należne im miejsca zajęte są już przez klakierów i działaczy partyjnych.
Czy za kilka miesięcy media będą niepokoić się kryzysem w koalicji rządzącej, wywołanej konfliktem między ministrem finansów i wicepremierem Sławomirem Mentzenem a ministrem budownictwa Adrianem Zandbergiem? Czy dziennikarze apelować będą o to, by w spór wkroczył premier Tusk, a ten się, jak zawsze, wścieknie? Czy koalicję uratuje weto prezydenta Trzaskowskiego, blokujące obniżkę podatków lub reformę budownictwa społecznego?
W zeszłym tygodniu doszło do spotkania, które zelektryzowało świat polityki i zdemolowało resztki godności kilku popularnych komentatorów. W mieszkaniu Adama Bielana, mniej więcej w tym samym czasie, pojawili się: jego dawny przyjaciel Michał Kamiński, dziś senator związany z PSL, marszałek Sejmu Szymon Hołownia i, co najważniejsze, prezes PiS Jarosław Kaczyński. Ten fakt dał potężne pole do namysłów i spekulacji. O czym rozmawiano? Możemy się domyślać i wierzyć lub nie okruchom informacji. Zapewne nie tylko o tym, czy dojdzie do zaprzysiężenia Karola Nawrockiego.