Minister finansów Japonii Jun Azumi obiecał, że jego kraj „podejmie konieczne kroki”, by pomóc Europie wyjść z kryzysu zadłużenia. To zaskakująca deklaracja, biorąc pod uwagę fakt, że Japonia zadłużona jest jeszcze bardziej niż Grecja.
Minister wypowiedział się w japońskim parlamencie w reakcji na zakończony w Brukseli szczyt eurolandu.
- Stabilna Europa jest w interesie naszego kraju. Podejmiemy konieczne kroki we właściwym momencie - zadeklarował Azumi.
Od początku roku Japonia zainwestowała 2,68 mld euro, 20 proc. całkowitej sumy papierów dłużnych wyemitowanych przez Europejski Fundusz Stabilizacji Finansowej (EFSF), organu mającego na celu pomóc najbardziej zadłużonym państwom strefy euro.
Jeszcze przed szczytem w Brukseli japońskie władze wielokrotnie deklarowały, że są gotowe, by zainwestować więcej, pod warunkiem, że Europejczycy dojdą do porozumienia w sprawie planu uspokojenia rynków.
Szef EFSF Klaus Regling ma w ten weekend przybyć z wizytą do Tokio, po rozmowach w Pekinie na temat ewentualnej chińskiej pomocy kapitałowej dla eurogrupy.
Choć Japonia jest drugim po Chinach największym na świecie posiadaczem rezerw walutowych, to ma jeden z największych na świecie długów publicznych. Wynosi on - według Eurostatu - 197 proc. PKB. Dla porównania zadłużenie Grecji to ok. 150 proc. PKB.
Źródło:
pł,wg