Sprawa reparacji za II wojnę światową systematycznie wraca w polskiej debacie publicznej. W 2022 r. stosowną uchwałę przyjął polski Sejm, a głosowali za nią politycy niemal wszystkich opcji politycznych, w tym większość posłów Koalicji Obywatelskiej.
Ze strony ówczesnej opozycji padały również mocne słowa. – Jeżeli w sprawie reparacji wojennych od Niemiec zostaną podjęte odpowiednie działania, to my będziemy je po objęciu władzy kontynuowali; mogę zapewnić, że na pewno bardziej skutecznie niż PiS – mówił w 2022 r. Borys Budka, ówczesny szef klubu parlamentarnego KO. Zapowiadał również, że rząd anty-PiS będzie skuteczniejszy, a żeby uzyskać reparacje, konieczna jest zmiana władzy. – To jest możliwe tylko wtedy, kiedy zmieni się ta władza, bo przecież Jarosław Kaczyński za granicą nie załatwi niczego – powiedział były szef PO.
Po 15 października 2023 r. jednak zapał polityków KO ostygł, a Donald Tusk oficjalnie wycofał się z wcześniejszych zapowiedzi, uznając stanowisko strony niemieckiej za wiążące. Co ciekawe, na fali zgody w sprawie reparacji swoje uchwały wcześniej przyjęły też miasta, m.in. Lublin i Sochaczew. Wszystko działo się jednak jeszcze przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi.
Mocny sygnał
Teraz do sprawy wraca Klub „Gazety Polskiej” w Gliwicach. To on przygotował treść uchwały w tej sprawie. Zorganizował również skuteczną zbiórkę podpisów pod uchwałą. Na przełomie roku zebrano 850 podpisów, czyli kilka razy więcej, niż jest konieczne. Treść uchwały jest jednoznaczna.
„Rada Miasta Gliwice stanowczo apeluje o niezwłoczne podjęcie zdecydowanych, konsekwentnych i skutecznych działań zmierzających do uzyskania przez Rzeczpospolitą Polską należnych reparacji wojennych od Republiki Federalnej Niemiec za straty poniesione przez nasze państwo i jego obywateli w czasie II wojny światowej. Polska poniosła w latach 1939–1945 gigantyczne straty ludzkie, materialne, kulturowe i gospodarcze. Zniszczenie infrastruktury, grabież majątku narodowego, masowa eksterminacja ludności cywilnej oraz dewastacja dorobku wielu pokoleń – to fakty, które w sposób trwały odcisnęły się na naszej historii i rozwoju. Mimo upływu ponad 80 lat od zakończenia II wojny światowej Polska wciąż nie otrzymała pełnego i sprawiedliwego zadośćuczynienia, co pozostaje rażącą i nadal nierozwiązaną kwestią moralną, historyczną i prawną”
– piszą w projekcie wnioskodawcy.
Podkreślają również, że dla gliwiczan apel ten ma szczególnie istotny wymiar.
„Wśród nas żyją liczne rodziny, które poniosły ogromne straty w wyniku niesprowokowanej przez Polskę tragedii II wojny światowej. Mieszkaniec ziemi gliwickiej Franciszek Honiok został zamordowany w Gliwicach przez Gestapo w ramach prowokacji gliwickiej już 31 sierpnia 1939 r., a więc jeszcze przed rozpoczęciem działań wojennych, stając się najprawdopodobniej pierwszą ofiarą tej wojny. Nasze miasto solidaryzuje się z ogólnonarodowym oczekiwaniem sprawiedliwości i należnego zadośćuczynienia – nieograniczonego jednak wyłącznie do nielicznych, wciąż żyjących ofiar niemieckich zbrodni. Gliwiczanie – jako obywatele Rzeczypospolitej – w pełni podzielają przekonanie, że Polska ma prawo i obowiązek domagać się wyrównania krzywd, które do dziś nie zostały naprawione”
– czytamy w uchwale.
Wnioskodawcy domagają się podjęcia przez rząd wszystkich niezbędnych kroków, aby uzyskać należne odszkodowanie.
– Wydaje się, że sprawa powinna jednoczyć wszystkich, którzy Polsce dobrze życzą. Cała inicjatywa jest ponadpartyjna. Liczymy, że poprą ją ludzie z różnych ugrupowań
– mówi "GPC" Marta Święcicka, przewodnicząca Klubu „Gazety Polskiej” w Gliwicach.
KO zwalcza uchwałę
W radzie miasta na 25 radnych 10 ma Koalicja Obywatelska, siedmiu – Prawo i Sprawiedliwość, sześciu – Koalicja dla Gliwic Z. Frankiewicza, a dwóch – ugrupowanie Nowy Ratusz. Raczej trudno będzie o ponadpartyjną zgodę. Swoje stanowisko przedstawiła przewodnicząca klubu KO Nina Drzewiecka. Atakując pomysł, wskazała, że powstał on z inicjatywy Prawa i Sprawiedliwości. To jednak nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, a nad całością czuwał ponadpartyjny komitet. Zdaniem radnej KO samorząd powinien w zasadzie zajmować się drogami, szkołami, budżetem i mieszkaniami.
„Nikt nie ma najmniejszych wątpliwości co do ogromu strat, jakie Polska poniosła w czasie II wojny światowej. Ale czym innym jest szacunek dla historii, a czym innym instrumentalne wykorzystywanie jej do bieżącej polityki. Mam nadzieję, że radni nie pozwolą wciągnąć się w polityczną intrygę, której jedynym celem jest wywołanie podziałów. Wierzę, że ponad partyjnymi emocjami zwycięży zdrowy rozsądek i poczucie odpowiedzialności za samorząd, a rada miasta pozostanie miejscem rozwiązywania realnych problemów mieszkańców, a nie forum do przyjmowania symbolicznych apeli wpisujących się w bieżącą walkę polityczną”
– napisała radna KO.
Na razie to odosobniony głos. Działacze społeczni będą przekonywali lokalnych polityków do spojrzenia szerzej na sprawy samorządu. Zdaniem Marty Święcickiej Kluby „Gazety Polskiej” w całym kraju, działając w swoich samorządach, mogłyby wywierać presję na rząd poprzez odpowiednie uchwały.
– My będziemy w Gliwicach działać konsekwentnie. Niezależnie od wyniku głosowania
– mówi "Codziennej" Święcicka.