Można zadać sobie pytanie, dlaczego nie zrobiono tego kilka tygodni wcześniej, gdy cena kostki masła rosła praktycznie z dnia na dzień. Ponadto pojawiają się głosy, że „maślany ruch” rządu Tuska opłaca się głównie wielkim biznesom, które kupią taniej w Polsce, by drożej sprzedać za granicą. Skąd my to znamy...
Cokolwiek by mówić i robić, nie zmienia to faktu, że przed nami jedne z najdroższych świąt w historii. Statystyczny Polak, zarabiający średnią krajową, musi przepracować ponad pięć dni, by przygotować święta. Ci zarabiający najniższą krajową – dwa razy tyle. W tym temacie niewiele zmieni fakt, że po decyzji rządu masło stanieje o parę groszy. Pod choinką od Tuska czekać będą kolejne podwyżki, w tym cen gazu od 1 stycznia. Pozostaje tylko wierzyć, że zima będzie dla nas łaskawa, bo na rząd raczej nie ma co liczyć.