Wiarygodny kontrahent wyborcy
Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że w 2020 r. płaca minimalna w Polsce będzie wynosić 2450 zł. „To wzrost o 700 zł od początku naszych rządów” – stwierdził premier.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że w 2020 r. płaca minimalna w Polsce będzie wynosić 2450 zł. „To wzrost o 700 zł od początku naszych rządów” – stwierdził premier.
Warto przeczytać, jak krytyczną ocenę obchodom 4 czerwca w Europejskim Centrum Solidarności wystawili niektórzy ludzie ze środowisk lewicowo-liberalnych. Ale raczej nikt w ich obozie ideowo-politycznym nie weźmie serio tego, co napisali.
Na początku lat 80. Woody Allen nakręcił komedię „Zelig”. Jej główny bohater błyskawicznie upodabniał się do otoczenia, w którym akurat przebywał. Gdy przyglądam się dziś opozycji, widzę niemal tę samą przypadłość, czyli syndrom Zeliga.
„Gazeta Wyborcza” donosi, że 4 czerwca w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku niemagister Aleksander Kwaśniewski dostał rzęsiste brawa od liberalnej opozycji, która wciąż lubi się chwalić swoimi posolidarnościowymi korzeniami. Kwaśniewskiego oklaskano z aplauzem godnym entuzjazmu towarzyszy oklaskujących pierwszych sekretarzy, ponieważ pozwolił sobie na drobne uszczypliwości wobec prezydenta Andrzeja Dudy.
Pozwolą mi Państwo na bardziej szczery ton? Czytam często swoje życie przez własne rodzinne korzenie. Moi rodzice studiowali w Poznaniu na UAM w latach 70. Są typową lewicową inteligencją, która od lat czyta jednak prawicowe media.
Wizje narastającej automatyzacji pracy nie są już tylko fantastyką naukową, balansującą między naiwną utopią a ponurą dystopią. Podobnie nie jest już czczym fantazmatem nowy typ relacji – między człowiekiem a androidami, czy szerzej: wysoce zaawansowaną sztuczną inteligencją. I nie wiadomo, czy ludzkość sobie poradzi z tym nadmiarem postępu.
Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory do europarlamentu. Stało się tak wbrew szczuciu na rządzącą partię przez opiniotwórcze media zaprzyjaźnione z Koalicją Europejską.
Demokracja, konstytucja, raz jeszcze: demokracja i konstytucja. Znamy to dobrze. Znamy opowieści o wspaniałościach III RP na pamięć. Padają z ust ludzi bardzo zadowolonych z tego, jaką Polskę zostawili po sobie w 2015 r.
Czas to sobie jasno powiedzieć. To żydowscy radykałowie własnymi rękoma usiłują rozmontować dobre relacje między Polską a Izraelem. To jeden ze smutnych wniosków, jaki nasuwa się po ataku w Tel Awiwie na Marka Magierowskiego, ambasadora RP w Izraelu.
Do tej pory mogło się wydawać, że największy atak na Kościół w Polsce przyjdzie ze strony zdeklarowanej nowej lewicy. Wygląda jednak na to, że w miniony weekend na Uniwersytecie Warszawskim Leszek Jażdżewski z „Liberté” nie tylko ukradł show Donaldowi Tuskowi, ale wszedł też w buty Sławomira Sierakowskiego z „Krytyki Politycznej”.
Polityka to przedziwna mieszanina faktów i fikcji. W wypadku Koalicji Europejskiej te proporcje są przynajmniej jak 1:10. Na kilka tygodni przed wyborami do europarlamentu jedyną kartą przetargową tej dziwacznej zbieraniny postprawicy, czerwonych i zielonych postkomunistów oraz niszowej lewicy jest Donald Tusk. I coraz bardziej groteskowe – także w kontekście słów Jeana-Claude’a Junckera – straszenie polexitem.
Polska tradycja uczy, że nie znęcamy się nad przeciwnikiem. Zawieszenie sporu powinno ostudzić emocje. Także wśród przeciwników strajkujących. W ostatnich tygodniach wiele gorzkich słów padło pod adresem nauczycieli. Ale są to nasi współdomownicy, współdomownicy polskiej wspólnoty.
Jedną ze starych katolickich tradycji, wciąż w Polsce kultywowanych, są wielkanocne śniadania dla osób bezdomnych i samotnych. Dla bardzo wielu ludzi są jak promyk nadziei. To prawdziwy dar ludzkiej życzliwości w świąteczny czas – dobry obyczaj spotyka się z nim z religijnym nakazem i duchową potrzebą. Takie wielkanocne śniadania, podobnie jak wigilie dla samotnych i bezdomnych, wprost wiążą się z jednym z największych darów, jakie chrześcijaństwo przyniosło ludzkości – miłosierdziem wobec słabych i tych, co źle się mają.
Najciemniej pod latarnią? Senat zatrudnia sprzątaczki w ramach usług zewnętrznych, czyli outsourcingu. Choć powinno to być dziesięć osób, to jest ich tylko osiem. Wbrew zawartej umowie i obowiązującemu prawu połowa z nich jest na umowie śmieciowej, mimo że pracują jak na etacie.
Śpiewka o polexicie na stałe weszła do repertuaru opozycji. Jest cyniczna, ale służy liderom Koalicji Europejskiej do pozycjonowania się jako siła proeuropejska. Niestety, paraliżuje debatę o kondycji Unii Europejskiej i korzeniach eurosceptycyzmu.
Marcowe badania Centrum Badania Opinii Społecznej wskazują, że nowa piątka PiS cieszy się ogromnym poparciem wśród Polaków. I to zarówno jako cały pakiet, jak i poszczególne propozycje.
Jest taki stary PRL-owski dowcip, opowiadany chyba nie tylko przez robotników: oni udają, że nam płacą, my udajemy, że pracujemy. Przypomina mi się ten żart, ilekroć słyszę narzekania, że budżetówka ma za dobrze. Widzę to inaczej.
Platforma Obywatelska ostatnio dużo obiecuje w kwestiach społecznych. Ale to obietnice bez pokrycia, bo za liberalną opozycją od zawsze stały i stoją zachwycone balcerowiczowskim modelem transformacji grupy p.o. elit w III RP.
Cenię sobie opinie czytelników, także te krytyczne, dlatego z ciekawością przeczytałem dyskusję na portalu Niezależna.pl, która rozgorzała pod moim artykułem „Ciche konanie służby zdrowia”. Widać, że temat publicznej i prywatnej opieki zdrowotnej rozpala nas do białości. Przede wszystkim dlatego, że wiemy, że nawet trochę lepszy portfel wcale nie zapewnia dziś w Polsce naprawdę rzetelnego leczenia.
PiS poruszył lawinę: Polacy zobaczyli, że mogą oczekiwać od polityków także prowadzenia aktywnej polityki rodzinnej i społecznej. Niewykluczone, że niedługo to problem publicznej opieki zdrowotnej wybuchnie z całą siłą.