Wynik tego potężnego przetasowania jest nieznany, podobnie jak jego konsekwencje. Z jednej strony lewicowo-liberalny establishment zachodniej Europy (ale i Kanady) mówi o konieczności „suwerenności strategicznej” (co oznacza de facto zrywanie więzów z USA i zwrot na wschód w kierunku Chin).
Po drugiej stronie stoi prezydent Donald Trump, który nie ukrywa, że ma dość niewydolności międzynarodowych struktur i na ich miejsce zamierza tworzyć swoje, by utrzymać prymat w świecie Stanów Zjednoczonych. To prawdopodobnie Trumpowi zawdzięczamy zresztą to, że nie ma dziś mowy o wspomnianym „wielkim resecie”.
Pozostaje mieć nadzieję, że rządzący Polską zdają sobie z tego sprawę. I pamiętają, że Europa bez Stanów Zjednoczonych i bez amerykańskich sił zbrojnych to dla Polski zabójcza koncepcja. Wystarczy tyle – reszta będzie z tego wynikać.