Cztery płcie
W rubryce „płeć” można było wybrać, czy jest się mężczyzną, kobietą, osobą niebinarną czy kimś nieidentyfikującym się z żadną płcią. Słabo mi się zrobiło.
W rubryce „płeć” można było wybrać, czy jest się mężczyzną, kobietą, osobą niebinarną czy kimś nieidentyfikującym się z żadną płcią. Słabo mi się zrobiło.
Seweryn kieruje swoje przesłanie, swój „testament duchowy”, do dziecka, mówi do telefonu komórkowego tak, jakby nagrywał film „dla wnuka”.
Gdy znoszono rannych czy zabitych z pola bitwy, pokonywali oni ten sam szlak: najpierw szli do piekła, a potem z piekła właśnie wracali.
Jedna z najbardziej frapujących rzeczy, jeśli chodzi o postać Witolda Pileckiego to wielowymiarowość rotmistrza. Jego biografia zawiera w sobie kilka różnych perspektyw, obszarów składających się na całość – z jednej strony różnorodnych, a z drugiej spójnych. Dopiero co na łamach „Gazety Polskiej” opisywaliśmy historię przedostania się Pileckiego jako ochotnika za druty Auschwitz, potem jego brawurowej ucieczki z niemieckiego obozu śmierci i sporządzenia raportu, zaraz potem nadeszła rocznica zamordowania go przez komunistycznych katów po czymś, co nawet trudno nazwać „procesem” – był to po prostu mord sądowy.
Różne są środki słownej agresji piaskownicowej. Ale gdy padnie „bambik” – to na całym podwórku cisza zapada.
W czasie pierwszej edycji biegu Monte Cassino uczestnicy dostali czerwone koszulki. Gdy z daleka patrzyło się na cały szlak, trasę, na owe górskie ścieżki, mogło się wydawać, że to strużka krwi płynie gdzieś z góry i ścieka w dół…
Z pewnością jedną z najważniejszych książek, którą odnajdziemy w spuściźnie po zmarłym kilka dni temu Bohdanie Urbankowskim jest „Czerwona msza, czyli uśmiech Stalina”. Jej wartość polega nie tylko na tym, iż stanowi ona opowieść o intelektualistach, pisarzach, poetach, literatach, którzy za stalinizmu prostytuowali się wysługując się władzy komunistycznej, ale i na tym, że jest to jednocześnie refleksja dotycząca głównych chorób moralnych toczących najpierw PRL, a potem wolną Polskę.
W trakcie Kongresu Pamięci Narodowej zaprezentowano niezmiernie ciekawe wyniki badań dotyczące młodzieży i tego, jak postrzega ona historię oraz skąd czerpie informacje, by budować swoją wiedzę o historii. Właściwie jakichś większych zaskoczeń nie było – dla każdego jasnym jest, że obecnie bardzo na tym polu zyskał internet, a książki odeszły w cień.
Zmartwychwstanie daje nadzieję. Nie tylko na życie wieczne. Ale też na to, że możemy dokonywać tu na ziemi ciągle nowych, małych „zmartwychwstań” – odradzać się na nowo, powstawać po upadkach, odrzucać to, co złe.