Rząd wykorzystałby wszystkie narzędzia, aby ratować rodaków. Spotkałoby się to ze starymi zarzutami. Jeden by pisał, że to niepotrzebne ryzyko. Inny podnosiłby rwetes o koszty. Trzeci z kolei powtarzałby, że ewakuacja to zwykła propaganda. Dziś rząd Tuska po prostu umył ręce od problemu. Tak samo było z pelletem. Czy Polacy czują się zawiedzeni? W żadnym wypadku. Obecnie wyśmiewają tych, którzy męczą się w luksusach w Dubaju. Wcześniej większość również uśmiechała się z pobłażaniem i pytała jak nosacz z memów: „I co tam, somsiedzie, pellet zdrożał?”. Gdy w 2022 r. rząd PiS podejmował interwencję na rynku węgla, wydawało się, że ludzie docenią troskę. Mechanizm stworzono tak, aby chronić realnie zagrożonych, chociaż w zasadzie mogli z niego korzystać też ci, którzy nie potrzebowali. I ci drudzy chętnie w to wchodzili, przytakując krytykom rozdawnictwa. Jeżeli więc ktoś myśli, że pozostawienie Polaków w zimnie, a teraz w Dubaju zmieni słupki sondażowe, to spieszę donieść: jesteście w błędzie. Jedynie jednostki wyciągną konstruktywny wniosek i pomyślą. Dla milionów będzie to okazja do „beki” z rodaków.
Premia za zasiedzenie
Jestem pewny, że gdyby dziś rządziło PiS, to duża część Polaków z Bliskiego Wschodu byłaby już ewakuowana.