Magdalena Łysiak
O autorze
Dziennikarz, redaktor. Historia, kultura, włoskie szaleństwo. La vita è breve e l'arte è lunga. Życie jest krótkie, ale sztuka jest wieczna.
Artykuły autora Magdalena Łysiak
Artykuły autora
My trzymamy z Bogiem – film o ks. Jastaku
Ksiądz Hilary Jastak był podczas wydarzeń grudniowych wspierał rodziny osób zabitych w zamieszkach ulicznych. Dziesięć lat później, 17 sierpnia 1980 roku, w czasie strajków na Wybrzeżu, na prośbę stoczniowców odprawił mszę w gdyńskiej stoczni im. Komuny Paryskiej (była to pierwsza w okresie PRL msza polowa w zakładzie pracy). Podczas XIII Festiwalu NNW Dariusz Walusiak pokazał swój film o księdzu Jastaku „My trzymamy z Bogiem”. Po projekcji rozmawiali z widzami red. Jan Ruman (Biuletyn IPN), Dariusz Walusiak (reżyser filmu), ks. dr Jarosław Wąsowicz (historyk), Danuta Sadowska, autorka książki „Solidarna Gdynia Sierpień 1980” oraz dr Jarosław Szarek.
Niefortunny pojedynek z Branickim
Mój tryb życia był wzorowy: unikałem miłostek i kart i pracowałem dla króla, spodziewając się zostać jego sekretarzem. Księżnej wojewodzinie, która lubiła moje towarzystwo, świadczyłem tysiące grzeczności, a z wojewodą grywałem w tre sette – słowa te napisał Giacomo Casanova, którego nazwisko stało się synonimem kochanka, uwodziciela i zdobywcy serc niewieścich. Królem o którym wspominał był zaś nie kto inny, a Stanisław Antoni Poniatowski.
Duch morderczyni błąkał się po zamku
Raz w roku w okolicach Rydzyny pojawia się wieczorową porą nad mokradłami zjawa, która idzie w stronę zamku. Od dawna ludzie powtarzają legendę, że to kobieta, która zabiła dwoje swoich małych dzieci i teraz wraca dowiedzieć się czy jej kara dobiegła końca. Piał Edward Raczyński w swoich Wspomnieniach Wielkopolski, wydanych w 1842 roku, który zanotował swą wizytę w Rydzynie, że „w zamku Rydzyńskim jest kaplica, przed kaplicą pokój, a w tym pokoju obraz kobiety wyższego stanu. Kto jest tą kobietą, kto ją malował, zawiesił, skąd się wzięła w tym zamku? – nikt tego nigdy nie wiedział; nikt wiedzieć nie będzie. Obraz ten nie ma nic uderzającego w sobie, oprócz surowego spojrzenia i ręki jednej nienaturalnie jakoś położonej…”.