Strach i mrok
Wynik, który Alaksandr Łukaszenka wpisał przy swoim nazwisku po niedzielnych bezwyborach na Białorusi, mówi nam o dwóch rzeczach. Pierwsza to oczywiście fakt, że o żadnym demokratycznym głosowaniu nie było mowy.
Wynik, który Alaksandr Łukaszenka wpisał przy swoim nazwisku po niedzielnych bezwyborach na Białorusi, mówi nam o dwóch rzeczach. Pierwsza to oczywiście fakt, że o żadnym demokratycznym głosowaniu nie było mowy.
Wiele wzburzenia po stronie lewicowo-liberalnej prowokują kolejne decyzje i wypowiedzi, a nawet samo istnienie Donalda Trumpa. Jednak tego, co stało się w połowie tego tygodnia chyba nikt się nie spodziewał. Owszem, wielu Polaków spodziewało się jakiejś oznaki zainteresowania nowej administracji USA naszą polityką, jedni czekali na cud, inni drżeli przed „brutalną ingerencją” (tu dygresja: sama „Gazeta Wyborcza” kiedyś śmiała się z takiego określenia, publikując zdjęcie dwóch amerykańskich aktorek ze znaczkami „S” i takim właśnie opisem – ale to był rok 1989) amerykańskiej prawicy w nasza „suwerenność”.
Gdyby rządowi Donalda Tuska choć w minimalnym stopniu zależało na interesie i opinii o Polsce, to te słowa musiałyby paść. Mówiąc inaczej, nawet dureń wykorzystałby taką okazję.
Uczestniczyłem w niedzielę w akademickiej kolegiacie św. Anny w Krakowie we mszy św. przeznaczonej dla inteligencji. O ile dobrze pamiętam, w poprzednich latach czerwieniło się w tym dniu w tej świątyni od serduszek.
Najbardziej narażone na neoimperializm Rosji są te kraje, które leżą w jej sąsiedztwie. Tutaj też od dłuższego czasu toczy się wojna hybrydowa przybierająca postać aktów sabotażu i dywersji, prowokacji, niszczenia infrastruktury krytycznej czy działań cyberprzestępczych. Doskonale rozumieją to władze Litwy, dlatego sukcesywnie wzmacniają swoje zdolności w zakresie bezpieczeństwa i odcinają się od agresora.
W najnowszym sondażu pracowni OGB – należącej do byłego PR-owca PO Łukasza Pawłowskiego – Karol Nawrocki wygrałby drugą turę wyborów prezydenckich z Rafałem Trzaskowskim z wynikiem 50,6 proc. To pierwszy pomiar, w którym prezes IPN zwycięża nad prezydentem stolicy.
Światowe rynki rozgrzała informacja, że Chińczycy opracowali w rekordowo krótkim czasie kilku miesięcy – za ułamek kwoty, którą wydają amerykańskie firmy – model sztucznej inteligencji DeepSeek, który deklasuje popularnego ChataGPT.
„Wśród ofiar nie było Polaków. Sprawcy pozostają nieznani” – to nie opis wypadku, a gorzkie streszczenie wpisów i wystąpień polskich polityków w 80. rocznicę wyzwolenia Auschwitz. Wszyscy bardzo pilnowali się, byle tylko nie mówić o polskich ofiarach tej przerażającej zbrodni.
Sędzia w Nowym Jorku uznał Donalda Trumpa za winnego w procesie o wypłacenie pieniędzy aktorce porno Stormy Daniels, jednocześnie nie wymierzając jakiejkolwiek kary.
„Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera” – mawiano w minionej epoce. Do dzisiejszej lepiej pasuje inna rymowanka: „Po jaką cholerkę robić magisterkę, gdy feminatywa rozwiązaniem bywa”.
Jeszcze niedawno Alaksandr Łukaszenka i jego urzędnicy obściskiwali się z dyktatorem Syrii Baszarem al-Asadem i jego urzędnikami. Nic dziwnego – zarówno Łukaszenka, jak i Asad mieli tego samego patrona, Władimira Putina.
Na jednym z paneli podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos Wolfgang Ischinger, były szef Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa i niegdyś ambasador w USA, odnosząc się do rosyjskiej napaści na Ukrainę, zasugerował, że w przypadku zawieszenia broni lub zawarcia pokoju raczej nie będą tam mogły stacjonować wojska NATO, bo Putin się na to nie zgodzi, dlatego też to Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza powinna być jedną z sił pilnujących pokoju na Ukrainie.
Malowanie wielkich płaszczyzn ziemi i nieba dla Józefa Chełmońskiego zawsze było najważniejsze. Pomagało mu zrozumieć jego miejsce w świecie i przeznaczenie; człowiek był u niego pomiędzy niebem a ziemią.
Z każdym kolejnym dniem przekonujemy się, w jakim bantustanie żyjemy. Teza bardzo mocna, ale jak inaczej określić to, co stało się w sprawie Polnordu i umorzenia zarzutów wobec Giertycha?
Generał George Patton powiedział kiedyś, że „głupotą i błędem jest opłakiwanie zmarłych. Powinniśmy raczej dziękować Bogu za to, że tacy ludzie żyli”. I w sumie to doświadczenie towarzyszy mi wraz z odejściem do lepszego świata prezesa Klubów „Gazety Polskiej” Ryszarda Kapuścińskiego.
Cenzorska kreatywność obecnej władzy nie jest zbyt imponująca, ale robi wrażenie jej konsekwencja.
Nastąpiły pewne zmiany, które wzmacniają poczucie niepewności – powiedział podczas niedawnego przemówienia w Parlamencie Europejskim premier Donald Tusk.
No to najgłupsze pytanie zadane przez dziennikarza w roku 2025 mamy już za sobą.