Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
,Krzysztof Karnkowski
17.07.2025 12:30

Ratować Niemcy kosztem Unii

O tym, jak trudna i kontrowersyjna była umowa Unii Europejskiej z państwami Mercosur świadczy fakt, że zaczęto ją negocjować, gdy jeszcze nas w UE nie było. Rozmowy trwają już dwudziesty szósty rok.  Skąd więc to nagłe przyspieszenie?

Władze Niemiec muszą jakoś uratować swój sprawny, ale przegrywający wyścig technologiczny przemysł. Kupcy na jego produkty są, ale w Ameryce Południowej. Ta chętnie się przed nimi otworzy, ale coś za coś. Europa wchłonąć ma tanią, ale też gorszą jakościowo i nie spełniającą wyśrubowanych norm żywność z takich państw, jak Brazylia, Argentyna, Paragwaj i Urugwaj. Rolnictwo polskie, francuskie czy hiszpańskie nie ma w tym nierównym pojedynku szans. Polskie nie ma tych szans podwójnie, bo ignorując polskie stanowisko, na sam koniec naszej pożal się Boże prezydencji, zawarto rujnująca dla nas umowę z Ukrainą. Nim dopłynie mięso z Argentyny, przyjedzie zboże od naszych wschodnich sąsiadów, zebrane ukraińskimi rękami, ale dla niemieckiego czy holenderskiego właściciela.

Przed umową z Mercosur ostrzegali rolnicy i politycy prawicy. Sprzeciwiali się jej też politycy PSL, jeszcze kilka dni temu zapowiadając, że nie dopuszczą do jej zawarcia. Co innego mówiono w kraju, co innego w Brukseli, to niestety nic nowego. Nie stworzono mniejszości blokującej, zadowalając się mglistymi obietnicami jakiegoś specjalnego traktowania, całkiem, jak wcześniej w sprawie paktu migracyjnego. Można być pewnym, że finalnie zostaniemy z niczym.

Oczywiście kuszące jest, by uznać, że tak naprawdę nic nam nie grozi, rząd i komisarze zadbają o interesy wszystkich, rolnik będzie syty i przemysłowiec cały. Jednak nawet jeśli komentarze krytyków rządu, takich, jak Jacek Saryusz-Wolski uznać za motywowane politycznie, co zrobić z głosami ekspertów, a nawet polityków koalicji 13 grudnia? Zacznijmy od tych drugich. „Nie może być tak, że po poniesieniu tak dużych nakładów na rozwój polskiego rolnictwa i wysiłku w dostosowaniu rolniczej działalności do unijnych norm, teraz nasze rolnictwo miałoby stawić czoła nierównej konkurencji z Państwami Ameryki Południowej. W imieniu Rządu RP apelujemy do Komisji Europejskiej, aby umowie UE-Mercosur nadać właściwe proporcje, jeśli chodzi o ochronę interesów wszystkich stron” – mówił pod koniec 2024 roku ludowiec Krzysztof Paszyk. Konrad Popławski, ekspert OSW w rozmowie z portalem Biznes Alert, tak opisuje sens szykowanego porozumienia:

„Umowa z blokiem Mercosur, to efekt kurczowego trzymania się przez Niemcy prowadzonej od dekad polityki, która nie działa. Jest ona w krótkim okresie korzystna dla niektórych niemieckich firm, ale szkodliwa dla całej Wspólnoty. Niemcy, które mają olbrzymie problemy gospodarcze, ale wciąż sterują procesami biurokratycznymi w Brukseli, lewarują swoją pozycję w stosunkach z państwami trzecimi dostępem do unijnego rynku. To nie koniec uwag Popłąwskiego. „W imię wsparcia kilku niemieckich koncernów ryzykuje się zniszczenie europejskiego rolnictwa. A bez niego nie ma bezpieczeństwa żywnościowego” – konkluduje, obawiając się napięć, które wręcz rozsadzą Unię.

Czy więc nasi politycy na pewno wiedzą, pod czym chcą się wkrótce podpisać dla chwilowej korzyści Berlina?
 

Reklama