O kulisach konferencji CPAC (Conservative Political Action Conference – organizowana nieprzerwanie od 1974 r. przez American Conservative Union jedno z najważniejszych konserwatywnych wydarzeń na świecie), która miała miejsce w ubiegły weekend w Dallas w Teksasie, mogli Państwo przeczytać wiele. Zarówno wystąpienie prezydenta RP, jak i obecność podczas wydarzenia przedstawicieli Strefy Wolnego Słowa z kierownictwem TV Republika na czele pokazały, że dla polskiej prawicy otwarte są najważniejsze drzwi w USA.
Prezydent o sojuszu i nie tylko
O tym, jakie efekty przyniosą wystąpienia Tomasza Sakiewicza i Michała Rachonia, a także dalsze „usieciowienie” się w ekosystemie MAGA, dowiemy się już niebawem. Zapowiedź zorganizowania w październiku kolejnej polskiej edycji CPAC, którą ogłosił dyrektor programowy Republiki, pokazuje, że plany są iście mocarstwowe.
I bardzo dobrze. Warto przy tym pamiętać, że już pierwsza, zorganizowana w błyskawicznym tempie zeszłoroczna edycja CPAC Polska w Rzeszowie nie tylko była sukcesem organizacyjnym, lecz także wydatnie przyczyniła się do pokazania polskiej prawicy niepodległościowej jako najważniejszego gracza na europejskiej scenie. To wówczas amerykańska sekretarz bezpieczeństwa narodowego Kristi Noem wygłosiła kluczowe przemówienie dotyczące przyszłych relacji polsko-amerykańskich, wskazując kandydata na głowę państwa Karola Nawrockiego jako ich potencjalnego gwaranta.
Stało się tak, jak wówczas prognozowano. Nawrocki wygrał wybory i to sprawia, że Polska pozostaje na widzianej z USA mapie Europy jako jeden z najważniejszych sojuszników w regionie. Nie za bardzo więc można zrozumieć, dlaczego część komentatorów (poza rytualnie krytykującymi prezydenta) uznała jego obecność na konferencji CPAC w Dallas za niepotrzebną/niezauważoną/niewykorzystaną (niepotrzebne skreślić), a jego przemówienie za nieistotne. Co bowiem mówił Nawrocki i do kogo? Poziomów było wiele.
Przede wszystkim kurtuazja nakazywała prezydentowi RP odwołać się do transatlantyckiego sojuszu Polski i USA – Wierzę, że Europa i Ameryka są najsilniejsze, gdy szanują swoje narody, gdy szanują ich tradycje, gdy słuchają swoich obywateli. Polska jest zaangażowana w budowanie transatlantyckiej wspólnoty silnych narodów, która nie zapomina, skąd czerpie swoją siłę – mówił Nawrocki. To, że prezydenci USA i Polski pozostają w dobrych relacjach, jest kluczowe. Szczególnie po okresie cedowania swojej obecności w Europie na rzecz Niemiec, jak miało to miejsce za prezydentury Joego Bidena, Amerykanie uważają nasz kraj za znaczący w regonie. Co istotne, dzieje się to mimo ostentacyjnego wręcz sprzyjania antyamerykańskim tendencjom przez rząd Donalda Tuska.
Widać więc wyraźnie, że administracja w Waszyngtonie dostrzega w Nawrockim trwałego sojusznika wbrew temu, co usiłują przedstawiać polskie media i politycy koalicji 13 grudnia.
Rosja jako zagrożenie. I nic więcej
Ale co ważne, Nawrocki w Dallas nie pozwolił ustawić się w jednym szeregu z krytykowaną również po prawej stronie polskiej debaty publicznej częścią „międzynarodówki MAGA”, która – pisząc delikatnie – zdaje się, nie dostrzega zagrożenia ze strony Rosji, a jej agresję na Ukrainę traktuje jako lokalną ruchawkę lub, co gorsza, zrozumiałą interwencję. – W dzisiejszej Europie mamy do czynienia z agresywną Rosją. Reżimem, który najeżdża swoich sąsiadów. Reżimem, który niszczy miasta. Reżimem, który wierzy, że władza daje mu prawo do dominacji nad innymi. A dziś ten sam reżim próbuje powiedzieć światu: jesteśmy obrońcami tradycyjnych wartości. Trzeba to powiedzieć jasno: to kłamstwo. Rosja nie broni konserwatyzmu. Rosja reprezentuje korupcję i przemoc. Prawdziwy konserwatyzm szanuje narody.Prawdziwy konserwatyzm szanuje godność ludzką. Prawdziwy konserwatyzm wierzy w wolność w ramach prawa – podkreślał Nawrocki i słowa te zostaną zapamiętane jako stanowcza deklaracja. Podobnie zresztą, jak przypomnienie w sercu Stanów Zjednoczonych o tym, jak istotną rolę odgrywała i odgrywa Polska jako stojący u boku USA sojusznik wojskowy. Wspomnienie polskich żołnierzy poległych w Iraku i Afganistanie, a także jednej z najpiękniejszych historii braterstwa, jaką jest osłonienie własnym ciałem polskiego towarzysza broni, por. Karola Cierpicy przez sierżanta Michaela Ollisa w Afganistanie w 2013 r.
To nie koniec, bo Nawrocki wypowiadał się równie stanowczo o obecności Polski w UE, dając do zrozumienia, że nasz kraj nie tylko widzi się w jej strukturach, lecz także że muszą one zostać zreformowane. – Polska podjęła słuszną decyzję, przystępując do Unii Europejskiej, i chcemy być częścią UE. Wierzę – i mam nadzieję, że większość moich rodaków podziela ten pogląd – że Polska ma głos i ma prawo zabierać głos. Od 20 lat jesteśmy częścią UE, ale teraz wymaga ona pilnej naprawy. Widzimy politykę, która – niezależnie od tego, jak dobre są jej intencje – grozi podważeniem samych fundamentów naszej siły. Widzimy coraz potężniejszych biurokratów podejmujących decyzje sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, które zamiast wzmacniać Europę, osłabiają ją – tłumaczył prezydent. Tymczasem media III RP nie ustają w przekonywaniu, że zarówno konferencja w Dallas, jak i obecność tam prezydenta RP nie miały znaczenia. Gdyby tak rzeczywiście było, nie poświęcano by tyle miejsca na próby udowadniania tego.
Patrzymy w przyszłość
Trudno nie odnieść wrażenia, że mimo wielkich starań koalicji 13 grudnia środowisko polskiej prawicy (a szczególnie prezydent) nie dość, że nie chce dać się pokonać, to jeszcze prowadzi politykę alternatywną do uległego wobec Berlina i Brukseli lewicowo-liberalnego projektu forsowanego przez Tuska. Tego samego Tuska, którego środowisko nie ustaje w dorabianiu prezydentowi gęby niedbającego o dobre imię polskiej armii i przejawiającego prorosyjskie tendencje. Dobrze się więc stało, że Nawrocki w USA przedstawił kompletny obraz tego, jak w konstelacji tego międzynarodowego środowiska MAGA/MEGA chce widzieć Polskę prezydent RP. Po zgrzycie związanym z wizytą u Viktora Orbána to wizja budująca i pokazująca, że środowisko prawicy może nie ulegać niedobrym trendom państw takich jak właśnie orbánowskie Węgry, z którymi poza słuszną diagnozą kryzysu UE dzieli nas coraz więcej, a stosunek uznawanego przez niektórych za „lidera europejskiej prawicy” premiera tego kraju do Rosji jest coraz bardziej niepokojący. Karol Nawrocki wykorzystał więc okazję, by silnie zaznaczyć rolę Polski i pokazać, że ten rosyjski uwiąd nie tylko nie jest dominujący, lecz także że jest wobec niego realna alternatywa.
To poza wszystkim sygnał dla naszych sąsiadów i sojuszników w regionie, że Polska nie ma zamiaru oddawać pola i chce odgrywać w regionie rolę stabilizacyjną i wiodącą. Także oczywiście poprzez dalsze rozwijanie koncepcji Trójmorza, o której Nawrocki podczas CPAC wspomniał jako o kluczowym projekcie. Kto wie, może to wszystko to już gotowa część agendy na spotkanie podczas organizowanego przez Strefę Wolnego Słowa CPAC Polska?