Kraków jest wyjątkowy
Wynik pierwszej tury wyborów prezydenckich w Krakowie trudno przekładać na to, co obecnie dzieje się w tzw. dużej polityce, nie warto więc słuchać nikogo, kto na takie porównania się sili.
Wynik pierwszej tury wyborów prezydenckich w Krakowie trudno przekładać na to, co obecnie dzieje się w tzw. dużej polityce, nie warto więc słuchać nikogo, kto na takie porównania się sili.
W Krakowie trwa kampania przed przyspieszonymi wyborami prezydenckimi. Przy tej okazji ujawniane są brudne mechanizmy rządzące polityką. I tak kandydatka Nowej Lewicy, posłanka Daria Gosek-Popiołek jest nękana za to, że poprzez swój start może odebrać głosy Monice Piątkowskiej – popieranej przez KO i PSL kandydatce środowiska związanego z byłym prezydentem Jackiem Majchrowskim.
Nieco ponad tydzień pozostał do przyspieszonych wyborów prezydenckich w Krakowie. Sporo mówią nam one o tym, jak wygląda kondycja partii Donalda Tuska.
Część polityków PiS zachowuje się, jak gdyby uznała, że ich wyborca ma pakiet poglądów charakterystyczny dla ludzi Grzegorza Brauna i jego maskowanej pacyfizmem prorosyjskości.
Wkładając każdego dnia głowę do śmietnika internetu i mediów cyfrowych, odnoszę czasami wrażenie, że naprawdę żyjemy w „idiokracji”, jak zwykło się nazywać „dzisiejsze czasy”.
W ubiegły weekend przypadały 120. urodziny Cracovii – najstarszego istniejącego klubu sportowego w Polsce. Z tej okazji pod Wawelem odbyła się seria wydarzeń. Krakowscy kibice w znanym z bałkańskich ulic stylu rozświetlili jedno z osiedli fajerwerkami, a mury Wawelu spowiły kłęby biało-czerwonego dymu i potężne flagi spuszczone z nich aż nad Wisłę. Niestety, nie zabrakło takich, którzy postanowili to sportowo-towarzyskie święto zakłócić. Wśród nich był prostacki w swoich zachowaniach Maciej Maleńczuk.
Spokojne życie zamienione w piekło, z którego nie ma ucieczki – wszak jesteśmy we własnym domu. Taka jest rzeczywistość tysięcy Polaków, na których spadło przekleństwo sąsiadowania z lokalami na wynajem krótkoterminowy. I choć rozwiązania leżą na stole, rząd Donalda Tuska nie kwapi się, by z nich skorzystać.
Cóż, wiele na to wskazuje.
To już pewne. Referendum za odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta Krakowa odbędzie się 24 maja.
Swoim przemówieniem podczas konferencji CPAC w Teksasie Karol Nawrocki nie tylko przedstawił stanowisko obozu niepodległościowego w kwestii relacji z naszym największym sojusznikiem. Przypominając o naszym udziale w wojnach w Iraku i Afganistanie oraz polskim stanowisku wobec Unii Europejskiej i Rosji, zadał kłam wszystkim, którzy chcieli pokazywać polskiego prezydenta jako niestojącego na straży dobrego imienia Wojska Polskiego i – co wyjątkowo karkołomne – przedstawiać go jako prorosyjskiego i dążącego do polexitu.
Adam Borowski, legenda opozycji w PRL i szef warszawskiego klubu „Gazety Polskiej”, ma trafić do więzienia na pół roku za swoją wypowiedź na temat Romana Giertycha. Niezłomny Borowski uznał, że ani myśli przepraszać Romana Giertycha, który poczuł się urażony jego słowami dotyczącymi udziału polityka w aferze Polnordu.
I stało się. W Krakowie zakończono zbiórkę podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta Krakowa. Niebawem – gdy komisarz wyborczy upora się z przeliczeniem koniecznej do zatwierdzenia procesu liczby podpisów – poznamy termin referendum. I dopiero wtedy zacznie się prawdziwa gra o wszystko.
Zgodnie z zapowiedziami do komisarza wyborczego złożono podpisy zebrane pod wnioskiem o referendum za odwołaniem prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego oraz rady miasta. Rekordowe tempo zbiórki sprawiło, że dzieje się to niemal w połowie przewidzianego czasu, a podpisów jest mimo to dwukrotnie więcej niż wymagane 60 tys.
W Krakowie zebrano już prawie 102 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum za odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszalskiego i rady miasta.
Od nadziei na „odczarnkowienie edukacji” i idola liberalnych salonów do „człowieka o niebezpiecznych poglądach”. Sejmowa kariera posła Marcina Józefaciuka pokazuje, na jak bardzo pstrym koniu jeździ łaska politycznych patronów i mediów III RP. I jaką cenę płaci w polityce ten, kto nie chce śpiewać w chórze, w którym ci łaskawie go postawili - pisze Wojciech Mucha w "Gazecie Polskiej".