– Sąd stwierdził, że miałem okazję przeprosić, nie skorzystałem z tego – powiedział skazany. Co jest ciekawe, Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli zdecydował o tym, pomimo że prokurator w tej sprawie wnioskował o zawieszenie kary. – Sąd pozostał nieugięty – ocenił Borowski. Wszystko to wygląda bardzo niepokojąco i wiele wskazuje na to, że sąd – decydując się na tak ostry wyrok – chciał wysłać jasny sygnał do krytyków obecnej władzy. Wszystko za pomocą art. 212 Kodeksu karnego, o którym już od lat mówi się, że powinien zostać usunięty, bo godzi w wolność słowa, krytykę prasową oraz utrudnia – i jak widać, dławi – możliwość swobodnego wypowiadania własnych myśli.
Cóż, nie wiemy, czy Adam Borowski finalnie trafi za kraty – wszystko pozostanie w rękach prezydenta Karola Nawrockiego – ale jak słyszymy, może się stać to jeszcze przed świętami Wielkanocy, w Wielkim Tygodniu. Trudno o bardziej wymowny symbol.