Koalicja nienawiści
Kto ośmieli się podać PiS-owcowi szklankę wody, tego trzeba upokorzyć i zgnieść. Dodatkowo zaatakować jego rodzinę.
Kto ośmieli się podać PiS-owcowi szklankę wody, tego trzeba upokorzyć i zgnieść. Dodatkowo zaatakować jego rodzinę.
Jestem pewny, że gdyby dziś rządziło PiS, to duża część Polaków z Bliskiego Wschodu byłaby już ewakuowana.
Właśnie za 44 mld euro mrozimy demokrację i dochodzimy do wniosku, że wygrać może tylko Tusk.
Wielokrotnie powtarzałem, że szanuję konsensus naukowy w kwestii teorii globalnego ocieplenia. Znam te statystyki i wykresy.
Przecież nikt nie mówił, że mrozy będą rzadkością i staną się krótkotrwałe. Mimo to ludzie masowo odchodzili od tanich źródeł ogrzewania i wybierali te wygodniejsze i bardziej ekologiczne.
W skrajnie negatywnym scenariuszu przeciętne gospodarstwo domowe w Polsce wyda ponad 1000 euro rocznie więcej na ogrzewanie. To jakieś 4,5 tys. zł co rok.
Mimo że ludzkość nie posłuchała i nadal z roku na rok emituje CO₂ więcej, to jednak wciąż nie przeszkadza to działać aktywistom tak, jakby wczoraj nie istniało.
Czy premier spotka się z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz? To pytanie komentatorzy zadają sobie dokładnie od 127 dni, czyli od momentu, gdy ta została desygnowana na stanowisko wicepremiera. Na razie Donald się z nią nie spotkał. Dlaczego? Bo jej nie lubi.
Tuż przy granicy polsko-niemieckiej znajduje się jeden z najbardziej trujących zakładów w Europie: rafineria w Schwedt. W zeszłym roku uzyskała ona pozwolenie na zwiększenie emisji dwutlenku siarki do poziomu 1000 mg/Nm³. Sprawa oburzyła Polaków i lokalne samorządy, a ministerstwo klimatu zleciło badania. Wczoraj poinformowano stronę niemiecką, że „stężenia dwutlenku siarki pozostają niskie i wykazują tendencję spadkową”. Zakład znajduje się tuż przy projektowanym przez koalicję parku narodowym.
Polskie Stronnictwo Ludowe znów wykonuje czarną robotę dla Donalda Tuska. Z artykułu Jacka Liziniewicza w tygodniku "Gazeta Polska" wyłania się ponury obraz partii, której politycy stali się twarzami najbardziej niepopularnych reform rządu. Zamiast budować kapitał, ludowcy ściągają na siebie gniew społeczny, a ich sondażowe poparcie w jednym z badań spadło do zaledwie 1,5 proc. Dlaczego liderzy PSL bez sprzeciwu godzą się na rolę zderzaka i czy ten samobójczy kurs ostatecznie doprowadzi ich formację do upadku? O tym wszystkim przeczytają Państwo w nowym numerze tygodnika "Gazeta Polska"!