Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
,Krzysztof Karnkowski
31.07.2025 08:04

Sukcesy praworządności

Silni razem, lekko ostatnio zdezorientowani, a nawet czasem obrażeni na samego premiera Tuska, mają swoje pierwsze święto. Piszą na portalu X, że wreszcie zaczynają się rozliczenia z „faszystowskim PiS”, publikują też karykatury, na których ex-sędzia Żurek jako dość opływowy superbohater za fraki wyprowadza skądś Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobrę. Sukces jest jednak dość umiarkowany, ogranicza się bowiem do tego, że żona prezesa Trybunału Konstytucyjnego została bez podania przyczyn odwołana ze stanowiska prezes sądu w Sosnowcu na trzy miesiące przed upływem kadencji. Jak widać, mamy tu do czynienia ze wzorcem odpowiedzialności nie tyle zbiorowej, co znanej z reżimów totalitarnych, choć oczywiście w dużo łagodniejszej wersji, odpowiedzialności rodzinnej.

„Wejdzie do Ministerstwa Sprawiedliwości z nożem w zębach, bazooką na plecach, kałachem w jednej ręce i maczetą w drugiej. Będzie jatka, ale w końcu trzeba przejść od <<rozliczymy>> do <<rozliczyliśmy>>. Nie możemy się tym zajmować w nieskończoność, bo niedługo nikt poza garstką ultrasów na Twitterze nas nie pochwali”

- miał powiedzieć cytowany przez Onet jeden z posłów Platformy, związany ze środowiskiem prawniczym. A więc będziemy mieli do czynienia z prawem, opartym na nożu, bazooce, kałasznikowie (tego dostarczy być może mający dług wdzięczności wobec nowego ministra sędzia Szmidt) i maczecie. Jak na razie poza żoną szefa prezesa TK wrogami zostali Robert Bąkiewicz i lokalny, zasłużony dla społeczności biznesmen z Nysy. Zbrodnią obu jest mocne formułowanie wypowiedzi w niecodziennych sytuacjach, w których państwo zawodzi tam, gdzie jest najbardziej potrzebne.  Przy tym zaś strzeże bardzo zazdrośnie kompetencji, których nie wykonuje, czy jest to ochrona granicy, czy pomoc powodzianom. Bąkiewiczowi przyszywa się zarzut znieważenia munduru – i robią to politycy, którzy nie ukarali żadnego ze swoich posłów czy celebrytów, atakujących w poprzedniej kadencji Straż Graniczną i policję, czasem grożącym funkcjonariuszom, a czasem też nękający ich później procesami. Biznesmen z Legnicy zatrzymany zostaje za wpisy na facebooku, a prokuratura zarzuca mu „mowę nienawiści”, choć prezydent ustawę o ściganiu tejże zawetował. Czyżby więc przy okazji dojeżdżania niepokornego obywatela testowano ignorowanie kompetencji prezydenta, czy to tylko niefachowość rzecznika jednej z instytucji państwa na szczeblu wojewódzkim?  

Przy okazji obywatele pytają, póki jeszcze pytać mogą, czy podjęto jakiekolwiek środki wobec faceta, który nie tak dawno wzywał do fizycznej eksterminacji polityków i sympatyków PiS? Co z wieloma innymi, obrażającymi bez używania kropek, jak zatrzymany, a czasem życzący nie emigracji czy bezrobocia, a cierpienia i śmierci? To pytania retoryczne, na które władza nie ma zamiaru odpowiadać. Nie każdy hejter może dostać swój show w TVP w likwidacji, ale przecież za groźby pod adresem opozycji nie będą ścigać ci, którzy sami uczynili z nich jedyną treść swojego rządzenia.  

Reklama