Z czego znany jest Adam Bodnar pisaliśmy na tym portalu setki razy, poświęciłem temu tematowi choćby felieton sprzed tygodnia. Ostatnio tylko kompromitacja z podważaniem wyników wyborów uratowała go przed jeszcze większym społecznym oburzeniem na sprawę odebrania dwójki dzieci rodzinie z Warszawy i przekazania ich do dwóch różnych rodzin zastępczych, w których jedno zmarło. Co więcej i do zabrania dzieci, i do śmierci jednego z nich doszło, zanim sąd wydał decyzję, na podstawie której można było zabrać je z domu. A zdjęcie matki, która na pogrzeb synka została wyprowadzona w więziennym uniformie i w kajdankach zespolonych, choć nie jest morderczynią, a jedynie ma na koncie oszustwo na Allegro, widziała cała Polska. Ten koszmar trwa i nie może się skończyć, więc i do Adama Bodnara na pewno nieraz wrócimy.
Pani Izabela znana była z tyleż żywiołowych, co dość pociesznych, pełnych infantylnego entuzjazmu wystąpień publicznych. W sejmie, gdzie zagrzewała nowe władze do boju słowami „Polsko go!”, czy w kampanii, gdzie, gdy już dała się poznać i usłyszeć, przegrała dramatycznie ze skompromitowanym Jackiem Sutrykiem. Jednak od dawna mówiło się, że poza tą żywiołową ekspresją ciągną się za nią rzeczy bardziej kłopotliwe, w tym rodzinne powiazania z loby śmieciowym. Co więcej, mówiono o tym od tamtej właśnie, przegranej przez nią kampanii, a więc od ponad roku. Gdy Szymon Hołownia spotkał się kolejny raz z Jarosławem Kaczyńskim, było oczywiste, że dla mocniej ciążących ku Koalicji Obywatelskiej członków jego ugrupowania sytuacja staje się trudna do zniesienia. Że partia za chwile może zacząć pękać, a niektórzy zaczną szukać miejsca na listach KO. Polska 2050 w sondażach przecież dołuje, Trzecia Droga pękła na dobre, a Szymon Hołownia z idola połowy narodu stał się kandydatem, zdobywającym niecały milion głosów w wyborach prezydenckich. Potencjalnych uciekinierów można wskazać kilku. Na czoło zdawał się wysuwać Tomasz Zimoch, zawieszony właśnie za krytykę lidera. Padło jednak na panią Bodnar, która ogłosiła, że ona tak dalej nie może, że nie po to szła do polityki i że teraz wspierać będzie koalicję, ale jako posłanka niezależna.
Czemu akurat ona? Szybko odpowiedzi udzieliła jej niedawna partia, sugerując w mediach społecznościowych, że przyczyny decyzji sympatycznej pani Izabeli szukać należy raczej w fakcie, że pomimo próśb nie wyjaśniła kolegom swoich związków z lobby śmieciowym, przez co kilka tygodni temu straciła miejsce w komisji środowiska. Teraz trwa wymiana uprzejmości między Bodnar i jej kolegami, ale czego obie strony nie napiszą, nie ulega faktu, że erozja środowiska Polski 2050 dość gwałtownie przyspiesza. Warto wziąć to pod uwagę w politycznych rachubach na najbliższy czas.