Radek Fiction
Brakuje mi tradycji recenzji z cyklu „Książki najgorsze”, zaczętej jeszcze przez Tuwima i Słonimskiego, a potem w PRL obecnej w prasie podziemnej.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Brakuje mi tradycji recenzji z cyklu „Książki najgorsze”, zaczętej jeszcze przez Tuwima i Słonimskiego, a potem w PRL obecnej w prasie podziemnej.
Nowy tydzień zwiastuje kolejną aferę. W ostatnich miesiącach często rozmawialiśmy o tym, że pomoc dla powodzian z katastrofy w 2024 r. była niewystarczająca; teraz dowiadujemy się, że pieniądze jednak trafiły do ludzi. Tyle że byli to działacze Koalicji Obywatelskiej, i to jeszcze nieposzkodowani w wyniku żywiołu.
Gdy rakiety wlatywały za czasów PiS, był to oczywisty impuls do formułowania żądań dymisji i załamywania rąk nad poziomem naszego bezpieczeństwa.
Pierwszy rok swojej prezydentury Karol Nawrocki kończy z rekordowym zaufaniem społecznym, zachowaną sympatią wyborców z drugiej tury, a nawet z coraz większymi przyczółkami po drugiej stronie politycznego podziału.
Piotr „Staruch” Staruchowicz był symbolem patologii poprzednich rządów Donalda Tuska i działającego często na posyłki polityków wymiaru sprawiedliwości, gdy rząd prowadził „proxy war” z kibicami na salach sądowych.
Polityczne perpetuum mobile – dam ci coś, co nie jest moje i nie będzie twoje.
Znany głównie z podgrzewania negatywnych emocji portal publikuje nagrania z przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego. Prokuratura informuje, że dostęp do tychże nagrań miała w całości tylko jedna osoba.
Wśród wielu pytań, jakie wywołuje rozłam w PiS, pojawia się chyba najważniejsze z punktu widzenia kolejnych lat: czy nowa sytuacja w tej partii uratuje Donalda Tuska i pomoże mu utrzymać władzę na kolejne cztery lata? Na razie nie brakuje głosów, że gdy politycy opozycji zajmują się głównie sobą, automatycznie mniej mówi się o aferach i problemach obozu rządzącego. To tylko jedna strona medalu.
Napiszę krótko. Oddajcie nam Ziobrę. Give us Ziobrę back! Poszukujemy tego człowieka za zbrodnie, które oburzyć muszą każdego w każdym kraju.
Prokuratura wciąż nie chce przesłuchać Dawida Kacprzyka, człowieka niewątpliwie znajdującego się w centrum afery Szpitala Południowego. Dużo więcej uwagi poświęciła za to sygnaliście dr. Emilowi Jędrzejewskiemu.
Adam Borowski, którego kandydatura na rzecznika praw obywatelskich nie miała w tym Sejmie szans powodzenia, zapowiada stworzenie Biura Społecznego RPO – na wzór działania Zbigniewa i Zofii Romaszewskich w PRL. Choć trudno się spodziewać, by dzisiejsze władze uznawały działalność takiego rzecznika, jego powołanie jest potrzebne, a nawet niezbędne. Trudno bowiem spodziewać się, by powołana Sylwia Gregorczyk-Abram była zdolna do należytego wypełniania obowiązków wobec obywateli i równego ich traktowania.
„Citizen Vigilante” niemieckiego reżysera Uwe Bolla to typowa opowieść o samotnym mścicielu wymierzającym sprawiedliwość tam, gdzie system zawodzi.
Nie minęło wiele czasu, jak wcześniej szerzej nieznany poseł KO z Piaseczna Piotr Kandyba stał się na kilkadziesiąt godzin najczęściej cytowanym politykiem w Polsce.
Każdemu zabraknie trochę, każdy komuś zabierze i nagle w nowym Sejmie stara Platforma wyląduje sama, bez zdolności koalicyjnej…
Odkąd zrobiło się głośno wokół przekazania Ukrainie rakiet do systemu Patriot, polski rząd wpadł w ogromną pułapkę wizerunkową. Słyszymy np., że tak naprawdę winny w tej sytuacji jest PiS, który w 2022 r. rozpoczął masowe przekazywanie uzbrojenia wschodniemu sąsiadowi.
Są ludzie, którzy w swoim entuzjazmie wobec każdej obcej potęgi w każdym sporze będą za Polskę się wstydzić, przepraszać i błagać o wybaczenie.
Prezydent Karol Nawrocki nie został zaproszony na gdański szczyt poświęcony odbudowie Ukrainy.
W niedawnym tekście „Wyborczej” o kampanii Trzaskowskiego, po roku poddanej wielkiej krytyce, okazało się, że była zła, chaotyczna, taka sama jak kandydat.
Donald Tusk zapowiedział budowę pomnika Tadeusza Mazowieckiego i zwołał wielki marsz na 4 czerwca 2027 r. Tusk chce tym samym powtórzyć schemat sprzed poprzednich wyborów: najpierw liczna demonstracja, generująca falę społecznych emocji, a później dojechanie na tych emocjach aż do głosowania.
W Krakowie ekipa podpadła tym, że przeginała, nawet jak na niskie standardy III RP.