Koniec z pozorami
Ileż to razy władze w Berlinie w ciągu ostatnich dwóch i pół roku rosyjskiej inwazji na Ukrainę swoimi decyzjami dawały do zrozumienia, że prędzej czy później Rosję trzeba dopuścić do głosu i stopniowo wznowić z nią współpracę?
Kierownik działu Świat „Gazety Polskiej Codziennie”. Dziennikarz tygodnika „Gazeta Polska” oraz portalu Niezależna.pl
Dziennikarz z wykształcenia i zamiłowania. Z zawodem związany od 2012 roku. W mediach Strefy Wolnego Słowa od 2014 roku. Autor wielu tekstów poświęconych głównie polityce wschodniej, a także z zakresu bezpieczeństwa, obronności i armii. Prywatnie pasjonat militariów oraz fan piłki nożnej.
Kontakt: [email protected]
Ileż to razy władze w Berlinie w ciągu ostatnich dwóch i pół roku rosyjskiej inwazji na Ukrainę swoimi decyzjami dawały do zrozumienia, że prędzej czy później Rosję trzeba dopuścić do głosu i stopniowo wznowić z nią współpracę?
Zmasowany rosyjski ostrzał Ukrainy, którego jesteśmy świadkami od wielu dni, to nic innego jak zemsta Kremla. Po pierwsze, za działania ukraińskiej armii w rosyjskim obwodzie kurskim i coraz częściej pojawiające się sugestie, że to nie ostatnie słowo Kijowa w tym temacie.
Nagły, ale na szczęście krótkotrwały pobyt w szpitalu, przypomniał mi, jak ważne jest nielekceważenie sygnałów wysyłanych przez własny organizm. Zwłaszcza gdy od lat człowiek mierzy się z różnymi dolegliwościami, a kolejne z nich zrzuca na karb przemęczenia, stresu czy panującego upału.
Wtargnięcie w polską przestrzeń powietrzną rosyjskiego obiektu wojskowego potwierdza, że Kreml systematycznie testuje zdolności obronne sąsiednich krajów i reakcję na pojawiające się zagrożenia.
Ukraina poinformowała o znaczącym zwiększeniu obecności militarnej białoruskiej armii przy wspólnej granicy. Chowając się pod pozorem manewrów, Alaksandr Łuka-szenka skoncentrował w obwodzie homelskim m.in. siły specjalne i całą gamę uzbrojenia, począwszy od czołgów, a kończąc na wyrzutniach rakietowych. Obecni są tam też najemnicy z byłej tzw. Grupy Wagnera.
Nie ulega wątpliwości, że trwająca już od ponad dwóch tygodni operacja na terenie rosyjskiego obwodu kurskiego to duże osiągnięcie Ukrainy. A jak sukces Kijowa, to równocześnie sromotna porażka Moskwy.
Stosowanie na szeroką skalę sztucznej inteligencji (AI) pokazuje nam, w jak kosmicznym tempie rozwija się otaczająca nas technologia. Techniki AI są wykorzystywane m.in. przy tworzeniu tzw. deepfake’ów, czyli łączenia obrazu, najczęściej ludzkiej twarzy, z dźwiękiem.
Od dawna monitoruję rosyjskojęzyczną część internetu i przyznam szczerze, że coraz mniej informacji tam zawartych jest mnie w stanie zaskoczyć. Przeczytałem jednak wypowiedź jednego z przedstawicieli rosyjskiej Cerkwi prawosławnej dla agencji RIA Novosti i ponownie muszę stwierdzić, że skala absurdu nie ma górnej granicy.
Białoruski dyktator Alaksander Łukaszenka może wysłać swoje wojska obrony powietrznej i siły specjalne do obwodu kurskiego w Rosji, gdzie od kilku dni ukraińskie jednostki prowadzą szturm – podają niezależne białoruskie kanały w serwisie Telegram. Sytuacja w regionie jest niezwykle dynamiczna i poważna, a Rosja wbrew temu, o czym informowano na początku, nie radzi sobie z uderzeniem.
Walka z rosyjską dezinformacją i tzw. farmami trolli w sieci przypomina odcinanie głów mitologicznej Hydrze, gdzie na miejsce jednej natychmiast wyrastają dwie lub trzy.
Z medialnych doniesień wynika, że nowym wykładowcą Akademii Sztuki Wojennej (ASzWoj) w Rembertowie został Jerzy Wenderlich, były wicemarszałek Sejmu i wiceprzewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej (SLD). "Nazwisko byłego polityka pojawiło się w oficjalnym programie studiów nie tylko zanim wygrał on konkurs na stanowisko adiunkta, ale zanim w ogóle ten konkurs ogłoszono" – podaje tvn24. – Dzisiaj pod rządami rektora ASzWoj. Mieczysława Gocuła najwyraźniej powraca to, co najgorsze dla polskiego wojska. Chciałoby się powiedzieć: "komuno, wróć!", bo pojawiają się informacje, że powrócił tam Stanisław Koziej, a teraz Jerzy Wenderlich. Obserwujemy staczanie się tej kluczowej dla Sił Zbrojnych uczelni, która kształci kadry oficerskie – komentuje w rozmowie z portalem Niezależna.pl Wojciech Skurkiewicz, senator PiS, były wiceminister obrony narodowej.
Działania reżimu Alaksandra Łukaszenki nastawione są głównie na kwestie propagandowe. Jest mało prawdopodobne, że regularna białoruska armia wkroczy do obwodu kurskiego w Rosji. Jedyne, czego bym się spodziewał, to wysłanie przez Łukaszenkę grupy oficerów sił specjalnych do wsparcia tam rosyjskich oddziałów – mówi w rozmowie z portalem Niezależna.pl ppłk Walery Sachaszczyk, opozycjonista, były dowódca białoruskiej 38. Samodzielnej Gwardyjskiej Brygady Desantowo-Szturmowej w Brześciu i były członek rządu tymczasowego Swiatłany Cichanouskiej. Nasz rozmówca komentuje najnowsze doniesienia związane m.in. z przerzutem białoruskich wojsk przy granicę z Ukrainą i potencjalnym udziałem armii Łukaszenki w wyparciu ukraińskich jednostek z obwodu kurskiego w Rosji.