Niemiecka rafineria PCK GmbH w Schwedt, znajdująca się 10 km od granicy z Polską, jako jedyna w tym regionie Europy przy produkcji energii spala odpady paliwowe. To czyni ją niebywale wysokoemisyjną w porównaniu z innymi zakładami. Rafineria uzyskała od urzędu ds. ochrony środowiska w Brandenburgii pozwolenie na zwiększenie emisji dwutlenku siarki do poziomu 1000 mg/Nm³ jako średniej wartości dobową. Pozwolenie obowiązuje do końca 2027 r. O sprawie było głośno już na początku 2024 r. Wtedy po publikacji portalu Niezależna.pl zareagował samorząd Widuchowej, gminy położonej najbliżej rafinerii. Po tym jak wybuchła ogólnopolska awantura, ministerstwo klimatu uruchomiło własne badania.
Wczoraj w Gnieźnie odbyło się posiedzenie Polsko-Niemieckiej Rady Ochrony Środowiska. Polskę reprezentowała minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, a stronie niemieckiej przewodniczył Carsten Schneider, federalny minister środowiska, klimatu, ochrony przyrody i bezpieczeństwa atomowego w Niemczech.
„Strony wymieniły także informacje dotyczące monitoringu jakości powietrza w związku z działalnością rafinerii w Schwedt. Polska prowadzi własne pomiary przy granicy, m.in. na stacji w Widuchowej. Dane wskazują, że stężenia dwutlenku siarki pozostają niskie i wykazują tendencję spadkową”
– poinformowało Ministerstwo Klimatu i Środowiska. To kolejna dobra wiadomość dla rafinerii przerabiającej ropę ze wschodu.
Jak podał Bloomberg, amerykański rząd zgodził się wyłączyć niemiecką spółkę zależną od rosyjskiego koncernu paliwowego Rosnieft z sankcji nałożonych przez Waszyngton na Rosję. To efekt rozmowy kanclerza Niemiec Friedricha Merza z Donaldem Trumpem.