Czarna rozpacz opozycji
W weekend Prawo i Sprawiedliwość doprowadziło opozycję i obsługujące ją media do czarnej rozpaczy. Już tylko jeden punkt rządowej „nowej piątki”, czyli 500+ dla pierwszego dziecka od lipca 2019 r., wzbudził popłoch.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
W weekend Prawo i Sprawiedliwość doprowadziło opozycję i obsługujące ją media do czarnej rozpaczy. Już tylko jeden punkt rządowej „nowej piątki”, czyli 500+ dla pierwszego dziecka od lipca 2019 r., wzbudził popłoch.
„Lichwa to niewolnictwo XXI w.” – stwierdził na konferencji prasowej minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. I zapowiedział realizację dawno przez Prawo i Sprawiedliwość planowanej ustawy antylichwiarskiej. Lichwa stanowiła w III RP pętlę na szyi dla niemałej grupy uboższych Polaków. Jeszcze przed wprowadzeniem 500+ widziałem w rodzinnej Wielkopolsce – zwykle około sierpnia – całe okolice zaśmiecone ulotkami firm chwilówkowych.
4 lutego mieliśmy trzydziestą rocznicę rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu. Zaledwie trzy dni później zmarł premier Jan Olszewski. To wielce wymowna w swojej symbolice koincydencja. Lech i Jarosław Kaczyńscy niejednokrotnie podkreślali, że Okrągły Stół traktowali jako manewr taktyczny. Dziś wiemy jednak, że jest to symbol przymierza, jakie część byłej demokratycznej opozycji zawarła z postkomunistami.
Warszawa ogłosiła wynik przetargu na nowe tramwaje. Nie zrobi ich bydgoska Pesa. Władze stolicy kupują je od południowokoreańskiego Hyundaia. „Mamy to! Przetarg na zakup 213 nowych tramwajów rozstrzygnięty! ” – ogłosił z triumfem prezydent stolicy Rafał Trzaskowski. To rzeczywiście powód do triumfalnych okrzyków – wspieranie cudzego kapitału kosztem własnego.
Z lekkim rozbawieniem obserwuję zachwyty (także na prawicy) sondażowymi sukcesami Wiosny Roberta Biedronia. Przecież w ostatniej dekadzie mieliśmy już kilka lewicowo-liberalnych projektów, którym sondażownie na początku dawały spory bonus, a kończyło się to wszystko nie hukiem, lecz skamleniem, że zacytuję klasyka. I nie mówię tego złośliwie, jedynie wskazuję schemat.
Tuż po konwencji partii Wiosna, którą założył Robert Biedroń, popularny w mediach społecznościowych profil Żelazna Logika umieścił zrzut ekranu z Facebooka z krótkim komunikatem: „Strona Twój Ruch Bydgoszcz, którą lubisz, ma nową nazwę: Wiosna Biedronia Bydgoszcz”. Jak głosi przysłowie: mądrej głowie dość dwie słowie.
Dinozaury… Kopacz zżarły – przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać. Pani Kopacz zrobiła jednak wiele, żeby sobie na ten rym zasłużyć. Rym niewinny w porównaniu z jej rozlicznymi politycznymi głupstwami, by nie rzec mocniej. Trudno niemal uwierzyć, jak bardzo karana jest w ostatnich latach pycha Platformy.
Przez wiele długich lat polską kolej traktowano jako relikt PRL-owskiej przeszłości, przeżytek, którego cywilizacyjna rola już się skończyła. Dziś dobrze już widać, że antykolejowe mity były jednymi z głupszych i bardziej społecznie szkodliwych.
Opublikowanie „taśm Kaczyńskiego” przez „Gazetę Wyborczą” może stanowić największy problem dla trzęsącej Warszawą od lat Platformy Obywatelskiej. Pokazało bowiem po raz kolejny, że PiS cofa się przed działaniem kojarzonym z nieczystymi zagraniami na styku polityki i biznesu. Albo, co również właśnie widzimy, karze za nie własnych ludzi.
„Będziemy bronić praw religii, rodziny i tradycyjnego obyczaju, bo tych wartości szczególnie potrzebuje współczesna Europa”. To passus z tzw. zobowiązania krakowskiego Platformy Obywatelskiej z 2003 r. Kiedyś była to przecież formacja, która uważała się za konserwatywno-liberalną. PO właśnie wpakowała się na niezłą lewicową minę.
Premier Mateusz Morawiecki nie bierze jeńców na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Na konferencji prasowej stwierdził, że największe korporacje międzynarodowe unikają uczciwego płacenia podatków. Z tym zgodzi się wielu.
Jeśli chcemy wyciągnąć jakąkolwiek lekcję z tragedii, które ostatnio wydarzyły się w Polsce, nie pozwólmy sprowadzić ich do międzypartyjnych wojen. Są one przede wszystkim sygnałem systemowych kłopotów, które dotykają choćby polską psychiatrię.
„Postawy zwolenników partii opozycyjnych wobec zwolenników PiS są bardziej negatywne niż postawy zwolenników PiS wobec zwolenników opozycji – wyborcy partii opozycyjnych żywią bardziej negatywne uczucia, w większym stopniu dehumanizują i mają mniejsze zaufanie do swoich oponentów politycznych niż zwolennicy partii rządzącej”. Sądzą Państwo, że to cytat z programu informacyjnego mediów publicznych? Nic z tych rzeczy.
Jeśli spojrzeć szerzej na wydarzenia ostatnich tygodni, to widać w nich znacznie więcej niż bieżącą politykę – bolesne skutki dziadowskiego ładu społeczno-gospodarczego, na jakim zbudowano III RP. Tragedia w Koszalinie ujawniła szeroką gamę nieprawidłowości w escaperoomowym biznesie jak Polska długa i szeroka. A tragedia w Gdańsku? Latem 2017 r. napisałem dla „Codziennej” tekst „Rynek ochrony czy patologiczny układ?”.
Wystąpienia różnych grup zawodowych, które nasiliły się w ostatnim czasie, potwierdzają starą regułę społeczną, że ludzie skłonni są do protestów nie wtedy, kiedy jest coraz gorzej, ale wtedy, gdy w kraju robi się lepiej. A to z tej prostej przyczyny, że również chcą zakosztować dobrodziejstw wzrostu. Tymczasem widzą, że ich zarobki stoją w miejscu, gdy innym się poprawia. Coś podobnego dzieje się właśnie na naszych oczach, widać to szczególnie w budżetówce, w której wynagrodzenia zamrożono jeszcze u początków władzy Platformy Obywatelskiej.
To, co ważne dla Polski, dzieje się nie tylko w granicach naszego kraju. Duży rosyjski projekt geopolityczny i gospodarczy, czyli gazociąg Nord Stream 2, przez stronę niemiecką z uporem nazywany na ogół ściśle ekonomicznym, jest bardzo źle widziany przez Stany Zjednoczone.
Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że program Rodzina 500+ pozytywnie wpłynął na aktywność zawodową Polek i Polaków. W większym stopniu dotyczy to kobiet. Skąd bierze się to zjawisko?
Między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem ubywa nas w świecie wirtualnym, przybywa – w realnym. To chyba jedna z najlepszych wiadomości dotyczących polskiego życia społecznego: gdy tylko mamy czas i okazję, urodzinniamy się z chęcią. Nawet jeśli grozi to przejedzeniem i jego niezbyt przyjemnymi następstwami.
Raz po raz przed Bożym Narodzeniem pojawia się ktoś, komu tęskno do czasów Dziadka Mroza. Żeby było, wicie rozumicie, absolutnie bez jakichkolwiek nawiązań do tradycji chrześcijańskiej. Żeby było „światopoglądowo neutralnie” i poprawnie politycznie. A betlejemski żłóbek? No niechże będzie, byle bez Świętej Rodziny.
Możemy napisać wiele o najnowszej nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, ale nie powinniśmy nadużywać cierpliwości czytelników. Prawda jest taka, że nie tak obóz rządzący i znaczna część jego elektoratu wyobrażali sobie przebieg prac wokół reformy sądownictwa. I nie takiego wyjścia z sytuacji się spodziewaliśmy. A to, co widzimy, to mówiąc starym językiem aluzji, „wycofanie na z góry upatrzone pozycje”.