Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Krzysztof Wołodźko,
29.11.2018 11:00

Dysonans poznawczy salonu

Jeszcze dekadę temu na liberalnych salonach nie wypadało wspominać o imperialnej naturze Rosji, jak też krytykować już wówczas mocno nieświeżej tezy Francisa Fukuyamy o końcu historii. Szyderstwa ze słów Lecha Kaczyńskiego „Dziś Gruzja, jutro Ukraina, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!” nie wynikały u liberalnego salonu z sympatii do Putina.

Raczej z obawy przed dysonansem poznawczym i wizją przyznania się do błędu w ocenie rzeczywistości geopolitycznej. Miłośnicy postnowoczesności ponadto uwierzyli w mit „wiecznego pokoju”. Rzecz nie tylko w tym, że Rosja jest państwem z natury zaborczym. Większą głupotą było robić z naiwnych historiozoficznych przekonań zasadę geopolitycznych relacji. Żaden z tych mędrków nigdy prezydenta Kaczyńskiego nie przeprosił. Co dziś myślą, patrząc na Wschód? Jak racjonalizują swoje niegdysiejsze złudzenia?

 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane