Terapia szokowa
To na aferze Rywina w największym stopniu stracili postkomuniści, a zbudowały się partie, które głosiły potrzebę zmiany – PO i PiS.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
To na aferze Rywina w największym stopniu stracili postkomuniści, a zbudowały się partie, które głosiły potrzebę zmiany – PO i PiS.
Towarzystwo, które zebrało się w poniedziałek w prokuraturze na spotkaniu z ministrem Waldemarem Żurkiem, to wyjątkowo interesująca zbieranina. Osoby, które wzywały do demolowania państwa za czasów PiS, popierające i kolportujące tezy rosyjskiej propagandy i atakujące infrastrukturę krytyczną podczas wojny hybrydowej.
Przecież w tej właśnie warstwie dźwiękowo-wizualnej, która tak wielu wrażliwym uszom i oczom przeszkadza, kryje się najpotężniejsza symbolika.
We wtorek emocjonowaliśmy się głównie sprawą wyboru marszałka Sejmu, łatwo było więc przegapić 10. rocznicę powstania KOD.
Przed Narodowym Świętem Niepodległości „Gazeta Wyborcza” opublikowała obszerną rozmowę z premierem Donaldem Tuskiem. Znajdziemy tam wiele interesujących wątków, jak choćby deklarację udawania prawicy w celu obrony Polaków przed… prawicą.
„Żyje się nieźle, spokój, pieniądze, ciekawa praca, wycieczki, można nie zgadzać się z poszczególnymi posunięciami, bo ograniczają to czy tamto” – śpiewał przed wieloma laty zespół Czerwony Tulipan w piosence „Wywiad”.
Objęcie Marszu Niepodległości patronatem medialnym Telewizji Republika to wydarzenie wykraczające poza rynek nadawców telewizyjnych.
Media donoszą o gwałtownym wzroście cen warzyw i mięsa w sklepach.
To miało być święto, to miał być nawet dzień wolny od pracy. Minęły dwa lata i koalicja uczciła ten dzień, publikując listę sukcesów, z których jedne były cudze, a inne wątpliwe. Własnych i niewątpliwych niestety zabrakło.
Demonstracja PiS w sprawie zatrzymania nielegalnej migracji odnosi ciekawe skutki, których rządzący zapewne się nie spodziewali. Jak pamiętamy, Prawo i Sprawiedliwość zostało z tej okazji zaatakowane zarówno przez Konfederację, jak i KO, a obie te partie podniosły zarzut, że przed listopadem 2023 r. do Polski przybyło zbyt wielu obcokrajowców.
Dwa lata po wyborach możemy być pewni tylko tego, że w kolejnych wystartują zupełnie inne partie.
Czy ktoś jeszcze pamięta, że 15 października miał być – według niektórych polityków – świętem państwowym i dniem wolnym od pracy? Dwa lata od wyborów, które wygrała koalicja centrolewicowych sił opozycji z poprzedniej kadencji, nie za bardzo jest już co świętować.
Ministerstwo nauki nie przyznało środków na działalność największego w Polsce radioteleskopu „Kopernik”.
Po pierwsze, musisz wyczuć moment. Gdy jeszcze rządzą tamci, rzucasz się w wir działań, na które dostajesz granty i za które chwali cię twoje środowisko, ale i tak robisz z siebie ofiarę. Poruszaj się na krawędzi szaleństwa, przeginaj pałę, wyzywaj policjantów, może nawet rzuć czymś w prezydencką kolumnę. Opłaci się.
To naprawdę szokujące, jak można tak bardzo nie uczyć się na własnych błędach. Przecież Zbigniew Ziobro nie jest pierwszą osobą wezwaną przed nielegalną w świetle wyroku TK sejmową komisję ds. Pegasusa.
Odkąd zmieniła się w Polsce władza, zmieniła się też narracja w sprawie rosyjskiej dezinformacji. Każdy, kto nie zgadza się z rządem lub kwestionuje przekaz jego mediów, od razu wrzucany jest do pojemnego worka z ruskimi onucami. Bardzo często czynią to ci sami ludzie, którzy wcześniej uczynili Rubcowa gwiazdą życia towarzyskiego warszawskiego światka dziennikarskiego. Ci sami ludzie, na których Agnieszka Holland wzorowała pozytywnych bohaterów „Zielonej granicy” i którzy faktycznie jeździli na białoruską granicę, by utrudniać działania polskich służb, a nierzadko wspierać na różne sposoby czy to nielegalnych imigrantów czy nawet handlarzy ludźmi. W ostatnich dniach, a nawet godzinach, zobaczyć mogliśmy, ze nic się w nastawieniu tego środowiska nie zmieniło.
Komisja ds. wyjaśnienia mechanizmów represji wobec organizacji społeczeństwa obywatelskiego oraz działaczy społecznych, złożona z weteranów grupy „Wejście” i antypisowskich protestów, przedstawiła pod czujnym okiem byłego sędziego Waldemara Żurka swój raport dotyczący mediów publicznych pod rządami Zjednoczonej Prawicy.
Gdy w wyniku ataku z powietrza zostaje zniszczony dach budynku na polskiej podlubelskiej prowincji, oczywistym pierwszym skojarzeniem jest działanie zaczepne ze strony Rosjan. Gdy nad kluczowymi budynkami, w których mieszczą się kluczowe dla bezpieczeństwa państwa instytucje przelatują drony, jest podobnie, pierwszą myślą jest prowokacja ze strony Rosjan.
Czy ktoś jeszcze pamięta, że 15 października miał być – według niektórych polityków – świętem państwowym i dniem wolnym od pracy? Dwa lata od wyborów, które wygrała koalicja centrolewicowych sił opozycji z poprzedniej kadencji, nie za bardzo jest już co świętować.