Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tomasz Łysiak
16.09.2023 10:22

Obóz Świętych na Lampedusie

Sprawa zmasowanego najazdu migrantów na włoską wysepkę Lampedusę stała się, już od kilku dni, sprawą w jakiejś mierze światową. Nic dziwnego – media społecznościowe pełne były obrazków iście przerażających, na których widać tłumy przedostające się przez płoty, czy mężczyzn molestujących Włoszki. W sieci pojawiły się także komentarze pełne porównań do słynnej, profetycznej książki Jeana Raspaila „Obóz Świętych”.

I faktycznie skojarzenie to wydaje się być trafne. Z kilku powodów. Po pierwsze – jeśli chodzi o masowość (tylko w tym roku do Włoch przedostało się 127 tysięcy nielegalnych imigrantów); po drugie – o koszmarną nieuchronność. Cała ta masa, niczym ta z powieści płynąca w stronę Europy na wielkich statkach, zbliża się i napływa z bezlitosną nieodwracalną fatalnością jakiegoś kataklizmu, wobec którego Europa odczuwa bezsilność. I ta właśnie bezsilność, bezwład, bezradność (owo trzy razy „bez” nie jest tu przypadkowe) – są kolejnym podobieństwem do opowieści z francuskiej książki z lat siedemdziesiątych. Ci wszyscy gładkolicy, ukrawaceni Europejczycy patrzą na inwazję  Lampedusie z tępą miną ofiar zahipnotyzowanych przez węża, mającego je właśnie połknąć. 

Do tego wszystkiego dochodzą te aberracyjne zachwyty nad filmem Holland, te owacje, oklaski, okrzyki – wobec narracji, która jest fałszywa, narracji, która zamazuje faktyczne zagrożenia oraz piętnuje to, co w istocie zasługuje na pochwałę. Czyli dbałość o bezpieczeństwo Polski i o polskie granice. To także jest niczym wyjęte z „Obozu Świętych” – nie dość, że Europa jest słaba i się nie broni, to jeszcze jej elity dopingują do tego, by całkiem się oddała i otworzyła granice. 

Pomimo wysiłków i prób rozdmuchania narracji wokół „afery wizowej” opozycyjne  środowisko polityczne nie jest w stanie zamazać prawdziwego swojego stosunku do tych spraw. A przecież to dla każdego jest jasne jak słońce, że Koalicja Obywatelska i Lewica były, są i będą za „burzeniem murów” i otwieraniem granic. Chcieliby zgotować tu nad Wisłą „Obóz Świętych”, taki jak na Lampedusie. Co gorsza we Włoszech to, co kiedyś było fikcją, obecnie staje się faktem. I to za pełną zgodą Brukseli. Z pełnym jej poparciem i udziałem. Oby jednak finał tego wszystkiego był bardziej optymistyczny, niż ten napisany niegdyś przez francuskiego pisarza. 
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE