Głupio uśmiechnięta Polska
Festiwal i kabareton w Opolu za nami. Bezkompromisowi antpisowscy kabareciarze triumfują. Znów obsiedli imprezę jak muchy. Przeglądam relacje w lewicowo-liberalnych mediach i widzę czysty zachwyt: „dołożyli PiS”.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Donald Tusk, który milczy jak trusia w sprawach społeczno-gospodarczych, na coraz bardziej bombastycznych konferencjach prasowych urządza nagonki na poprzednią władzę. Tymczasem Polacy chcą, żeby jego rząd zajął się tym, co naprawdę ich boli i niepokoi – coraz większą drożyzną i pogarszającą się sytuacją w kraju.
Jedna z dużych firm pożyczkowych zwolni 200 osób. Da się to skomentować na różne złośliwe sposoby. Ale jak się śmiać, skoro za falą grupowych zwolnień, które przetaczają się przez Polskę, stoją dramaty zwykłych ludzi? Ale jedno powiem: uśmiechnięta Polska chwilówkami stoi.
Autorytarne ciągoty pod pretekstem przywracania demokracji, robienie dobrze najbogatszym i próba ekonomicznego upokorzenia mniej zamożnej części społeczeństwa – taki obraz koalicji 13 grudnia wyłania się wiosną 2024 roku. Za instytucjonalną i medialną nagonką na Prawo i Sprawiedliwość idzie jawna już próba przykręcenia śruby społeczeństwu. To stary sposób tzw. liberałów na wygaszanie społecznej energii – jeśli tylko mogłaby się ona obrócić przeciwko nim.
Przez dekady lewicowo-liberalne media III RP przekonywały kilka pokoleń Polaków, że nastał geopolityczny koniec historii. Tezami Francisa Fukuyamy wycierano sobie gęby nad Wisłą, nawet gdy on sam zaczął się z nich wycofywać. Podobnie było ze sprawą rosyjską – medialny mainstream dopiero w lutym 2022 roku tak naprawdę wziął bardzo zimny prysznic. Wcześniej Adam Michnik, jak mile połechtany zaszczytem sztubak, chwalił się uczestnictwem w Klubie Wałdajskim, a mainstremowe telewizje zachwycały się tuskowym resetem z Moskwą - pisze Krzysztof Wołodźko w "Gazecie Polskiej".