Wóz albo przewóz – ważna data dla Krakowa
To już pewne. Referendum za odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta Krakowa odbędzie się 24 maja.
To już pewne. Referendum za odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta Krakowa odbędzie się 24 maja.
Swoim przemówieniem podczas konferencji CPAC w Teksasie Karol Nawrocki nie tylko przedstawił stanowisko obozu niepodległościowego w kwestii relacji z naszym największym sojusznikiem. Przypominając o naszym udziale w wojnach w Iraku i Afganistanie oraz polskim stanowisku wobec Unii Europejskiej i Rosji, zadał kłam wszystkim, którzy chcieli pokazywać polskiego prezydenta jako niestojącego na straży dobrego imienia Wojska Polskiego i – co wyjątkowo karkołomne – przedstawiać go jako prorosyjskiego i dążącego do polexitu.
Adam Borowski, legenda opozycji w PRL i szef warszawskiego klubu „Gazety Polskiej”, ma trafić do więzienia na pół roku za swoją wypowiedź na temat Romana Giertycha. Niezłomny Borowski uznał, że ani myśli przepraszać Romana Giertycha, który poczuł się urażony jego słowami dotyczącymi udziału polityka w aferze Polnordu.
I stało się. W Krakowie zakończono zbiórkę podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta Krakowa. Niebawem – gdy komisarz wyborczy upora się z przeliczeniem koniecznej do zatwierdzenia procesu liczby podpisów – poznamy termin referendum. I dopiero wtedy zacznie się prawdziwa gra o wszystko.
Zgodnie z zapowiedziami do komisarza wyborczego złożono podpisy zebrane pod wnioskiem o referendum za odwołaniem prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego oraz rady miasta. Rekordowe tempo zbiórki sprawiło, że dzieje się to niemal w połowie przewidzianego czasu, a podpisów jest mimo to dwukrotnie więcej niż wymagane 60 tys.
W Krakowie zebrano już prawie 102 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum za odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszalskiego i rady miasta.
Jeżeli chce się zbudować formację, która ma reprezentować zdrową część polskiego narodu i dobrze rządzić Polską, to trzeba zrezygnować z flirtowania ze środowiskami wariackimi, agenturalnymi czy politycznej ekstremy.
Właśnie minęło 1421 dni od momentu, kiedy Federacja Rosyjska zaatakowała w pełnej skali Ukrainę.
Jeśli dyskutują Państwo w internecie na tematy związane z polityką, to radzę mieć się na baczności.
Poprzedzone referendum przyspieszone wybory w Zabrzu to sygnał, że wywodzący się ze środowiska koalicji 13 grudnia prezydenci miast mogą czuć się poważnie zagrożeni. W obliczu chronicznej niewydolności rządu Donalda Tuska i rosnącej niechęci do niego rośnie frustracja w regionach, gdzie rządzą „jego” prezydenci. Mieszkańcy zarządzanych przez Platformę Obywatelską miast widzą bowiem nie tylko to, że obietnice, z którymi na ustach szli do wyborów namaszczeni przez partię kandydaci, nie mają szans na realizację, ale też że miejskie struktury coraz częściej stają się siedliskiem patologii, a w najlepszym razie przechowalnią dla partyjnych krewnych i znajomych.
Porażka Viktora Orbána jest spektakularna. Wiele wskazuje na to, że wbrew wszystkim przewidywaniom partia wywodzącego się z Fideszu Pétera Magyara uzyska na Węgrzech większość konstytucyjną, pozwalającą odwrócić całość jego szesnastoletnich rządów. Kierunek tych zmian jest jednak niepewny, a wbrew euforycznym nastrojom europejskich liberałów nie jest powiedziane, że Węgry z marszu dołączą do „głównego nurtu” UE. Nie można jednak tego wykluczyć.
Kilka lat temu w internecie pojawiła się chwytliwa teoria mówiąca o tym, że „internet jest martwy”. I choć brzmi to już na pierwszy rzut oka niedorzecznie, to nie dość, że teoria ta – jak wiele teorii spiskowych – zawiera element prawdy, to wraz z postępującą liczbą kłamstw i manipulacji w sieci coraz bardziej staje się rzeczywistością.